Autostrada jak tanie chińskie majtki po pierwszym praniu

Polskie szkoły są przede wszystkim zakładami pracy nauczycieli. Szpitale istnieją głównie po to, by zapewnić utrzymanie lekarzom i pielęgniarkom.

Zdjęcie

  Nowe bramki na A2 /Fot. Mikolaj Zacharow /Reporter
  Nowe bramki na A2
/Fot. Mikolaj Zacharow /Reporter
Pociągi są nam potrzebne ze względu na zatrudnionych w PKP kolejarzy. Nadrzędnym celem funkcjonowania kopalni nie jest, jak mogłoby się wydawać, wydobywanie węgla, lecz zapewnienie zajęcia i stałego dochodu dla górników.

Zgodnie z tą logiką, autostrady w Polsce nie służą bynajmniej wygodzie i bezpieczeństwie podróżnych. Są sposobem na zarabianie pieniędzy. Najpierw przy ich budowie, a następnie obsłudze. Dlatego wciąż tyle protestów budzi powierzenie - w drodze publicznego przetargu - wykonawstwa fragmentu autostrady A2 Chińczykom. Ktoś miał chrapkę na dużą kasę, ktoś inny zgodził się wykonać tę robotę za kasę mniejszą. To nie mogło się spodobać. Podniósł się krzyk, że tania chińska autostrada rozpadnie się jak, nie przymierzając, tanie chińskie majtki po pierwszym praniu. Być może, choć z drugiej strony i tak przecież wszystko zależy od przyjętych założeń, projektu, technologii, wreszcie od nadzoru i kontroli jakości.

Reklama

Zdjęcie

  Drogi w Polsce zaczną się dzielić na dwie grupy - te dobrej jakości, dla bogatych lub jeżdżących samochodami służbowymi, i cała byle jaka reszta /Fot. Wojciech Strozyk /Reporter
  Drogi w Polsce zaczną się dzielić na dwie grupy - te dobrej jakości, dla bogatych lub jeżdżących samochodami służbowymi, i cała byle jaka reszta
/Fot. Wojciech Strozyk /Reporter
Narodowość i pochodzenie wykonawcy nie gwarantuje solidności. W końcu to na autostradzie budowanej przez zacnych Europejczyków wybuchła wielka afera ze złodziejską podmianką materiałów kładzionych pod asfaltem.

A kto buduje drogi, które wkrótce po oddaniu do użytku nadają się do generalnego remontu albo przynajmniej wymiany pokrywającej się dziurami i wybojami nawierzchni? Na pewno nie skośnoocy przybysze z Państwa Środka. Konkurenci zarzucają Chińczykom cenowy dumping.

Z punktu widzenia inwestora jest to jednak znacznie lepsze niż narażanie się na szantaż ze strony rodzimych firm, które wiedząc, że rząd ma nóż na gardle z powodu Euro 2012, ni stąd ni zowąd zaczynają grozić wypowiedzeniem umów, żądając wielomilionowych dopłat do kwot uzgodnionych w kontraktach. Podobno konsorcjum z ChRL ma problemy ze znalezieniem w Polsce podwykonawców. Czyżby powodem tego bojkotu były obawy o wypłacalność zleceniodawców?

Otóż, o czym boleśnie przekonał się niejeden przedsiębiorca, nie zapłacić może każdy. I Chińczyk, i Polak, i Niemiec. Zarówno firma-krzak, jak i renomowana spółka giełdowa. Budowa autostrad to biznes wart miliardy. Pieniądze płyną tu szerokim, trudnym do skontrolowania strumieniem. Eldorado nie kończy się jednak wraz z przecięciem wstęgi na nowo otwieranych odcinkach dróg.

Zobacz również:

  • Czas przełomu. Wschodnia i środkowa Europa wkracza do świata gospodarki rynkowej. Jeden z ministrów odpowiedzialnych za budowę dróg składa wizytę swojemu koledze po fachu i urzędzie z Europy Zachodniej. więcej

Doskonale można zarabiać również na ich eksploatacji, bez żenady podnosząc stawki za przejazd. Zawsze się znajdzie jakiś rzekomo racjonalny powód do wprowadzenia podwyżek. Jeśli sprawdzą się zapowiedzi, wówczas na podróż samochodem "a-czwórką" z naszej zachodniej granicy na wschodnią i z powrotem trzeba będzie - licząc koszty paliwa i opłaty autostradowe - wydać jedną trzecią średniej pensji! Jak tak dalej pójdzie, drogi w Polsce zaczną się dzielić na dwie grupy - te dobrej jakości, dla bogatych lub jeżdżących samochodami służbowymi, i cała byle jaka reszta, gdzie będą tłoczyć się i tłuc na dziurach ci, których nie stać na płacenie za autostrady.

Zobacz również:

Trudno przy tym zrozumieć, dlaczego, skoro już nie możemy sobie pozwolić na darmowe autostrady, w szerszym zakresie nie sięgniemy po nowoczesne metody elektronicznego poboru opłat czy - wzorem choćby Austriaków czy Czechów - nie zastosujemy systemu winiet, lecz upieramy się przy rozwiązaniach tyleż kosztownych co archaicznych. Czyżby z tej samej przyczyny, dla której dwaj właściciele sąsiednich wyciągów narciarskich nie potrafią się dogadać co do podziału wpływów i każdy kasuje klientów na własną rękę?

Zobacz również:

  • Zbliża się Sylwester, a to oznacza, że pora na pierwsze podsumowania. W motoryzacji sporo się działo, ale jeszcze więcej wydarzyło się na froncie drogowych robót. więcej

A może z obawy, że zmotoryzowani Polacy nagminnie nie będą kupować winiet i jeździć autostradami "na sępa", licząc, że uda im się uniknąć kontroli? Jak poinformował właśnie rzecznik Ministerstwa Infrastruktury, tylko na odcinkach Konin - Stryków i Katowice - Wrocław do obsługi planowanych bramek trzeba będzie zatrudnić 360 osób. Szkoły - dla nauczycieli, szpitale - dla lekarzy, kolej - dla kolejarzy, a autostrady - dla autostradowych "bramkarzy"?

No nie, bez przesady. Jeżeli już, to raczej dla zarządców tych szlaków.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Autostrada jak tanie chińskie majtki po pierwszym praniu

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 400,

przeczytane przez: 600 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony