100 km autostrady czeka na otwarcie. Ale nikomu się nie spieszy...

Chciałbym podzielić się z moimi doświadczeniami z najnowszą - a jakże - autostradą A1. Nie mówię tu bynajmniej o odcinku między Toruniem a Gdańskiem, chociaż tam korki przy rogatkach kosztują kierowcę dokładnie tyle czasu, ile oszczędza jadąc tą nowoczesną drogą. (*)

Chodzi mi o odcinek od Strykowa (czyli okolice Łodzi, węzeł autostrad A1 i A2) prawie do Włocławka (a dokładniej do Kowala). Pod koniec lipca przygotowując wyjazd do Gdańska z pomocą jednego z serwisów internetowych stwierdziłem, że otwarta została nowa autostrada - A1 na wspomnianym odcinku od Strykowa do Kowala. Nie zastanowiło mnie, że system wyboru trasy próbował mnie zniechęcić do jazdy nową drogą - nawet zmuszana punktami pośrednimi trasa nie chciała "trzymać się" autostrady, ostatecznie jednak system skapitulował. Uznałem, że błąd wynikać musiał z niedawnego dopiero otwarcia trasy i nie należy się nim przejmować...

Wyjeżdżając w trasę skierowałem się na węzeł Stryków, by po przejechaniu około 1,5 km słynną A2 zjechać na A1. Węzeł jakiś i owszem, był, ale kompletnie bez oznaczeń. Niepewny postanowiłem jechać dalej licząc, że to był jakiś lokalny zjazd, a właściwa droga będzie za chwilę. Tak przejechałem 30 km, docierając do... Łowicza. Kolejnych zjazdów (gdziekolwiek, umożliwiających choćby zawrócenie) brak. Dokładniej - były dwa, w budowie i jeszcze niedostępne.

Reklama

 Uznałem, że najwyraźniej drogowcy zapomnieli prawidłowo oznakować węzeł, dla fanaberii podając, że jest to zjazd na Warszawę i Łowicz (ba, brak logiki od razu wyczuwalny, wszak do Warszawy i Łowicza prowadzi nowością jeszcze pachnąca A2 właśnie). Przyjąłem więc, że należy powrócić na do węzła i ignorując brak znaków zjechać na właściwą drogę. Istotnie znalazłem się na A1, jednak srogi zawód przeżyłem po kolejnym kilometrze, gdy okazało się, że dalej jechać nie spsób. Znaki nakazywały zjazd na jakieś boczne drogi, a za barierkami i zakazem wjazdu biegła piękna, dwupasmowa droga, na oko w pełni gotowa do jazdy... Ostatecznie pojechałem przez Emilię i tradycyjną "jedynką". Jednak droga, którą widziałem ewidentnie była gotowa, trudno więc uwierzyć, że przez blisko 3 tygodnie nie została z należytym hukiem otwarta.

Jako że znów wybieram się do Gdańska, postanowiłem znaleźć informacje w Internecie, a gdyby to było niemożliwe, zasięgnąć informacji u źródeł, czyli w GDDKiA. Wczoraj (15 sierpnia 2012) przeczesywałem Internet poszukując informacji o stanie tej arcyważnej dla ruchu w kierunku morza inwestycji. Udało mi się znaleźć strony informacyjne budowy - zgodnie z deklaracją aktualizowane co tydzień. Jednak ostatnia informacja o postępach prac dotyczy czerwca 2012 i ma formę 4 raportów liczących od 28 do ponad 100 stron każdy. Przebrnąwszy przez raporty stwierdziłem, że odcinki według ostatnich aktualizacji mają być ukończone w przedziale między 4 a 31 lipca 2012...

 Następnie sięgnąłem do stron GDDKiA, gdzie do dyspozycji szukających informacji kierowców znajduje się piękna mapka poglądowa, wskazująca aktualny stan realizacji wszystkich odcinków autostrad, dróg ekspresowych i obwodnic w kraju. Tu także jako termin ukończenia wszystkich 4 odcinków autostrady na wspomnianym odcinku określono na maksymalnie 31 lipca. Wprawdzie opóźniona jest budowa kolejnych dwóch odcinków, ale nawet otwarcie tego kawałka (około 100 km!) stanowiłaby ogromną korzyść dla kierowców - w mojej ocenie skracając podróż na północ przynajmniej o godzinę. Najwyraźniej jednak droga otwarta jeszcze nie została, a informacji o planowanym terminie otwarcia próżno szukać. W akcie desperacji wysłałem nawet maila na adres maila łódzkiego GDDKiA podany na stronach inwestycji, jednak chyba dla nikogo nie będzie zaskoczeniem jeśli napiszę, że na odpowiedź czekam jak dotąd bezskutecznie...

 I tak oto, według wszelkich znaków na niebie i ziemi, gotowe jest ponad 100 km autostrady, ale jakoś nikomu się nie chce się ogłosić kolejnego sukcesu. Dziwne, zwłaszcza w świetle sposobu, w jaki otwierana była autostrada A2. No ale teraz nie ma na karku EURO 2012, a i do najbliższych wyborów daleko. Po co więc się spieszyć...?

Tomasz M.

Tekst pochodzi od niezalogowanego czytelnika   

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: 100 km autostrady czeka na otwarcie. Ale nikomu się nie spieszy...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 7,

przeczytane przez: 10 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony