2,50 zł za litr paliwa? To byłby prawdziwy koniec świata!

To prawdopodobnie ostatnie słowa, jakie piszę w życiu. Tekst pożegnalny. Nie, nie... Czuję się całkiem nieźle, ale przecież zapowiedziano koniec świata. Tak rzekomo wynika z kalendarza z Majów.

Zdjęcie

Chyba, że spełni się inna przepowiednia - z kalendarza Grudniów, którzy koniec świata wyznaczyli ponoć dopiero na maj... /Fot. Leszek Zych /East News
Chyba, że spełni się inna przepowiednia - z kalendarza Grudniów, którzy koniec świata wyznaczyli ponoć dopiero na maj...
/Fot. Leszek Zych /East News

Majom można wierzyć. Co innego, gdyby za koniec świata był odpowiedzialny  na przykład resort transportu, kierowany przez ministra Sławomira Nowaka. Wówczas z pewnością pojawiłyby się obiektywne trudności z dotrzymaniem grudniowego terminu apokalipsy, spowodowane rzecz jasna światowym kryzysem gospodarczym i napięciami budżetowymi. Moglibyśmy liczyć na długie vacatio finis (odpowiednik prawnego vacatio legis). Słowem - na jakiś czas uratowalibyśmy skórę...

Cytat

A czy nie myślelibyśmy o końcu świata, gdybyśmy dowiedzieli się, że zapadła decyzja o przejęciu warszawskiej FSO przez Mercedesa, który ogłosił, że zamierza rozpocząć na Żeraniu produkcję najnowszej klasy S, przy szerokim wykorzystaniu słynnej polskiej myśli technicznej?

Jeżeli sprawą zajęłaby się Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, moglibyśmy spać  jeszcze spokojniej. Wszystko odbywałoby się bowiem według dobrze znanego scenariusza: najpierw długotrwała, kilkakrotnie powtarzana wskutek uchybień formalnych i licznych protestów procedura przetargowa, mająca wyłonić wykonawcę końca świata, potem jego problemy z podwykonawcami, utrata płynności finansowej, bankructwo, syndyk, sądy, arbitraże, interpelacje poselskie, śledztwa dziennikarskie, biurokratyczna mitręga, opóźnienia, spory przy odbiorze technicznym...

Reklama

Na ostateczne zakończenie ziemskiej egzystencji ludzkości czekalibyśmy latami. Ale Majowie - poważna sprawa, ustalonych przez nich dat nie wolno lekceważyć.

"No nie, to istny koniec świata!" - zwykliśmy mawiać, gdy stykamy się z czymś nadzwyczajnym, nieprawdopodobnym, zupełnie nieoczekiwanym. "Końcem świata" mogą być zarówno radosne niespodzianki, jak i bolesne rozczarowania.

Dla zmotoryzowanych taki miły "koniec świata", który znają, stanowiłaby niewątpliwie informacja, że Unia Europejska wydała dyrektywę, nakazującą rządom wszystkich państw członkowskich rezygnację ze sprzecznego z podstawowymi interesami szerokich kręgów społeczeństw horrendalnego opodatkowywania paliw płynnych, dzięki czemu w Polsce od 1 stycznia litr benzyny będzie kosztował 2,50 zł. Z nadzieją, że może być jeszcze taniej ze względu na zmianę postawy największych producentów ropy naftowej, którzy doszli do wniosku, iż są już wystarczająco bogaci i ogłosili zamrożenie cen tego surowca na poziomie 30 dolarów za baryłkę. "U nas litr benzyny jest tańszy od butelki wody mineralnej, nie widzę żadnego powodu żeby podobnie nie było również w waszych, biednych krajach" - oświadczyłby emir Kuwejtu podczas transmitowanego na cały świat wystąpienia w telewizji Al Jazeera.

 

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Prawdziwy „koniec świata” byłby wtedy, gdyby:

  • 38%
  • 34%
  • 28%
głosów: 4947

Dla polskich kierowców wiadomością równie niezwykłą, jak ta o końcu świata, byłby na przykład wyrok Trybunału Konstytucyjnego, uznający za niezgodne z ustawą zasadniczą i prawami obywatelskimi ustawianie wzdłuż dróg fotoradarów. W ogólnonarodowym plebiscycie zwyciężyłaby koncepcja przeróbki wszystkich szarych i żółtych fotoradarowych budek na zegary z kukułką. Ot, taka osobliwa atrakcja turystyczna i sympatyczny powód, by wspomniały o nas światowe media. Z punktu widzenia promocji kraju - bezcenne.

A czy nie myślelibyśmy o "końcu świata", gdybyśmy dowiedzieli się, że zapadła decyzja o przejęciu warszawskiej FSO przez Mercedesa, który ogłosił, że zamierza rozpocząć na Żeraniu produkcję najnowszej klasy S, przy szerokim wykorzystaniu słynnej polskiej myśli technicznej?

1450  pracowników fabryki Fiat Auto Poland w Tychach za "koniec świata", a raczej w tym przypadku jego odwołanie, uznałoby nadzwyczajną konferencję prasową, podczas której skruszony Sergio Marchionne, szef koncernu w Turynie,  poinformowałby, że miał proroczy sen nakazujący mu zmianę decyzji o zwolnieniach w Polsce. Przeciwnie - zatrudnienie wzrośnie dwukrotnie, bowiem do tyskich zakładów zostanie przeniesiona z Włoch produkcja pandy III, a na taśmach montażowych pojawi się zupełnie nowy model - zmodernizowany fiat 125 p, atrakcyjna propozycja dla koneserów.

Bajki? No tak, chyba już łatwiej uwierzyć w przepowiednie Majów. I pamiętajmy, że z końcem świata wiąże się jedna przyjemna okoliczność - możemy spokojnie zapomnieć o wszystkich niezapłaconych mandatach. Chyba, że spełni się inna przepowiednia - z kalendarza Grudniów, którzy koniec świata wyznaczyli ponoć dopiero na maj... 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: 2,50 zł za litr paliwa? To byłby prawdziwy koniec świata!

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 128,

przeczytane przez: 192 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony