3-latka zmarła w zamkniętym samochodzie. Kto zawinił?

Są wydarzenia tak dramatyczne, że przyćmiewają jednodniowe sensacje, którymi żyją media, a za ich pośrednictwem opinia publiczna.

Zdjęcie

Kadr z filmu  amerykańskiej kampanii społecznej "One Decision" /
Kadr z filmu amerykańskiej kampanii społecznej "One Decision"
/

Wyczyny chojraków, uwielbiających "zapier... po mieście", arogancję policjantów, parkujących na miejscach dla niepełnosprawnych (włącznie z inspektorem Konkolewskim,  policyjną telewizyjną gwiazdą), kombinacje z przetargami na służbowe limuzyny itp.

Do takich wydarzeń należy niewątpliwie śmierć trzyletniej dziewczynki, pozostawionej na kilka godzin w zamkniętym samochodzie w Rybniku...

Reklama

Niektórzy ironizują, że wystarczą dwa dni wysokich temperatur i słonecznego nieba, a już wszystkie gazety, radia i telewizje zaczynają pouczać dorosłych ludzi, jak radzić sobie z upałami.

Jak się okazuje, dobrych rad nigdy za dużo, choć oczywiście nie zapobiegną one wszystkim nieszczęściom.

Po pierwsze, trzeba je zauważać, po drugie się do nich stosować, a po trzecie... Cóż, w liczącym 38 mln mieszkańców kraju takie tragedie, do jakiej doszło ostatnio na Śląsku, zdarzają się i, niestety, zawsze będą się zdarzać. Takie jest brutalne prawo statystyki.

W komentarzach po śmierci dziewczynki we wnętrzu rozgrzanego auta przewijają się dwa główne wątki. Jeden dotyczy ojca małej. Powiesić go! Zamknąć i niech gnije do końca życia w więzieniu! Jak mógł zapomnieć, że ma odwieźć dziecko do przedszkola? Jak mógł nie zauważyć, że zostawia je w samochodzie? Jak mógł przez osiem godzin pracy choćby przez chwilę nie pomyśleć o córeczce, co uświadomiłoby mu popełniony błąd i być może uratować życie trzylatce.

To często powtarzające się głosy. Są też jednak tacy, którzy próbują usprawiedliwiać mężczyznę. Współczują mu, rozumiejąc, jak niezatarte piętno odciśnie w jego psychice śmierć własnego dziecka, i to w tak wstrząsających okolicznościach. Wiedzą, że roztargnienie może przybrać wręcz niewyobrażalne formy. Niektórzy o tragedię w Rybniku obwiniają... rząd i polskie realia, powodujące, że zestresowani groźbą utraty pracy ludzie zapominają o całym świecie.

Cytat

Być może rację mają ci, którzy domagają się wprowadzenia jednoznacznych przepisów, chroniących ludzi, podejmujących w dobrej wierze interwencje w nie do końca jednoznacznych sytuacjach

Gorącą dyskusję wzbudziły też słowa rzecznika praw dziecka Marka Michalaka, który zaapelował, abyśmy, widząc dziecko zostawione w nagrzanym samochodzie, "nie bali  się nawet wybić szyby". "Co musimy zrobić by wiedzieć, że trzeba [wybić szybę]? Wezwać ślusarza, pomoc drogową, specjalistę od otwierania aut w przypadku zatrzaśnięcia kluczyków? Biegać po supermarkecie i szukać rodziców? Co znaczy: jeśli trzeba? Te dwa słowa mogą być wykorzystane później przeciwko nam - bo nie było trzeba, a my wybiliśmy szybę i zniszczyliśmy mienie..." - zastanawia się "Dokładny". "A podstawa prawna? - pyta "bbc" - Skoro mam takie prawo, to znaczy, że jest ono gdzieś zapisane. Jeśli nie, to możemy mieć ogromne kłopoty, włącznie z oskarżeniem o próbę włamania. Sorry, taki mamy klimat." "Taaa (...) po pierwsze dostaniesz od właściciela po mordzie, bo wybiłeś szybę w jego samochodzie, największym skarbie, a zaraz potem oskarży cię o kradzież czegoś z auta - bo wybiłeś szybę i na pewno coś ukradłeś, a jeśli nie ukradłeś, to zniszczyłeś coś, czego nie musiałeś. I bujaj się po sadach, tłumacz z niewinności, z tego, że chciałeś pomóc dziecku. Rodzice i tak będą twierdzić, że to była chwilka, że byli w pobliżu, drzwi były otwarte, że za pół minuty byliby przy aucie i że zanim dali ci w mordę, nie pomyśleli o tym, że ratujesz dzieciaka, któremu nic nie było, a nie chcesz ukraść radia, które i tak zniknęło..." - pisze "komentator". "Jasne, niech namawia, znając polski system prawny i sposób pracy sądów, to zaraz będę miał sprawę o zniszczenie mienia i sprawa będzie mi się ciągnąć przez 5 lat" - wypowiada się w tym samym duchu "kali".

Zdjęcie

Do tragedii doszło w tym samochodzie /Policja
Do tragedii doszło w tym samochodzie
/Policja

Jeszcze radykalniejszy jest "rrtert": "NIGDY! Dzwoń po policję, ale szybę zostaw w spokoju, jak nie chcesz mieć kłopotów w tym kraju. To samo z pijanymi kierowcami - informuj policję, ale sam nie podejmuj żadnych działań! Jak tylko policja przyjedzie, sp.... stamtąd." Gdy trzeba ewakuować się z samolotu wyjściami awaryjnymi, nikt z pasażerów raczej nie myśli o bagażu, portfelach, telefonach komórkowych, groźbie podarcia drogiego garnituru itp. Najważniejsze jest ratowanie życia, niezależnie od tego, na ile realne jest zagrożenie jego utraty. Tak nakazuje instynkt samozachowawczy, tak stanowią procedury linii lotniczych.

Być może jednak rację mają ci, którzy domagają się wprowadzenia jednoznacznych przepisów, chroniących ludzi, podejmujących w dobrej wierze interwencje w nie do końca jednoznacznych sytuacjach (wyobraź sobie, że na parkingu w hipermarkecie pakujesz do bagażnika zakupy, zamykasz dzieciaka w samochodzie, idziesz odstawić wózek, po chwili wracasz i widzisz, że ktoś zdążył zrobić już raban i wybić szybę w twoim pojeździe...).

Tak, jak powinny chronić kogoś, kto pobił złodzieja przyłapanego na próbie włamania do auta. Dziś prawdopodobnie każdy sąd uznałby taką reakcję za przesadną i surowiej ukarał sprawcę pobicia niż włamywacza.

Tak umiera dziecko zamknięte w samochodzie! Uwaga, drastyczny film

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: 3-latka zmarła w zamkniętym samochodzie. Kto zawinił?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 714,

przeczytane przez: 1071 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony