A ty jeździsz na pamięć?

Jestem autorem artykułu "A ty przysypiasz na światłach?", który wywołał dość burzliwe komentarze. Otóż w pierwszej kolejności chcę odeprzeć liczne zarzuty, dotyczące zwłaszcza mojego stażu za kółkiem.

Zdjęcie

  My, polscy kierowcy, mamy idiotyczne manie. Pierwszy z brzegu przykład: jeździmy na pamięć
  My, polscy kierowcy, mamy idiotyczne manie. Pierwszy z brzegu przykład: jeździmy na pamięć
Prawo jazdy kat. B ("pierwsze prawko", bo niektórzy się nie domyślili, że są jeszcze inne kategorie) dostałem w 2007 r., w ubiegłym roku zdałem kat. C. Przez te 3 lata pracowałem wyłącznie jako kierowca zawodowy (dostawca, kurier, przewóz osób), jeżdżąc w różnych warunkach (w lipcu i sierpniu 2009 r. upały, sięgające 45 stopni C, w tym roku mrozy, do -23 st. C), po różnych drogach (miasto, wsie, autostrady, drogi krajowe i ekspresowe), różnymi pojazdami (miejskie, kompakty, klasa średnia, dostawczy, minibus). W sumie (zawodowo + prywatnie) przejechałem ok. 100-110 tys. km. A to na pewno więcej, niż przejechali niektórzy z komentujących, którzy zarzucają mi zerowe doświadczenie i absurdalnie niską ilość nabitych "kilosów". Komentarze osób, które nie zrozumiały artykułu, pozostawię... no właśnie: bez komentarza. Pozostałym dziękuję za wsparcie, zrozumienie i docenienie sensu artykułu.

Wracając do drugiego tekstu... Kolejne przemyślenia, jakie przychodzą mi do głowy, nie są oczywiście pozytywne. My, polscy kierowcy, mamy idiotyczne manie. Pierwszy z brzegu przykład: jeździmy na pamięć. Niby wszyscy o tym wiedzą, niby to takie oczywiste. Widocznie tak oczywiste, że na drogach o tym zapominamy.

Reklama

Kraków. W maju z powodu powodzi zamknięto tam ulicę Nowohucką, a w konsekwencji na Rondzie Dywizjonu 308 wyłączono sygnalizację świetlną. Przed każdym wjazdem na to rondo stała "Pani A-7", czyli wykopyrtnięty do góry nogami żółty trójkącik z czerwoną obwódką, w towarzystwie nieco skołowanego "Pana C-13", czyli niebieskiego kółeczka z trzema białymi, kręcącymi się w kółko strzałkami w środku. I co? I dobrze, że stali razem, bo osobno na pewno czuliby się niewidoczni i lekceważeni, a tak wiadomo, że razem to zawsze raźniej. W ciągu kilku dni na rondzie doszło do wielu kolizji. A bo ciocia Zosia myślała, że jak Aleja Pokoju jest szersza to ma pierwszeństwo. Szwagier Tomuś przecież zawsze tędy jeździł i jakoś nigdy nie było problemu: "zielone - jadę, żółte - raczej jadę, późne żółte - jeszcze zdążę, bardzo późne żółte - zamknę oczy i przejadę, czerwone - trudno, stoję". Stryjkowi Włodziowi z kolei jakoś umknęła uwadze przytulająca się para "A-7;C-13".

Jeździmy na pamięć, nie patrzymy na znaki. Okrutne licho, zwane w kuluarach zarządcą drogi, na pewno na złość wyłącza nam sygnalizację bo pewnie mamy lepsze auto od niego - więc co tam, dajmy zarobić blacharzowi. Nie patrzymy na znaki - przecież 40 lat stał tu znak pierwszeństwa przejazdu, więc niemożliwe, że dzisiaj do tradycyjnych pań przy drodze dołączyła "Pani A-7".

Kraków, Rondo Matecznego. Wyłączona sygnalizacja. I już ciotka Zosia zablokowała "zakopiankę" bo orzech nie do zgryzienia - jak tu teraz jechać? A z naprzeciwka nadjeżdża kopcącym dyliżansem, co pamięta jeszcze czasy Lenina, stryjek Włodziu, co zawsze tu miał zielone, a teraz mu ktoś na złość włączył mrugające żółte. Cóż, szwagier Tomuś za nim będzie musiał poczekać nieco dłużej niż zwykle, aż zagadka Sfinksa o pierwszeństwie przejazdu zostanie ostatecznie rozwikłana.

Zobacz również:

  • Pogoda? Ciśnienie atmosferyczne? Stres? Zmęczenie? Praca? Gderliwa żona? Dbałość o własną urodę? Pilność odbieranego telefonu, którego zignorowanie wywoła światowy konflikt nuklearny? Wyjątkowość i niepowtarzalność obiektu przy drodze? A może po prostu zwykłe niewyspanie i brak porannej kawy? więcej

Kraków, ul. Królewska, skręt w prawo w Aleje Mickiewicza. Prawy pas (o dziwo!) do skrętu w prawo. Lewy - do jazdy prosto. Przynajmniej w mniemaniu 99,9% kierowców. Pozostałe 0,1% w chwili olśnienia dostrzeże być może na pionowym znaku magiczny napis "BUS TAXI" i rysunek roweru, widniejące pod strzałką do jazdy na wprost. A jeśli będą mieć wybitnie udany dzień, może dostrzegą też drugą tabliczkę poniżej - ze strzałką w prawo. Tylko po co? Przecież od lat skręt w prawo dozwolony był tylko z pasa prawego. A fakt, że przede mną na prawym pasie aut 10, za mną pewnie ze 20? Szczegół bez znaczenia. No i w ogóle co z tego, że w tym samym czasie lewy pas na całej długości jest pusty?

PATRZMY NA ZNAKI - uczyli nas tego na "elce". Mogliśmy którędyś jechać 1000 razy i z tego co pamiętamy, to mieliśmy pierwszeństwo. Tymczasem licho nie śpi i w nocy zmieniono organizację poprzez wygryzienie "Pani D-1" ("a cóż to za znak???") przez starą znajomą "A-7". Następnego dnia nasz 1001. przejazd może skończyć się bokiem na grilu tira, którego kierowca jechał tędy pierwszy raz i - BEZCZELNY!! - widział znak dający mu pierwszeństwo przejazdu.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl
Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: A ty jeździsz na pamięć?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 224,

przeczytane przez: 336 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony