Auto mapy prowadzą do małżeńskich konfliktów. Prawda czy fałsz?

Chuck Norris i inni twardziele obywają się bez jakiejkolwiek pomocy. Jeżdżą na tzw. czuja i wszędzie trafiają, bo, jak twierdzą, do celu niezawodnie prowadzi ich szósty zmysł.

Zdjęcie

Na ogół jednak GPS jest bardzo cennym pomocnikiem, zwłaszcza za granicą czy w nieznanych nam miejscowościach /
Na ogół jednak GPS jest bardzo cennym pomocnikiem, zwłaszcza za granicą czy w nieznanych nam miejscowościach
/
Konserwatyści, którzy z jednej strony nie wierzą w swoje nadprzyrodzone zdolności, lecz z drugiej nie mają też zaufania do nowinek technicznych, posiłkują się staromodnymi mapami. Aby sprawnie posługiwać się nimi w podróży, trzeba korzystać z pomocy pilota. Bardzo często funkcję tę pełni z konieczności żona kierowcy. To ona biedzi się z rozkładaniem i składaniem wielkich płacht papieru, odcyfrowywaniem obcobrzmiących nazw miejscowości i mikroskopijnych oznaczeń dróg, które od wydania mapy i tak zdążyły się już zmienić. Jest to zadanie trudne i prowadzi do małżeńskich konfliktów.

On: - To gdzie mam skręcić?

Reklama

Ona: - W prawo, chociaż zaraz, zaraz... Chyba jednak nie, w lewo!

On: - To w końcu w prawo, czy w lewo? Czy ty zawsze musisz być taka niepozbierana?!

Ona: - Jedź na Sch... Sz... Szt...

On: - No tak, wiedziałem, że przegapimy ten skręt! Nie można na tobie polegać!

Ona: - Jak jesteś taki mądry, to sam spróbuj to przeczytać!

I kłótnia gotowa.

W jeszcze gorszym położeniu są jednak konserwatyści samotni. Widzieliśmy kiedyś kierowcę, który przed wyjazdem dokładnie studiował mapę i nagrywał głosowe wskazówki na dyktafon, prawdopodobnie z zamiarem późniejszego odtwarzania ich w podróży. Pomysłowe, ale skomplikowane i wymagające pełnej koncentracji.

Umiarkowani postępowcy korzystają z internetowych route plannerów. Fajne narzędzie, ale trochę niewygodne w użytkowaniu i zawodne. Kiedyś wydrukowaliśmy taką marszrutę rozpisaną na prawie 1000 kilometrów, z Polski w austriackie Alpy. I co? Już po 200 metrach pierwsze pudło, gdyż wspomniany przewodnik kazał nam skręcić w ślepą ulicę...

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Co sądzisz o samochodowej nawigacji GPS?

  • 17%
  • 71%
  • 3%
  • 9%
głosów: 2543
I konserwatyści, i umiarkowani postępowcy jak ognia unikają nawigacji samochodowych, w popularyzowaniu GPS wietrząc spisek tajemnych sił, które niby to chcą pomóc zmotoryzowanym, ale tak naprawdę chodzi im o kontrolowanie - poprzez satelity - każdego naszego ruchu.

Ludzie otwarci na nowe technologie nie mają takich obaw, chociaż i oni z niepokojem śledzą doniesienia mediów, które z lubością opisują perypetie pechowców, wyprowadzonych przez nawigację na manowce - w środek ciemnego lasu czy nad brzeg jeziora. Nam też kiedyś zdarzyło się utknąć zimą w zaspie, bowiem droga, w którą skręciliśmy zgodnie z podpowiedziami zmyślnego urządzenia, okazała się trzeciorzędnym, zupełnie nieodśnieżanym szlakiem...

Na ogół jednak GPS jest bardzo cennym pomocnikiem, zwłaszcza za granicą czy w nieznanych nam miejscowościach. Zresztą nie tylko tam, skoro coraz częściej korzystają z tego udogodnienia taksówkarze (stało się to nawet podstawą planów zniesienia obowiązku zaliczania przez nich egzaminów ze znajomości topografii miasta, w którym pracują).

W "Lapidarium VI" Ryszard Kapuściński opisał swoje przygody z pobytu w USA, a konkretnie z dotarciem z podmiejskiego hotelu na lotnisko w Salt Lake City. Przeczuwając kłopoty, pytał o drogę kilka osób z obsługi...

"Ręczny przy najbliższej okazji!"

Komunikaty podawane przez "GPS" mogą być zabawnym urozmaiceniem w monotonnej, długiej podróży. czytaj więcej

"Co prawda panowała zgoda, żeby wjechać na 15 North, ale potem zaczęły się już zasadnicze różnice. Jedni radzili 215, inni - 102, jeszcze inni 68 (...) W istocie dość łatwo znalazłem 15 North, którą miałem jechać pół godziny do Exit 302. Zjechałem najpierw, jak mi mówiono, do 215. I tu zaczęła się historia. Bo na 215 nie było żadnego drogowskazu na lotnisko, w dodatku zaraz musiałem zjechać na 80, po czym rozjazd na 102 East i West, a ja nie wiedziałem którą wybrać (...). W skrajnej już rozpaczy zawróciłem i zacząłem jechać w przeciwną stronę. Skręcałem, kluczyłem, błądziłem cały czas, już bliski nerwowego załamania i płaczu, kiedy nagle w tym czarnym tunelu pojawiło się małe światełko: oto zobaczyłem, jak w niebo unosi się samolot. Aha, uradowałem się. To znaczy, że gdzieś tutaj, w tej okolicy, w tych stronach musi być lotnisko!"

Tak pisze (w roku 2002) bywały w szerokim świecie dziennikarz. Pomyślcie tylko o stresie zwykłego śmiertelnika, który znalazłby się w podobnej sytuacji. A gdyby Ryszard Kapuściński miał w samochodzie nawigację...

W monachijskim centrum BMW Welt widzieliśmy piękny napis: "W życiu kieruj się sercem, nie GPS-em". W życiu być może, ale na pewno nie w drodze, za kierownicą samochodu.     

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Auto mapy prowadzą do małżeńskich konfliktów. Prawda czy fałsz?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 75,

przeczytane przez: 112 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony