Auto atrakcyjne jak tajlandzki transwestyta w gaciach z Koniakowa

..."Ponieważ auto na felgach stalowych było atrakcyjne jak tajlandzki transwestyta w gaciach z Koniakowa to zostały dokupione obręcze ze stopu aluminium w rozmiarze 16 cali za 250 ojro."

Zdjęcie

. /
.
/

..."Furorę robi tapicerka z wieprzowiny, która za życia nie uczęszczała do solarium." ..."W zasłonkach przeciwsłonecznych znajdują się zwierciadełka, czyli unikamy marudzenia kobity, że nie może nałożyć fugi i emulsji podczas jazdy."

Bardzo byliśmy ciekawi opinii Czytelników na temat jakże nietypowego ogłoszenia w sprawie sprzedaży Forda Mondeo. Czy wczują się w oryginalną poetykę tego anonsu? Jak ocenią poczucie humoru autora? Czy taki sposób prezentacji zachęciłby ich do kupna samochodu, czy może wręcz przeciwnie? I cóż, zdania są jak zwykle podzielone...

Reklama

"Naprawdę gość za same pisanie ma u mnie litr gorzały, mega inteligentne wynurzenia. 5 z plusem" - zachwyca się "Wujek".

"Tak się sprzedaje samochody. Dobre!" - chwali "młodaaa".

"Świetny humor, strasznie fajnie porównania i odniesienia. Kurcze naprawdę inteligentny gostek... Pozdrawiam :)" - pisze "Piotrek".

"Przerost formy nad treścią. Humor też musi być dozowany, a tu wrzuca się go czytelnikowi łopatą. Poza tym jest to raczej dowcip w stylu Sami swoi, a nie Woody Allen, czyli nie dla mnie" - krytykuje z kolei "Coltrane".

"Początek super... ale potem klient już przesadza z kwiatkami" - pisze "samiec alfa".

"Bawić może tylko gimbusów!!! Co w tym śmiesznego, co tu jest inteligentnego i wyszukanego???? Nic!! Czym się tu podniecać???" - grzmi "czmamba".

Warto dodać, co zauważyli również niektórzy internauci, że właściciel Forda "kapryśnego niczym trzynastolatka, której zepsuł się smartfon", kilka lat temu sprzedawał w podobny sposób przyczepę kempingową. Oto co o niej pisał (ze względu na obszerność i wielopiętrowość tekstu cytujemy ten anons we fragmentach):

Zdjęcie

. /
.
/

"Witam. Do sprzedania przyczepa kempingowa ELDDIS TYPHOON GTX z 1991 roku. Przytargana do ojczyzny w 2011 roku na kołach. Kupiliśmy od gościa, który ją sprowadził. Koleś powinien grać na frędzlach od tapczanu zamiast handlu. Nawypisywał głupot w ogłoszeniu, ale za długą drogę przebyłem, żeby wracać z niczym. Rejestracja, która miała być przyjemnością, okazała się koszmarem, bowiem do kupionej przyczepy otrzymałem tylko umowę kupna oraz tymczasowe ubezpieczenie.

Przyczepa nie miała tablicy rejestracyjnej, którą sprowadzający wraz z dowodem rejestracyjnym zabrał do okazania królowej angielskiej. I tym sposobem już po przejechaniu 150 km, brałem udział w akcji "Poznaj swojego dzielnicowego". Milicjant był ciekaw, dlaczego poruszam się pojazdem niedopuszczonym do ruchu (brak tablic i dowodu rejestracyjnego) i wymierzył mi za ten czyn 2 paki mandatu i 1 punkt karny, który bez powodzenia próbowałem zamienić na pobliskiej stacji Lotos na ręcznik kąpielowy.

Do opchnięcia Mondeo. Bywa kapryśne jak trzynastolatka, której zepsuł się smartfon

Ogłoszenia o sprzedaży używanych pojazdów dzielą się na dwie zasadnicze grupy. Te należące do pierwszej z nich brzmią mniej więcej tak: "Sprzedam (tu marka i model). Kupiony w polskim salonie. Rok produkcji... W wyposażeniu m.in: ... Pierwszy właściciel, niepalący. Auto garażowane, regularne... czytaj więcej

Po szczęśliwym dotarciu do miejsca zamieszkania i odmówieniu koronki różańcowej w intencji błyskawicznej rejestracji, uderzyłem na stację diagnostyczną w celu wykonania pierwszego przeglądu po sprowadzeniu do RP nr 5. Diagnosta powiedział NIE, co było dla mnie porównywalne z ciosem Artura Szpilki. Niestety, bez opinii rzeczoznawcy nie ma podstaw do wykonania przeglądu. Wydzwoniłem owego rzeczoznawcę, który zjawił się po 15 minutach, uzbrojony w centymetr krawiecki do pomiarów przyczepy. Za 3 dni i 184 zeta ekspertyza NASA była gotowa. Przyczepa przeszła przegląd a ja już po tygodniu przestałem się jąkać. Wizyta w wydziale komunikacji to już tylko masaż tajski w porównaniu z wcześniejszymi przeżyciami. Jeszcze tylko opłaty za rejestrację, chyba 112 grajcarów i dumny jak Bronek po dyktandzie montowałem tablicę rejestracyjną na przyczepie. Niech to będzie przestrogą dla ludzi, którym handlarzyna wmawia, że rejestracja przyczepy sprowadzonej z wysp jest szybka jak przygotowanie zupy Vifon.

To tyle jeżeli chodzi o przeboje związane z rejestracją pojazdu. Przyczepa jest sucha jak żarty Karola z Familiady, nie jest to żaden "HIT POLSATU", ale jak na swoje lata prezentuje się atrakcyjnie. W opisach handlarzy figuruje jako 5-6 osobowa, jednak moim zdaniem 3-4 osoby to max, żeby komfortowo egzystować. Oczywiście pomieściłoby się 46-ciu uchodźców z Libanu, ale przecież nie o to chodzi."

I tak dalej, i tak dalej... I co? Jak wam się podoba? Widać  postępy w stylu i dowcipie?

          

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Auto atrakcyjne jak tajlandzki transwestyta w gaciach z Koniakowa

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 91,

przeczytane przez: 20 557 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony