Albo igrzyska, nowe drogi, tramwaje, brak korków albo nic

​Jak zbudować nową drogę? Sporządzić projekt, załatwić niezbędne formalności, zatrudnić odpowiednich wykonawców? Nie, w Polsce to byłoby zbyt proste i oczywiste. U nas, żeby zbudować nową drogę, a także lotnisko, dworzec kolejowy, linię tramwajową itp. trzeba zorganizować wielką imprezę sportową. Najlepiej igrzyska olimpijskie.

Zdjęcie

Polacy nie lubią codziennej dłubaniny, nudnej rutyny. Potrafią się naprawdę zmobilizować jedynie w obliczu strzelistych wizji, dzieł naprawdę wielkich, ambitnych celów, ważnych dat i... strachu przed kompromitacją w oczach świata /
Polacy nie lubią codziennej dłubaniny, nudnej rutyny. Potrafią się naprawdę zmobilizować jedynie w obliczu strzelistych wizji, dzieł naprawdę wielkich, ambitnych celów, ważnych dat i... strachu przed kompromitacją w oczach świata
/

Cytat

Krakowianie odrzucili w referendum pomysł organizacji w ich mieście zimowych igrzysk olimpijskich. Nie brakuje głosów, że w ten sposób utracili historyczną, niepowtarzalną szansę na poprawę bytu

Właśnie obietnicą poprawy infrastruktury drogowej, płynności ruchu, sprawności komunikacji publicznej, przekonywano mieszkańców Krakowa do poparcia idei ulokowania w ich mieście zimowej olimpiady (wiemy, wiemy - olimpiada to niewłaściwe słowo, ale proszę uznać je za skrót myślowy). Jeżeli zgodzicie się na igrzyska, uda się prawdopodobnie dokończyć budowę wschodniej obwodnicy,  pociągnąć na południe trasę ekspresową S7, która wedle obecnych planów ma się kończyć na granicy województw świętokrzyskiego i małopolskiego, a może nawet, kto wie, udrożnić zakopiankę.

Tak, to ostatnie marzenie może się wydawać zbyt śmiałe, wręcz nierealne, ale przecież w związku z przygotowaniami do ZIO zostałaby zapewne przyjęta specjalna ustawa, pozwalająca złamać opór górali, którzy owszem, chętnie liczą dutki, ale za nic nie zgadzają się sprzedać państwu choćby kawałka ojcowizny, by ułatwić dostęp pod Tatry zmotoryzowanym turystom.

Reklama

Zresztą nie trzeba igrzysk. Wystarczy przecież przypomnieć sobie, co działo się przed Euro 2012. Ów niezwykły pośpiech, dramatyczną walkę o oddanie do użytku porzuconej przez Chińczyków autostrady A2 między Łodzią a Warszawą, gdy liczyła się każda godzina i każdy metr kwadratowy asfaltu, a plac budowy niemal codziennie wizytowali dziennikarze i ministrowie. Udało się dosłownie w ostatniej chwili. Cały naród odetchnął z ulgą...

Polacy nie lubią codziennej dłubaniny, nudnej rutyny. Potrafią się naprawdę zmobilizować jedynie w obliczu strzelistych wizji, dzieł naprawdę wielkich, ambitnych celów, ważnych dat i... strachu przed kompromitacją w oczach świata. Tak było w PRL, gdy większość inwestycji kończono przed 22 lipca, czyli ówczesnym świętem narodowym, przed zjazdami partii, innymi ważnymi wydarzeniami politycznymi, a ekipy telewizyjne nie nadążały jeździć w tym gorącym okresie za przecinającymi wstęgi dygnitarzami.

  • Zamiast olimpiady będą nowe drogi, Będzie metro, Będzie jedno wielkie „nic”, Nie wiem co będzie. Nie mieszkam w Krakowie
Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Nie będzie igrzysk olimpijskich w Krakowie

Nie będzie igrzysk olimpijskich w Krakowie
  • 10%
  • 3%
  • 64%
  • 23%
głosów: 4401

Tak jest i teraz, gdy głównym czynnikiem mobilizującym stały się  wielkie imprezy sportowe, uroczystości religijne, hucznie obchodzone jubileusze. A w przypadku polityków kadencyjność ich urzędów. Za kilka miesięcy czekają nas wybory samorządowe. Można iść o zakład, że w czasie poprzedzającej je kampanii zostanie oddanych do użytku wiele istotnych dla lokalnych społeczności obiektów.

Niestety po nadzwyczajnym wzmożeniu zapał natychmiast opada i wraca szara rzeczywistość z jej wszystkimi problemami. To dlatego wciąż nie udało się oddać do użytku licznych odcinków dróg, które miały zostać ukończone przed piłkarskimi mistrzostwami Europy, lecz z różnych przyczyn... nie zostały.

Nadzieję na choćby doraźną poprawę infrastruktury drogowej dają również wizyty głów państw. Oczywiście tych najważniejszych. Nie wypada po prostu, aby dostojny gość - papież, prezydent USA, królowa brytyjska - jeździli po dziurawych ulicach.

Przed jedną z pielgrzymek Jana Pawła II do ojczyzny sugerowaliśmy mieszkańcom pewnej krakowskiej peryferyjnej uliczki, by korzystając z towarzyskich koneksji rozpuścili pogłoskę, iż Ojciec Święty zastanawia się na możliwością rozważenia ewentualności odwiedzenia, rzecz jasna zupełnie nieoficjalnie, poza programem, ich sąsiada a swojego starego znajomego. Osobom odpowiedzialnym za organizację pobytu papieża w kraju zabraknie odwagi, by zapytać, czy to prawda i na wszelki wypadek każą położyć na wspomnianej uliczce nowiutki, równiutki asfalt. Niestety, nie posłuchali naszej rady, więc do dzisiaj tłuką się po wybojach i toną w błocie.

Krakowianie odrzucili w referendum pomysł organizacji w ich mieście zimowych igrzysk olimpijskich. Nie brakuje głosów, że w ten sposób utracili historyczną, niepowtarzalną szansę na poprawę bytu. Z ogólnego chóru krytyków wyłamał się Artur Siódmiak,  były reprezentant Polski w piłce ręcznej, który w wypowiedzi dla mediów stwierdził, że "Pieniądze z tak drogiej imprezy można przeznaczyć na inne cele (...). Potrzebne są inwestycje drogowe i inne obiekty służące mieszkańcom." Najwyraźniej nie zrozumiał, że to idzie w pakiecie: albo igrzyska, nowe drogi, tramwaje, brak korków albo nic. 

WYGRAJ LANCIĘ NA WEEKEND. KLIKNIJ TUTAJ

             

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Albo igrzyska, nowe drogi, tramwaje, brak korków albo nic

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 441,

przeczytane przez: 661 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony