40 tys. km za 2110 zł. A ty ile wydałeś na naprawy swojego auta?

„Że też nie boisz się jeździć tym złomem, przecież to auto ma ponad 20 lat!”.

Zdjęcie

Mercedes S124 - może i stary, ale lepszy, niż ci się wydaje /INTERIA.PL
Mercedes S124 - może i stary, ale lepszy, niż ci się wydaje
/INTERIA.PL

Te słowa, przy okazji sobotniego grilla, usłyszałem kiedyś z ust żony dobrego przyjaciela. Ze szczerym zaniepokojeniem wypowiedziała je pod adresem leciwego Balerona (Mercedes S124), który - na czas powypadkowej naprawy mojego W140 - pełnił chwilowo funkcję pierwszego auta w rodzinie.

Roześmiałem się wówczas serdecznie i puściłem uwagę mimo uszu. Przypomniałem ją sobie dopiero ostatnio, gdy "w trosce o spokój ducha i bezpieczeństwo" znajomi przesiedli się ze swojego dotychczasowego auta (9-letni benzyniak) na czteroletniego diesla renomowanej, japońskiej marki. Samochód często miał się poruszać poza granicami naszej pięknej ojczyzny, priorytetami było więc znalezienie bezwypadkowego pojazdu z relatywnie niewielkim przebiegiem.

Reklama

Ostatecznie, wbrew moim sugestiom, wybór padł na pewną Mazdę 6. Auto miało wszystko, co tylko można sobie wymarzyć w "nowym" pojeździe. Było bezwypadkowe, prezentowało się rewelacyjnie, a wnętrze kusiło bogactwem wyposażenia.

Z Mazdą był tylko jeden kłopot. Mimo oryginalnego przebiegu niespełna 170 tys. km w pierwszych dwóch miesiącach eksploatacji jej naprawy pochłonęły... 5,5 tys. zł. Taka kwota wystarczyła by - po tygodniach walki, kilku dniach urlopu i paru wizytach w czterech różnych warsztatach - udało się w końcu pozbyć "dziur w mocy", festiwalu zgłaszanych przez komputer błędów i przechodzenia silnika w tryb awaryjny. Wystarczyło wymienić filtr cząstek stałych i "zrobić porządek" z wtryskiwaczami.

Niestety, po tym wszystkim, znajomi wciąż nie mogą zaznać pełni szczęścia związanego z posiadaniem wymarzonego pojazdu. Biorąc pod uwagę charakter eksploatacji (długie trasy po Europie) pozostało już tylko zainwestować w nowy zestaw rozrządu (razem z wymianą około 2 tys. zł) i dorzucić kolejne 3 tys. zł na grzechoczące coraz donośniej koło dwumasowe. Tym sposobem dochodzimy do wniosku, że tzw. "pakiet startowy" po zakupie przekracza 10 tys. zł czyli 1/5 ceny pojazdu.

Zdjęcie

410 tys. km przejechane, a 2,5-litrowy diesel nigdy się nie popsuł /INTERIA.PL
410 tys. km przejechane, a 2,5-litrowy diesel nigdy się nie popsuł
/INTERIA.PL

Spieszę wyjaśnić, że wspomniany przypadek nie jest dla mnie ani szokujący, ani - tym bardziej - odosobniony. Sprawił on jednak, że postanowiłem przekopać wszystkie zgromadzone dokumenty i sprawdzić, ile - w ostatnich czterech latach (!) - kosztowała mnie eksploatacja wspomnianego wyżej "starego złomu". To dobry sposób, by zobrazować, w jaki sposób przez ostatnie dwie dekady zmieniała się jakość pojazdów.

20-letnie auto z przebiegiem 370 tys. km kupiłem za kwotę 13 tys. zł (tak, tak, wiem - to idiotyzm. Mogłem przecież wybrać o połowę młodsze Mondeo, Lagunę czy Passata). W tym miejscu pojawia się pierwszy wydatek z mojej listy. 600 zł kosztowała mnie regeneracja pustych "gruch" nivomatu (zawieszenia hydropneumatycznego tylnej osi) i wymiana jego płynu hydraulicznego.

Kolejnym wydatkiem, jaki poniosłem (przy przebiegu 382 tys. km) była wymiana klosza rozbitego kamieniem reflektora przedniego. Używany (nie chciałem chińskiej nówki) kosztował mnie... 25 zł.

Przy 391 tys. km wydałem następne "nieplanowane" pieniądze. Zjeżdżając z krawężnika urwałem wieszak stabilizatora - 20 zł kosztował (jedyny dostępny) zamiennik. Ponieważ wytrzymał równe 5 dni, po kolejny - oryginalny - udałem się już do ASO. Rachunek - 150 zł.

Następna usterka pojawiła się przy 398 tys. km - zastrajkował regulator napięcia alternatora. Wydałem na niego 24 zł plus, niemal drugie tyle, na przesyłkę.

Zdjęcie

Deska rozdzielcza jest w świetnym stanie, a do tego wykończono ją drewnem /INTERIA.PL
Deska rozdzielcza jest w świetnym stanie, a do tego wykończono ją drewnem
/INTERIA.PL

"Festiwal" usterek zaczął się po przebiegu 400 tys. km Przy 403 tys. przestała działać  klimatyzacja - po 24 latach "skończyła się" jej chłodnica. Rachunek nie był mały - całkowity serwis klimy (z wymianą chłodniczki na nową i nabiciem układu) kosztował mnie 580 zł.

Gdy na drogomierzu pojawiło się 406 999 km samochód znów stracił ładowanie. Tym razem konieczna okazała się regeneracja alternatora. Za usługę "na bogato" (m.in. nowe łożyska renomowanej firmy) zapłaciłem niespełna 300 zł.

Obecnie auto legitymuje się przebiegiem niespełna 409 tys. km i, nie ukrywam, wymaga napraw. W przyszłym tygodniu stary Merc otrzyma nową końcówkę drążka kierowniczego (wszystkie są oryginalne, luz pojawił się tylko na jednej!). Wchodząc pod spód zajmę się też przewodami hamulcowymi i, coraz słabszym, hamulcem ręcznym. Szczęki tego ostatniego kosztują około 100 zł. Za dorobienie kompletu nowych, miedzianych przewodów hamulcowych (wymieniane "dla spokoju sumienia") zapłacę - wraz z wymianą - około 300 zł.

Podsumowując - cztery lata i niespełna 40 tys. km pokonanych starym "Baleronem" kosztowało mnie równe 2119 zł, czyli 1/6 ceny auta.

Pomijam przy tym rzecz jasna koszty paliwa (7 l/100 km), obowiązkowych przeglądów (nigdy nie było z tym problemu) i wymienianego co 10 tys. km oleju.

Zdjęcie

Wiek odcisnął swoje piętno na lakierze /INTERIA.PL
Wiek odcisnął swoje piętno na lakierze
/INTERIA.PL

By być zupełnie fair muszę dodać, że po 24 latach do malowania nadają się już cztery elementy. Na dwóch pojawiła się korozja (przedni i tylny błotnik), a z dwóch kolejnych (dach i maska) zaczyna odchodzić sfatygowany wiekiem klar (lakier bezbarwny). Profesjonalna naprawa powinna zamknąć się kwotą około 1600 zł. Prawdę mówiąc, wolę jednak poczekać kolejne 2-4 lata i podejść do sprawy kompleksowo fundując autu drugi lakier (około 4 tys. zł).

Jak myślicie, jaką kwotą zamknie się wówczas eksploatacja wspomnianej Mazdy...?

Paweł Rygas

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: 40 tys. km za 2110 zł. A ty ile wydałeś na naprawy swojego auta?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 626,

przeczytane przez: 35 054 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony