A ty przysypiasz na światłach?

Pogoda? Ciśnienie atmosferyczne? Stres? Zmęczenie? Praca? Gderliwa żona? Dbałość o własną urodę? Pilność odbieranego telefonu, którego zignorowanie wywoła światowy konflikt nuklearny? Wyjątkowość i niepowtarzalność obiektu przy drodze? A może po prostu zwykłe niewyspanie i brak porannej kawy?

Zdjęcie

    /poboczem.pl
   
/poboczem.pl
Nie wiem co jeszcze może być przyczyną tego, że kierowcy to śpiące królewny (tudzież śpiący królewicze). Średnio 95% przysypia za kółkiem i chodzi tu o powolne zbieranie się autem spod czerwonego światła bądź na każdym innym skrzyżowaniu. Dużo? Tak, o ile to prawda, bo sam przed chwilą wymyśliłem tę wartość. Podobno Polacy ślepo wierzą każdej statystyce (tradycyjnie narodowe zamiłowanie do procentów???), dlatego nie mogłem się powstrzymać.

A gwoli rzeczywistości - w ciągu tych kilku lat, które spędziłem na drogach (pierwsze prawko dostałem pod koniec 2007 roku) jeszcze nigdy nie zdarzyła mi się krótsza lub dłuższa podróż, w której nie zliczyłoby się conajmniej na palcach jednej ręki takich smerfów śpiochów. Ludzie, co wy robicie w tym samochodzie stojąc na czerwonym świetle?

Reklama

Przypomina mi się tu mój kolega, który stojąc na czerwonym świetle tak długo patrzył na sygnalizator, aż mu się to znudziło i zaczynał zajmować się czymś innym. Złośliwość rzeczy martwych - akurat wtedy zapalało się zielone i paliło się tak jeszcze dobrą chwilę, zanim fakt ten został przez niego przetrawiony i przyjęty. Wystarczyła mu jedna podróż w naszym towarzystwie, by na dobre przylgnęła do niego ksywka DRAJWER.

Wracając do ogółu - czy aż tak nie do zniesienia jest nieco częstsze spojrzenie na sygnalizator bądź przed siebie? Mówiąc przed siebie mam na myśli nie tylko kuferek autka metr od naszego nosa, ale ciut dalej. Bo gdy ten kuferek tuż przed wami zacznie nagle odjeżdżać, to trochę wam zejdzie na wciśnięciu sprzęgła, wrzuceniu biegu i ruszeniu - chyba, że macie jaja (w przenośni). A tymczasem między wami a kuferkiem delikwenta (który, notabene, musiał mieć naprawdę czelność, żeby stać przed wami na światłach, nieprawdaż) zrobi się pokaźna przerwa, w której zmieściłaby się lekką ręką jeszcze jedna osobówka - czyli jedno auto więcej, które przejechało na tym cyklu świateł.

Czyli jedno auto mniej w kolejce do kolejnego zielonego. Czyli jedno auto mniej w korku za wami. Mało? Tak, o ile nie uwzględni się kilku pasów obok siebie, kilku świateł pod rząd, kilkuset takich przysypiających i tysięcy skrzyżowań w mieście.

Narzekamy na korki. Zgoda - remonty, brak dróg itp. Ale ile z nich powodujemy my sami? Czy naprawdę nikt was nigdy nie uczył prostej zasady: ruszaj w tym samym momencie, co delikwent przed wami? Nie szybciej, bo szkoda zniżek OC. Po prostu w tym samym momencie.

Stryjek Włodziu trochę opóźni ruch, czekając z jedynką, aż gość przed nim odjedzie na bezpieczną odległość 10 metrów. Co najmniej. A ciocia Zosia niech znajdzie sobie lepsze miejsce i moment na wnikliwą analizę swojego makijażu we wstecznym lusterku. Tak ciociu, jesteś piękna - ale pada deszcz, jest ciemno - i tak nikt cię nie widzi, więc jedź już w końcu. To samo dotyczy szwagra Tomusia z jego arcypilnym telefonem - bomba atomowa wycelowana w Moskwę czy Nowy Jork naprawdę może chwilę zaczekać.

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Czy denerwują cię osoby wolno ruszające ze świateł?

  • 81%
  • 13%
  • 6%
głosów: 3480
Jeździjmy dynamicznie. Niestety, muszę niektórym zetrzeć uśmiech z twarzy - powiedziałem DYNAMICZNIE, nie SZYBKO. A to oznacza m.in. właśnie sprawne ruszanie spod świateł. Być może oszczędzicie dojeżdżającemu za wami autobusowi bądź ciężarówce konieczności hamowania do zera mimo, że sygnalizator wali zielenią na kilometr. Kto choć raz jechał załadowanym autobusem lub TIRem - ten zrozumie.

Inna sprawa - ruchliwe skrzyżowanie, zielone światło, sznur pojazdów, prędkość chwilowa tego konduktu żałobnego - góra 30 km/h. Czy aż tak niebezpieczne jest trzymanie nieco krótszego dystansu między autami? Nie mówię, żeby pozwolić na małe macanko wśród lakierów zderzaków waszych samochodów. Ale odstęp 15 metrów to mimo wszystko ciut za dużo (tutaj muszę się zabezpieczyć:) WEDŁUG MNIE.

Wam może jeszcze uda się przejechać na tym zielonym. Super, kibice szaleją, poszła fala na widowni! Ale ktoś za wami już może nie mieć tylko szczęścia ("Trudno, jego problem" pewnie powie wielu z was - 95%?). OK. Tyle, że to mogliście być wy. Albo to byliście wy, bo stryjek Włodziu prędkość 30 km/h uważa za wręcz obligującą Panią W Czarnym Płaszczu I Kosą do natychmiastowego działania i nie trzyma dystansu krótszego niż równowartość długości autobusu. Przegubowego.

Jest pojęcie prędkości bezpiecznej. I dystansu bezpiecznego (prosta zasada "2 sekund" - kto słyszał, ten wie o co kaman). I zarówno prędkość, jak i dystans mają również swoje odpowiedniki o nazwie "DOSTOSOWANE DO WARUNKÓW PANUJĄCYCH NA DRODZE".

Zanim znowu zaczniemy narzekać na korki, odpowiedzmy sobie na pytanie - czy JA zrobiłem co mogłem, by ten korek zmniejszyć? A więc Zosiu, Włodziu, Tomusiu - sprawnie spod świateł, sprawnie na światłach. Dynamicznie, ale niekoniecznie szybko.

I NIECH WAS RĘKA BOSKA PRZY WSPARCIU NIEBIOS NIEBIESKICH I WSZELKICH SIŁ NADPRZYRODZONYCH BRONI PRZED WJAZDEM NA SKRZYŻOWANIE GDY NIE MA MIEJSCA DO JEGO OPUSZCZENIA...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl
Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: A ty przysypiasz na światłach?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 343,

przeczytane przez: 514 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony