Anulowano 26 tys. mandatów!

Po co komu fotoradary?

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl
Policja jak mantrę powtarza tezę, że ich zadaniem jest dbanie o bezpieczeństwo na drogach. To też.

Głównie jednak są one doskonałą maszynką do zarabiania pieniędzy.

Reklama

Nękani mandatami mieszkańcy włoskiego miasta Segrate w końcu nie wytrzymali i postanowili się zbuntować.

Poszło o jedno z miejscowych skrzyżowań, a dokładniej o żółte światło, które świeci się na nim przez niespełna dwie sekundy. Mandaty za przejazd na czerwonym sypią się więc nieustannie. W przeciągu roku aż 50 tys. kierowców zostało ukaranych grzywną za takie przewinienie.

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl
110 z nich postanowiło walczyć o swoje prawa i po wynajęciu adwokata złożyli w prokuraturze w Mediolanie skargę na postępowanie lokalnych władz. Swój wniosek uzasadnili m.in. tym, że nie dysponują oni ani sprzętem, ani też umiejętnościami kierowców Formuły 1 więc nie są w stanie opuścić skrzyżowania zanim na sygnalizatorze nie pojawi się czerwone światło.

W trakcie dochodzenia okazało się, że mieszkańcy mają rację, a zamontowany na skrzyżowaniu radar to nic innego, jak maszynka do zarabiania pieniędzy. Operator urządzenia - firma, która zawarła w tej sprawie umowę z ratuszem - każdego miesiąca otrzymuje 25 % wpływów z mandatów.

Nie jest to pierwszy przypadek, gdy kierowcy wygrali wojnę z fotoradarem. Do podobnego zdarzenia doszło już wcześniej w Turynie. Tamtejszy burmistrz przychylił się do skargi mieszkańców i anulował aż 26 tys. mandatów.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Anulowano 26 tys. mandatów!

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony