A gdyby tak wszyscy posłowie przesiedli się na hulajnogi?

Zazdrościcie celebrytom sławy i pieniędzy? Pieniądze podobno szczęścia nie dają, jednak każdy chciałby sprawdzić osobiście zasadność tej mądrości ludowej, więc o kasie dyskutować tu nie będziemy. A sława? Cóż, tak jak kij, ma dwa końca.

Zdjęcie

Jednym z najczęściej przyłapywanych na wykroczeniach drogowych polityków był Jacek Kurski. Na zdjęciu z Ryszardem Kaliszem, siedzącym w swoim Audi A6. /Krystian Dobuszyński /Reporter
Jednym z najczęściej przyłapywanych na wykroczeniach drogowych polityków był Jacek Kurski. Na zdjęciu z Ryszardem Kaliszem, siedzącym w swoim Audi A6.
/Krystian Dobuszyński /Reporter

Przyjemnie, gdy ludzie pozdrawiają cię na ulicy, chcą się z tobą fotografować, proszą o autografy. Niestety, na każdym kroku musisz się pilnować. Kiedy zwykły śmiertelnik siądzie za kierownicę po pijaku i zostanie przyłapany przez policję to -   jeżeli nikogo nie zabije czy nie wykaże się spektakularnie wysoką zawartością alkoholu we krwi - świat się o tym nie dowie. Znani artyści, politycy i sportowcy mają pod tym względem przechlapane.

Wystarczą dwie lampki wina do kolacji, chwila nieuwagi, odrobina pecha i już jest afera. O twoim wyczynie trąbią wszystkie media. Musisz się tłumaczyć, przepraszać, czerwienić przed dziennikarzami, obiecywać, że nigdy, ale to przenigdy więcej. Nie daj Boże, gdy dojdzie do jakiejś niegroźnej nawet stłuczki. Wtedy, z inicjałem nazwiska i czarną przepaską zasłaniającą oczy, trafiasz na pierwsze strony gazet i portali internetowych, mówią o tobie w najważniejszych programach informacyjnych wszystkich stacji telewizyjnych. Naprawdę nie ma czego zazdrościć...

Reklama

Szczególne zainteresowanie budzą występki osób chronionych immunitetem - posłów i senatorów. Tymczasem, jak ostatnio ujawniono, sprawcami aż dwóch trzecich wszystkich wykroczeń drogowych, popełnionych przez kierowców objętych tym przywilejem, są przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości. Od lipca 2011 r. Inspekcja Transportu Drogowego odnotowała 1249 przypadków przekroczenia prędkości przez osoby z immunitetem. 755 z nich dotyczyło sędziów, 447 - prokuratorów, a tylko 43 posłów i 4 - senatorów. Tymczasem to właśnie na parlamentarzystach skupia się uwaga mediów. Dlaczego? Ano dlatego, że są ludźmi znacznie szerzej, niż funkcjonariusze Temidy, znanymi. Ponadto ich wpadki można, po odpowiednim nagłośnieniu, wykorzystać w bieżącej walce politycznej: "Sami widzicie, drodzy wyborcy, kim są nasi przeciwnicy. To zwykli piraci drogowi!"

Sami zainteresowani tłumaczą wspomniane wyżej dane różnicami w liczebności obu grup korzystających z immunitetu osób. Posłów i senatorów mamy w Polsce łącznie 560, a sędziów około 11 tysięcy. Oznacza to, jak tłumaczył jeszcze w zeszłym roku  Waldemar Żurek, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa, że na wykroczeniach drogowych zostało przyłapanych tylko 5,5 proc. wszystkich sędziów, podczas gdy w przypadku posłów wskaźnik ten był znacznie wyższy i wynosił, jak policzył dokładnie pan rzecznik, 8,91 proc. Ech, statystyka...

Ciężkie życie mają także duchowni. Chyba cały świat obiegła wiadomość, że na dalekich Hawajach pod zarzutem prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu został zatrzymany amerykański kardynał William Joseph L. Jak poinformowano, pojazd Jego Ekscelencji wzbudził podejrzenie, gdyż poruszał się po drodze zygzakiem. 79-letni były dostojnik Kurii Rzymskiej wyraził skruchę i został zwolniony za kaucją z policyjnego aresztu. Jego sumienie obciąża nie tylko przestępstwo drogowe, ale także grzech, tym gorszy, że popełniony w sierpniu, od lat propagowanym przez Kościół katolicki jako miesiąc trzeźwości.

Wróćmy jednak na krajowe podwórko. Właśnie dowiedzieliśmy się, że pewna posłanka  z Dolnego Śląska, która została przyłapana na przekroczeniu o 56 km/godz. dopuszczalnej prędkości w terenie zabudowanym i w związku z tym samorzutnie oddała prawo jazdy, teraz domaga się jego zwrotu. Twierdzi, że decyzję o pozbyciu się tego dokumentu podjęła pochopnie, nie znając procedur związanych z parlamentarnym immunitetem. W radiu opowiadała, że na razie z konieczności porusza się kupioną za 600 zł... hulajnogą. I bardzo zachwalała ten środek lokomocji.

Hm... świetny pomysł! A gdyby tak wszyscy posłowie przesiedli się na hulajnogi? Sęk w tym, że również mając taki jednoślad można zostać piratem drogowym - prowadzić pojazd po pijaku i przekraczać dopuszczalną prędkość, w centrach kolejnych miast ograniczaną przecież do ledwie 30 kilometrów na godzinę.     

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: A gdyby tak wszyscy posłowie przesiedli się na hulajnogi?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 21,

przeczytane przez: 2076 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony