Będzie nowa władza. Na co mogą liczyć zmotoryzowani?

Każda zmiana władzy rodzi nowe nadzieje i nowe obawy. Sądząc po wyniku wyborów, tych pierwszych jest znacznie więcej. Starsi liczą, że wcześniej będą mogli przechodzić na emeryturę. Młodsi, że nie będą musieli pracować na umowach śmieciowych. Rodzice pięciolatków liczą, że ich dzieci dłużej pozostaną w przedszkolach. Tzw. frankowicze liczą, że państwo pomoże im w spłacie kredytów mieszkaniowych. Miliony ludzi liczą już kasę, która im wpadnie z racji posiadania dzieci. A na co mogą liczyć zmotoryzowani?

Zdjęcie

. /fot. Darek Nowak /Reporter
.
/fot. Darek Nowak /Reporter

Minione osiem lat przyniosło tak wiele wydarzeń, że trudno je krótko, w kilku zdaniach, podsumować. Podczas kampanii wyborczej przedstawiciele ustępującej koalicji bardzo chwalili się rozwojem infrastruktury komunikacyjnej - budową i modernizacją dróg, obwodnic, mostów itp. Postęp w tej dziedzinie jest niewątpliwie widoczny, jednak w pamięci elektoratu pozostały przede wszystkim decyzje, które powodują, że dzisiaj trudniej niż kiedyś uzyskać prawo jazdy, za to łatwiej je stracić.

Cytat

Kierowcy nie powinni raczej oczekiwać ulżenia ich kieszeniom, na przykład poprzez obniżenie podatków wpływających na cenę paliw. Nie pozwalają na to przepisy unijne

Zamiast czuć satysfakcję, że od 2007 roku przybyło w Polsce prawie 5 mln samochodów osobowych, narzekamy, iż nadal większość rodaków stać co najwyżej na zakup sprowadzonego z zagranicy starego rzęcha. Zamiast cieszyć się, że pomimo intensywniejszego ruchu liczba wypadków drogowych zmniejszyła się z 49 536 (2007 r.) do 34 970 (2014 r.), a liczba ich ofiar śmiertelnych z 5583 do 3202, krytykujemy obstawianie dróg coraz gęściejszą siecią fotoradarów. Zamiast pąsowieć z dumy na widok nowych autostrad, czerwienimy się ze złości, że za korzystanie z nich musimy słono bulić, a do tego tkwić w korkach przed archaicznymi punktami poboru opłat.

Reklama

I tak dalej, i tak dalej... Jedyną chyba decyzją przyjętą z powszechnym zadowoleniem była zapowiedź radykalnego ograniczenia uprawnień straży miejskich i gminnych w zakresie kontrolowania i karania kierowców.

Nie wiadomo, jakie plany mają kandydaci na ministrów w nowym rządzie. Czy będą próbowali "podnieść z ruin" narodowy przemysł samochodowy? Czy znów ożyją hale warszawskiej FSO? Czy tylko, w ramach polityki historycznej, zostaną zamienione w muzeum polskiej motoryzacji? Czy mogą spodziewać się wsparcia ze środków  publicznych inicjatorzy projektów, których celem jest wskrzeszenie rodzimych marek: Syreny, Poloneza, Warszawy?

Kierowcy nie powinni raczej oczekiwać ulżenia ich kieszeniom, na przykład poprzez obniżenie podatków wpływających na cenę paliw. Nie pozwalają na to przepisy unijne, co oczywiście w nadchodzących realiach nie będzie aż tak istotne. Ważniejsze, że nowa władza zapowiedziała nowe, ogromne wydatki, które trzeba  przecież z czegoś finansować. Trudno nawet wykluczyć, że utrzymująca się od dłuższego czasu sytuacja na rynkach ropy naftowej, przekładająca się na wysokość, czy w tym przypadku niskość naszych rachunków na stacjach benzynowych, nie zachęci fiskusa do ruchu w przeciwnym kierunku.

Dużo bardziej prawdopodobne są "zmiany powrotne" w przepisach prawa. Nie brakuje opinii, że odbieranie przez policję praw jazdy za przekroczenie dopuszczalnej prędkości w terenie zabudowanym o ponad 50 km/godz. jest niezgodne z konstytucją i kłóci się z zasadą nie karania dwukrotnie za ten sam zabroniony czyn. Co prawda tak było i dotychczas, bowiem sprawcy wykroczeń drogowych inkasowali zarówno mandaty, jak i kary, ale wątpliwości są. Nie wiadomo, czy nowy rząd ich nie podzieli.

Możliwe są także inne gesty wobec zmotoryzowanych obywateli. Rezygnacja  z uzależnienia stawek mandatów od średniego wynagrodzenia (oznaczająca ich wzrost). Odstąpienie od karania właścicieli aut przyłapanych przez fotoradary (w sytuacji, gdy nie można ustalić personaliów kierowcy). Powstrzymanie się z przyznawaniem dalszych przywilejów w ruchu drogowym rowerzystom (grożąca wzrostem liczby wypadków z ich udziałem). Porzucenie zamiaru tworzenia w miastach coraz rozleglejszych stref, w których obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/godz. Te zmiany niejako rzutem na taśmę wprowadził poprzedni Sejm.

Pożyjemy, zobaczymy. Na razie cieszymy się, że w poselskich ławach ponownie zasiądzie Dariusz Piontkowski, który bardzo przyczynił się do naszego sukcesu w walce o uregulowanie sprawy tablic rejestracyjnych na bagażnikach rowerowych, montowanych na hakach holowniczych samochodów. Bardzo liczymy na jego dalsze wsparcie i rozsądne inicjatywy w likwidowaniu absurdów i porządkowaniu przepisów ruchu drogowego.    


Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Będzie nowa władza. Na co mogą liczyć zmotoryzowani?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 59,

przeczytane przez: 3431 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony