"Algorytm postępowania" To właśnie on rządzi policją

"Ta sprawa wraca do nas jak bumelant" - zwykła mawiać pewien dyrektor z socjalistycznego awansu w czasach PRL.

Zdjęcie

Auto stoczyło się na jezdnię, blokując tory tramwajowe /poboczem.pl
Auto stoczyło się na jezdnię, blokując tory tramwajowe
/poboczem.pl

 Nie wiedzieć czemu ta anegdotka przypomniała nam się w związku z kolejnym oficjalnym wyjaśnieniem pewnego wydarzenia z udziałem krakowskich policjantów. Jeszcze raz przypomnijmy, o co chodzi....

W centrum miasta, na chodniku przy ruchliwej ul. Zwierzynieckiej, ktoś pozostawił fiata seicento. Nie zaciągnął hamulca ręcznego, nie wrzucił biegu  i auto stoczyło się na jezdnię, blokując tory tramwajowe. Po pewnym czasie na miejscu zdarzenia zjawił się policyjny radiowóz. Niestety, jego załoga okazała całkowitą bezradność. Pomogli dopiero przypadkowi świadkowie zdarzenia, bez trudu wpychając samochód z powrotem na chodnik i likwidując  w ten sposób zator na ulicy.

Reklama

Wyjaśnienie Wydziału Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji

Opisaliśmy ten incydent, dokumentując naszą opowieść stosownym filmem. Po pewnym czasie otrzymaliśmy z Wydziału Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie pismo, którego autor przyznawał, że policjanci interweniujący na ul. Zwierzynieckiej zamiast kierować się zdrowym rozsądkiem, czyli po prostu tzw. chłopskim rozumem, trzymali się zbyt sztywno służbowych procedur. Nie naruszyli jednak żadnych przepisów. Dodatkowo usprawiedliwiać ich ma to, że nie są funkcjonariuszami drogówki, lecz komisariatu wodnego. W domyśle: znają się na motorówkach i kajakach, a nie na samochodach.

Nie dając za wygraną zapytaliśmy, czy w takim razie właściwego rozwiązania nie powinien im podpowiedzieć dyżurny z komendy, z którym się przecież kontaktowali. I oto dostaliśmy następne, uzupełniające wyjaśnienie z Wydziału Kontroli KWP, tym razem broniące owego dyżurnego. We wspomnianym piśmie czytamy, że nie ma on obowiązku "wystąpić poza ustalony algorytm postępowania. Zastanej przez patrol sytuacji nie widzi naocznie, a jest o niej informowany na tyle, na ile jest to niezbędne do "likwidacji" zdarzenia. W tej sytuacji proponowanie policjantom niesztampowych rozwiązań, pomijających podręcznikowy sposób działania, może spowodować, że w rzeczywistości narazi ich (jak i siebie) na odpowiedzialność dyscyplinarną lub nawet karną. W sytuacjach takich, jak opisywana w artykule, istotne są detale i możliwość zastosowania niestandardowych rozwiązań. Ale propozycje takich działań nie mogą wyjść od osoby, której całość sytuacji znana jest wyłącznie w formie przekazu radiowego lub zapisu tekstowego".

Zdjęcie

Pismo z wyjaśnieniem policji /
Pismo z wyjaśnieniem policji
/

"Algorytm postępowania"... Od dawna podejrzewaliśmy, że to właśnie on, a nie komendant główny rządzi polskimi organami ścigania. Od dawna, a konkretnie od chwili, gdy po raz pierwszy obejrzeliśmy słynną scenę z komedii "Miś", tę z milicjantami, łapiącymi kierowców pędzących przez zainscenizowany teren zabudowany. Ich odzywki były niewątpliwie zaczerpnięte z "algorytmu postępowania". W krytycznych momentach dzielni funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej mogli jednak liczyć na wsparcie ze strony swojego dyżurnego, który bynajmniej nie tłumaczył się, że sytuacji "nie widzi naocznie", lecz jedynie nausznie, czyli z "przekazu radiowego". Pamiętacie?

- "Halo, tu "Brzoza", tu "Brzoza"! Źle cię słyszę! Powtarzam, powiedział, że matka siedzi z tyłu... "Matka siedzi z tyłu!" Tak powiedział!".

- "Przede wszystkim nie popadajcie w panikę. Jakiś lepszy cwaniak - matkę po szosie wozi, staruszkę, żeby nas tylko wrobić!

Tak, to nam wskazuje na to, że życie stawia przed nami ciągle coś nowego. I to jest raz. A po drugie, musimy mieć jednak różne warianty. I to jest dwa. I dlatego proponuję wariant następujący: A gdyby tu było nagle przedszkole. W przyszłości!"

Czasy się zmieniły, MO zniknęła w mrokach historii, ale byłoby dobrze, gdyby współczesna policja też zawsze miała w zanadrzu "różne warianty". Na przykład taki...

Załoga radiowozu: - Panie aspirancie, jesteśmy na Zwierzynieckiej, zostawiony na luzie fiat seicento zjechał z chodnika na jezdnię i blokuje tory tramwajowe. Co robimy?

Dyżurny z komendy: - Sprawdźcie, czy da się go wtoczyć z powrotem na poprzednie miejsce.

Załoga radiowozu: - Tak, da się.

Dyżurny: - No to zróbcie to, tylko ostrożnie. I zabezpieczcie, podkładając coś pod koła.

I po sprawie. Ale to byłoby chyba jednak za proste...

Przypomnijmy ten incydent

Czym mamy pchać? /

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: "Algorytm postępowania" To właśnie on rządzi policją

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 426,

przeczytane przez: 639 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony