Błagał policjanta, by nie zawiadamiać żony i teściowej

O czym marzy sprawca drogowego wykroczenia zatrzymany przez policję? Oczywiście o wymiganiu się od mandatu i to w sposób, jeśli to możliwe, nisko- lub bezkosztowy.

Zdjęcie

. /Fot. Stanisław Kowalczuk /East News
.
/Fot. Stanisław Kowalczuk /East News

Wiecie, o co chodzi... Elementem negocjacyjnym jest sugestia, aby karę finansową zastąpić ustnym pouczeniem. Niestety, jak słychać, z pouczeniami ostatnio jakoś krucho. Liczy się głównie kasa. Gdzieś trafiliśmy na inny, przyznajemy tyleż nowatorski co kontrowersyjny pomysł zreformowania polityki mandatowej.

Kierowca przyłapany na wykroczeniu stanąłby przed wyborem: może zapłacić mandat według obowiązującego taryfikatora i sprawę uznaje się za załatwioną albo prosi o odroczenie jego egzekucji przy założeniu, że jeżeli w określonym czasie, na przykład w ciągu pół roku, popełni kolejny występek, kara zostanie odwieszona, a wysokość starego mandatu - podwojona. Plus oczywiście konieczność zapłacenia nowego.

Reklama

W ten sposób niejako premiowani byliby kierowcy, którzy rzadko miewają styczność z policyjnym bloczkiem mandatowym natomiast ci, którzy łamią przepisy częściej lub wręcz notorycznie... Cóż, jeśli zechcą, będą mogli ryzykować. Trochę jak w rosyjskiej ruletce. Warto?

To zresztą tylko akademickie rozważania, bowiem trudno przypuszczać, by prawodawcy przyjęli zaprezentowane wyżej nowatorskie rozwiązanie. A zresztą... kto wie. Wdrażane są przecież inne niekonwencjonalne metody. W okolicach Bartoszyc (województwo warmińsko-mazurskie) zatrzymani przez patrol policji sprawcy wykroczeń drogowych mogli skorzystać z opcji, jak to nazwano: "przyjaznego mandatu". Ci, którzy na to się zdecydowali, byli kierowani na zorganizowane w pobliżu szkolenie z zakresu przywracania czynności życiowych ofiarom wypadków. Wymagano od nich jednak nie tylko obserwacji pokazu, prowadzonego przez ratowników medycznych, strażaków i kierowcę rajdowego, ale również osobistego uczestnictwa w symulowanej akcji ratowniczej. W ten sposób można było nie tylko zaoszczędzić kilkaset złotych, lecz także nauczyć się czegoś pożytecznego i przełamać lęk, związany z udzielaniem pierwszej pomocy. 

Cytat

Co mogłoby zawstydzić łamiącego przepisy ruchu drogowego współczesnego Polaka? Informacja, że jechał z prędkością 120 km/godz. w terenie zabudowanym? Wyprzedził 18 innych aut na podwójnej ciągłej tuż przed ostrym zakrętem i wzniesieniem? Notorycznie lekceważy czerwone światła na skrzyżowaniu? Brał udział w nielegalnych wyścigach ulicznych? Usiadł za kierownicę z dwoma promilami we krwi? Przecież takie wiadomości w środowiskach, na których zależy zawstydzanemu, przydałyby mu tylko sławy

Jednym ze sposobów zwalczania piratów drogowych jest zawstydzanie. Policja z dwóch brytyjskich hrabstw poinformowała niedawno, że na jednym z popularnych serwisów społecznościowych będzie publikowała dane personalne kierowców zatrzymanych na jeździe pod wpływem alkoholu. Chęć wykorzystania podobnych metod deklarowano również w Polsce, ale na razie niewiele z tego wyszło. Trochę z  powodu absurdalnie rozbudowanej ochrony danych osobowych, a trochę pewnie z obawy przed powrotem do czasów, gdy w gablotach przy wejściu do zakładów pracy umieszczano podpisane imieniem i nazwiskiem fotografie bumelantów.

Zresztą co mogłoby zawstydzić łamiącego przepisy ruchu drogowego współczesnego Polaka? Informacja, że jechał z prędkością 120 km/godz. w terenie zabudowanym? Wyprzedził 18 innych aut na podwójnej ciągłej tuż przed ostrym zakrętem i wzniesieniem? Notorycznie lekceważy czerwone światła na skrzyżowaniu? Brał udział w nielegalnych wyścigach ulicznych? Usiadł za kierownicę z dwoma promilami we krwi? Przecież takie wiadomości w środowiskach, na których zależy zawstydzanemu, przydałyby mu tylko sławy. W Internecie natychmiast pojawiłyby się wpisy z gratulacjami i wyrazami pełnej solidarności.

Jeżeli chcemy, by taki delikwent naprawdę zrozumiał swój błąd i zaczął wystrzegać się popełniania wykroczeń, należy zadziałać inaczej. Na przykład opublikować jego fotkę i personalia z adnotacją: "Po zatrzymaniu rozpłakał się w radiowozie". Albo: "Błagał funkcjonariusza, by nie zawiadamiać żony i teściowej". Ewentualnie: "Na kolanach obiecywał, że to był naprawdę ostatni raz". Czy:  "Zapewniał, że jest gotowy pójść na każdą współpracę z policją".

Zdjęcie

. /poboczem.pl
.
/poboczem.pl

Obawa przed utratą twarzy z powodu takich demaskatorskich informacji przywoła do porządku największego chojraka.         

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Błagał policjanta, by nie zawiadamiać żony i teściowej

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 286,

przeczytane przez: 9800 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony