Bez ściemy. Fotoradary to skarbonka dla polityków

​Kilkaset wypadków, kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych, kilkuset rannych, kilka tysięcy zatrzymanych nietrzeźwych kierowców... Za nami kolejny baaardzo dłuuugi weekend, jak zwykle zwieńczony ponurymi policyjnymi statystykami.

Zdjęcie

. /Fot. Wojciech Stóżyk /Reporter
.
/Fot. Wojciech Stóżyk /Reporter

To świetny moment na podgrzanie dyskusji o bezpieczeństwie ruchu drogowego, obecności i roli fotoradarów w naszym zmotoryzowanym życiu. Politycy jak zawsze świetnie wyczuwają aktualną koniunkturę, więc nic dziwnego, że to właśnie w tym tygodniu Sejm ma rozpatrywać poświęcone fotoradarom projekty zmian w prawie.

Cytat

Posłowie chcą pozostawić inspektorom ITD. wyłącznie stacjonarne fotoradary

Rząd i Platforma Obywatelska chcą zrealizować postulat, by wszystkie dochody z  kar nakładanych przez Inspekcję Transportu Drogowego trafiały do Krajowego Funduszu Drogowego, a nie, jak zakładano wcześniej, do wspólnego budżetowego worka. Tego domagali się zmotoryzowani, zatem z propagandowego punktu widzenia jest to pociągnięcie doskonałe, praktycznie jednak kompletnie bez znaczenia. Czy to przecież ważne, z której przegródki portfela wyciągamy pieniądze? Liczy się to, ile ich mamy do wydania. A kasa jak na razie jest chudziutka, oj chudziutka.

Reklama

Łudzisz się, że  po zmianie  władzy fotoradary znikną z naszych dróg?

Zmotoryzowana część narodu pilnie śledzi wszelkie wiadomości na temat fotoradarów. Zanadto i niepotrzebnie się nimi emocjonując... czytaj więcej

W pierwszym kwartale wpływy z mandatów od kierowców wyniosły zaledwie 22,4 mln zł. Za taką kwotę da się zbudować jakieś 600 metrów autostrady, zatem mówienie, że dzięki fotoradarom przybędzie w Polsce nowoczesnych, bezpiecznych dróg jest czczą gadaniną. Zwłaszcza, że rząd chce z tego samego źródełka finansować funkcjonowanie ITD, co już budzi protesty. Cóż, domagaliście się, by urzędnicy utrzymywali się z owoców swojej pracy, no to macie....

Swoje pomysły ma opozycja. Solidarna Polska proponuje, by pieniądze z fotoradarowych mandatów były przeznaczane w całości na nieistniejący jeszcze Fundusz Poszkodowanych w Wypadkach Komunikacyjnych. Idea szczytna, ale i tu po chwili zastanowienia pojawiają się wątpliwości. Według jakich kryteriów byłyby rozdzielane te - w skali kraju skromne, jak już zauważyliśmy - środki? Czy decydowałaby zamożność ofiar, ich dochody przed wypadkiem (ci biedniejsi dostawaliby więcej i w pierwszej kolejności)? Sytuacja rodzinna? Dotkliwość obrażeń? Długotrwałość leczenia? Trwałe skutki? Kto miałby zająć się oceną stopnia poszkodowania? Jakiś nowy urząd? Społeczne komisje? Czy prawo do skorzystania ze wspomnianego funduszu miałyby osoby, które, na przykład przez "niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze", same przyczyniły się do nieszczęścia? Pytań jest wiele, być może posłowie SP znają na nie odpowiedzi, ale jak na razie zachowują je dla siebie. Dla opinii publicznej mają wyłącznie chwytliwe hasła.

Marzenie Polaków: skuteczny sposób na fotoradary

​Żona znajomego Polaka, mieszkającego od wielu lat w Niemczech i mającego tamtejsze obywatelstwo, jechała zbyt szybko samochodem szosą w pobliżu Kolonii, co wyłapał fotoradar. czytaj więcej

Warto dodać, że projekt Solidarnej Polski zakłada zdecydowane, bo aż o 80 proc. zmniejszenie liczby fotoradarów, co spowodowałoby, że na postulowany Fundusz wpływałoby jeszcze mniej pieniędzy niż wynika to z dotychczasowych mandatowych bilansów.

Z kolei Prawo i Sprawiedliwość chce, by fotoradary lokalizować w miejscach szczególnie niebezpiecznych, czyli "na odcinkach dróg publicznych o długości co najmniej 1000 metrów, na których w ciągu ostatnich 5 lat doszło do minimum 10 wypadków drogowych spowodowanych przekroczeniem dopuszczalnej prędkości". I znowu nie wiadomo, dlaczego 1000 metrów, a nie 500, dlaczego 5 lat, a nie na przykład 3, dlaczego co najmniej 10 wypadków, a nie choćby jeden, ale z dużą liczbą ofiar...

Posłowie PiS chcą przy okazji pozbawić ITD możliwości "rejestrowania naruszania przepisów ruchu drogowego za pomocą przenośnych, albo zainstalowanych w pojeździe, albo na statku powietrznym, urządzeń rejestrujących". Słowem -  pozostawić inspektorom wyłącznie stacjonarne fotoradary. Taki postulat z pewnością spodoba się kierowcom, przysparzając pomysłodawcom i ich ugrupowaniu popularności. I to oto przecież chodzi...


Współtwórz razem z nami pierwszy serwis internetowy dokumentujący polską drogową paranoję.

Byłeś świadkiem niecodziennego zdarzenia? Zamiast "prawie nówki" handlarz chciał Ci "wcisnąć" złom? Straciłeś dwa dni urlopu w wydziale komunikacji i odesłano Cię z kwitkiem? Napisz do nas! Jesteśmy po to, by tępić polskie samochodowe patologie! Najciekawsze sprawy na pewno pojawią się na łamach naszego serwisu.

Zjedź na pobocze i buduj z nami wirtualny mur, który odgrodzi nas od rodzimej drogowej głupoty!

Zrobiłeś niecodzienne zdjęcie i chcesz się nim pochwalić? Nakręciłeś ciekawy filmik i nie wiesz co z nim zrobić? Załóż swój profil na POBOCZU i pokaż swą twórczość całemu światu!  

Więcej tekstów tego autora znajdziesz po kliknięciu w avatar.

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Bez ściemy. Fotoradary to skarbonka dla polityków

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 82,

przeczytane przez: 123 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony