A może by tak zaproponować Clarksonowi zajęcie w Polsce?

Cały zmotoryzowany świat pochyla się z troską nad losem Jeremy'ego Clarksona. Oczywiście nie brakuje głosów typu: "Dobrze mu tak, bezczelnemu, zadufanemu w sobie Angolowi", jednak przeważają wyrazy sympatii i szczerego współczucia. Wyrozumiale traktuje się także ostatni wybryk gwiazdora programu "Top Gear", po którym stracił robotę w brytyjskiej telewizji. Owszem, przyłożył z mańki jednemu ze swoich współpracowników, ale miał powody, bo zupa była za słona... To znaczy zamiast oczekiwanego steku z frytkami dostał na kolację jakieś nędzne kanapki. Każdy by się wkurzył, a przecież Clarkson to wyjątkowo temperamentny gość...

Zdjęcie

A może by tak zaproponować bezrobotnemu Jeremy'emu Clarksonowi zajęcie w Polsce? Na przykład opustoszałe nagle stanowisko szefa "Faktów" w telewizji TVN? /AFP
A może by tak zaproponować bezrobotnemu Jeremy'emu Clarksonowi zajęcie w Polsce? Na przykład opustoszałe nagle stanowisko szefa "Faktów" w telewizji TVN?
/AFP

Niektórzy poczuli się tak zirytowani wyrzuceniem swojego ulubieńca z pracy, że posunęli się do pogróżek pod adresem dyrektora BBC, który podjął tę decyzję. Zapewne niełatwą ze względu na dochody, które przynosił program "Top Gear" i jego główny prowadzący. Szef tej szacownej stacji musiał otrzymać całodobową ochronę. Wyobrażacie sobie podobną sytuację w Polsce? Znany prezenter, ulubieniec publiczności, ląduje na bruku, widzowie protestują i w rezultacie domu prezesa telewizji muszą pilnować komandosi... Nieprawdopodobne. Ba, nawet po zdjęciu z anteny serialu "Moda na sukces" nikt nie pisnął choćby słówka. Co za kraj...

Po zwolnieniu Clarksona pojawiły się pogłoski, że znajdzie on zatrudnienie w rosyjskim kanale telewizyjnym Zwiezda, kontrolowanym przez tamtejsze ministerstwo obrony. Informację tę przyjęto z dużym sceptycyzmem tymczasem dlaczego właściwie nie? Wszystko jest kwestią pieniędzy.

Reklama

Skoro aktor Gerard Depardieu, oburzony na pazerność rodzimego fiskusa zapałał nagle miłością do Rosji i jej prezydenta Władimira Putina, czemu tym samym szlakiem nie mógłby podążyć  skrzywdzony we własnym kraju dziennikarz? Na wschodzie miałby wielkie pole do popisu. Testowanie najnowszych modeli Łady, a pewnie także, z uwagi na patronów Zwiezdy, czołgów i pojazdów opancerzonych... Przeznaczone dla nowobogackich Rosjan porównania Ferrari z Lamborghini, Porsche 911 z Audi R8 i Mercedesa w wersji Maybach z Rolls Royce'em... Sprawdzanie, jak się jeździ w godzinach szczytu po ulicach Moskwy... Wyprawa starym modelem Żiguli słynnym Traktem Kołymskim...

Tak sformatowany program mógłby zapewnić prowadzącemu jeszcze większą oglądalność niż ta, którą osiągał na Wyspach Brytyjskich.

Cytat

Clarkson o polskim "Polonezie": Nawet nie potraficie sobie wyobrazić, jak okropnie jeździ się tym wyjątkowo ohydnym samochodem (...) To pudełko, pod którym nierozważny nabywca odkryje traktor pochodzący z 1940 roku (...) Hałas [silnika] płoszy ptaki, a zużycie paliwa odpowiada specyfikacji technicznej lokomotywy spalinowej.

Mamy też inny pomysł. A może by tak zaproponować bezrobotnemu Jeremy'emu Clarksonowi zajęcie w Polsce? Na przykład opustoszałe nagle stanowisko szefa "Faktów" w telewizji TVN? (Wiemy, zostało już obsadzone, ale przecież dałoby się to jeszcze odkręcić). Oj, działoby się wtedy, działo...

Rzecz jasna przed podpisaniem kontraktu brytyjski gwiazdor musiałby spełnić dwa warunki. Po pierwsze obiecać, że szybko nauczy się języka polskiego, z którym  prawdopodobnie poszłoby mu i tak łatwiej niż z rosyjskim (cyrylica!). Po drugie przeprosić Polaków za to, co napisał przed laty o chlubie naszej motoryzacji, czyli Polonezie (cytujemy za przekładem Tomasza i Marii Brzozowskich):

"(...) jest samochodem, który tak naprawdę samochodem nie jest. To pudełko, pod którym nierozważny nabywca odkryje traktor pochodzący z 1940 roku. Już sama jego stylistyka zniechęcała większość ludzi, ale przecież musiał konkurować jedynie z Wartburgiem i Trabantem".

"Nawet nie potraficie sobie wyobrazić, jak okropnie jeździ się tym wyjątkowo ohydnym samochodem. Gdy nie możecie przestać się dziwić się temu, jak wysoko Polonez odbija się od ziemi, stwierdzacie, że nie działa w nim układ kierowniczy a jego przednie koła zostały wypełnione betonem. Hałas [silnika] płoszy ptaki, a zużycie paliwa odpowiada specyfikacji technicznej lokomotywy spalinowej".

"Jestem przekonany, że to całkowicie znienawidzona maszyna".

No nie, takie haniebne słowa trzeba koniecznie odszczekać!

A co, gdyby Jeremy Clarkson zechciał odejść z mediów? Na taki wariant też jesteśmy przygotowani. W powyższej sytuacji można by zaproponować mu pracę w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad lub Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju - w trymiga rozpirzyłby całe to towarzystwo, bez czekania na pierwszy posiłek. Do wzięcia byłaby ewentualnie funkcja cywilnego rzecznika prasowego drogówki. Przestrogi Clarksona, by nie siadać za kierownicę po pijaku i zdejmować nogę z gazu przed przejściami dla pieszych, byłyby niewątpliwie uważniej wysłuchiwane niż podobne w treści tyrady wygłaszane obecnie przed kamerami przez ludzi w policyjnych mundurach.              

PS. Specjalne podziękowanie dla Jeremy'ego Clarksona przygotowała Toyota, tworząc i publikując zestaw fragmentów programów "Top Gear" z udziałem samochodów tej marki.

Specjalne podziękowanie dla Jeremy'ego Clarksona /

    

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: A może by tak zaproponować Clarksonowi zajęcie w Polsce?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 89,

przeczytane przez: 133 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony