​Adam Hofman, czyli o wyższości latania nad jeżdżeniem

Nieżyjący już satyryk Jan Tadeusz Stanisławski, profesor mniemanologii stosowanej, przeszedł do historii dzięki cyklicznym wykładom o wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia (i odwrotnie). My przeszliśmy właśnie krótki, aczkolwiek intensywny kurs na temat wyższości latania nad jeżdżeniem.

Zdjęcie

Mariusz Antoni Kamiński i Adam Hofman /Fot. Maciej Kulczyński /PAP
Mariusz Antoni Kamiński i Adam Hofman
/Fot. Maciej Kulczyński /PAP

Niestety, jego autorzy, trzej posłowie PiS, zapłacili za swoją działalność edukacyjną bardzo wysoką cenę - utratę członkostwa w ulubionej partii politycznej, a przede wszystkim zaufania przywódcy, któremu starali się tak wiernie służyć. Dziś wszyscy, nie wyłączając mediów, wieszają na Adamie Hofmanie, Mariuszu Antonim Kamińskim i Adamie Rogackim psy. Na przekór bezkompromisowym krytykom spróbujemy znaleźć w ich postępowaniu okoliczności jeżeli nie usprawiedliwiające, to z pewnością łagodzące.

Skupimy się przy tym na meritum sprawy, na boku zostawiając kwestie finansowe i prawne. Te bowiem wymagają specjalistycznej oceny, począwszy od konieczności precyzyjnego zdefiniowania takich pojęć, jak: rozliczenie zaliczki, wydatki na koszty, forma i termin zgłoszenia zmiany środka transportu, wyłudzenie, oszustwo itp.

Reklama

Zacznijmy od końca, czyli od ostatniej podróży trzech sejmowych muszkieterów do Madrytu. Wspomniani parlamentarzyści zapewniają, i nie ma podstaw, by im nie wierzyć, że początkowo zamierzali wybrać się na Półwysep Iberyjski samochodami. W ostatniej chwili spojrzeli jednak na mapę i zorientowali się, że to okrutny szmat drogi. Musieliby tłuc się co najmniej dwa dni polskimi, niemieckimi, francuskimi i hiszpańskimi autostradami. I drugie tyle, wracając do kraju. Żaden odpowiedzialny polityk nie może pozwolić sobie na takie marnotrawienie cennego czasu. Żal mu każdej godziny, której nie poświęcił dla służby ojczyźnie. Dlatego panowie H., K. i R. zmienili zdanie i postanowili polecieć do stolicy Hiszpanii samolotem. Kierowali się przy tym zarówno chęcią jak najszybszego powrotu do codziennych, jakże ważnych obowiązków, jak i wpisującą się w tak mocno wspieraną przez nasze państwo politykę prorodzinną troską o wygodę małżonek, które towarzyszyły im w tej dalekiej wyprawie. Za podobnym wyborem przemawiała także analiza ryzyka, związanego z wypadkowością transportu lądowego i powietrznego. Statystycznie rzecz biorąc, znacznie łatwiej przecież stracić życie siedząc za kierownicą auta niż w fotelu lotniczym.

Cytat

Czy można czynić ludziom wybranym przez naród w wyborach powszechnych zarzut, że są tak aktywni i mobilni? Że mogąc przesiadywać bezczynnie w sejmowej restauracji nie szczędzą sił i zdrowia, reprezentując nasz kraj w ważnych europejskich instytucjach?

Polaków bardzo oburzają incydenty z udziałem parlamentarzystów, którzy  bezkarnie łamią przepisy ruchu drogowego. Wspomniani wyżej posłowie dzięki decyzji, że zamiast jechać do Madrytu samochodami, polecą tam samolotem, uniknęli czyhających na nich po drodze pokus, utarczek z obcymi policjantami, dyplomatycznych nieprzyjemności, publicznych wytyków. Jest to jeszcze jedna przesłanka, uzasadniająca ich postępowanie. Kto sądzi inaczej, niech pierwszy rzuci immunitetem...

Marszałek Sejmu, obłudnie zapominając o własnych grzeszkach, publikuje wykazy poselskich delegacji, z których wynika, że A. Hofman odbył od początku kadencji 20 służbowych podróży autem za granicę, M.A. Kamiński - 24, a A. Rogacki - 27. No i co z tego? Czy można czynić ludziom wybranym przez naród w wyborach powszechnych zarzut, że są tak aktywni i mobilni? Że mogąc przesiadywać bezczynnie w sejmowej restauracji nie szczędzą sił i zdrowia, reprezentując nasz kraj w ważnych europejskich instytucjach?

Media dziwią się, że dwaj ostatni z wymienionej wyżej trójki posłów brali  delegacje samochodowe, chociaż w swoich oświadczeniach majątkowych nie przyznają się do posiadania prywatnych pojazdów. Cóż, w świecie biznesu popularne jest powiedzenie, że nie sztuka kupić, mając pieniądze. Tak samo można rzec, że nic trudnego jeździć autem, będąc jego właścicielem. Ludzie prawdziwie przedsiębiorczy            własnych wozów nie mają, a jeżdżą. I skrupulatnie rozliczają kilometrówki...

Autor jednej z publikacji z wątpliwą satysfakcją informuje społeczeństwo, że Adam Hofman nie mógł być 23 maja 2013 roku, jak wynika z przedstawionych przez niego dokumentów, na posiedzeniu Komisji Kultury Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy w Londynie, gdyż tego samego dnia udzielał w Warszawie wywiadu radiu RMF FM. Toż to świadczy jedynie o zdolności rzeczonego posła do tzw. bilokacji, czyli zdolności do jednoczesnego przebywania w dwóch różnych miejscach! Umiejętności, charakteryzującej najwybitniejsze, najbardziej charyzmatyczne osobistości w dziejach świata.

Zdjęcie

Mercedesa GLK /Fot. Witold Rozbicki /Reporter
Mercedesa GLK
/Fot. Witold Rozbicki /Reporter

Zauważmy, że poseł Hofman dokonał przy okazji jeszcze jednego cudu: niezwykłej przemiany 10-letniego, wartego 25 tys. zł Renault Megane, który figuruje w jego oświadczeniu majątkowym, w Mercedesa GLK za 200 tys. zł, którym ponoć jeździ na co dzień.

Jan Tadeusz Stanisławski kończył swoje prelekcje legendarnym: "I to by było na tyle". A zatem, naśladując Mistrza - i to by było na tyle...    

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: ​Adam Hofman, czyli o wyższości latania nad jeżdżeniem

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 368,

przeczytane przez: 552 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony