"Buraki" z golfa...

W piątek 26 listopada 2010 około godziny 14:30 przechodziłem przez przejście dla pieszych w Krakowie Nowej Hucie ze strony os. Słonecznego na stronę os. Szkolnego w okolicach apteki i kiosku ruchu (ulica Struga).*

Przechodziłem wraz ze znajomą i jej ośmioletnią wnuczką. Kiedy byliśmy już na chodniku przy os. Szkolnym usłyszeliśmy charakterystyczny brzęk tłuczonego szkła. Zauważyliśmy stojący bokiem do uliczki wjazdowej na podwórko os.Sszkolnego samochód volkswagen golf, w nim otwarte prawe tylne drzwi i młodzieńca, który wysypywał w biały dzień butelki po piwie oraz śmieci z plastikowej reklamówki na róg trawnika.

Byliśmy ze znajomą tak zaskoczeni, że nie zapamiętaliśmy numerów rejestracyjnych tego samochodu. Po pozbyciu się wszystkich śmieci młodzieniec ten z uśmiechem wsiadł do samochodu, gdzie byli jeszcze trzej inni młodzi mężczyźni i odjeżdżając jeden z nich "uprzejmie" pokazał nam na pożegnanie znak "fucka".

Reklama

To się dopiero nazywa "wolny kraj", gdzie wszystko wszystkim wolno. Czują się bezkarni, bo tacy są. Nasza straż miejska ochoczo wypisuje mandaty za "parkowanie" jednym kołem na zniszczonym i zaśmieconym pseudo-trawniku, goni staruszki handlujące pod sklepem pęczkiem świeżego koperku lub pietruszki ze swojego ogródka, ale gdy naprawdę potrzeba ich interwencji, to ich nie ma.

Kiedyś dzwoniłem do placówki Straży Miejskiej w Nowej Hucie z prośbą o interwencję w sprawie miłej pary bezdomnych, którzy chwilowo "zamieszkali" na ławce na os. Szkolnym i za ta ławką urządzili sobie, za przeproszeniem, wychodek - pani bezdomna zdjęła dolna część swojej garderoby i bez skrępowania załatwiała tam swoje potrzeby.

Pan dyżurny z krakowskiej Straży Miejskiej przyjął zgłoszenie i na tym się skończyło. Minęła godzina i nic. Zatelefonowałem więc do biura komendanta Krakowskiej Straży Miejskiej, gdzie telefon odebrała pani asystentka komendanta i zapewniła mnie, że przekaże sprawę panu komendantowi. Wtedy dopiero, po upływie 10 minut od mojego telefonu do biura komendanta, zjawił się łaskawie patrol Straży Miejskiej. Zjawił się i nic.

Dwaj panowie strażnicy stali w bezpiecznej odległości, co najmniej 2 metrów od rzeczonych bezdomnych i nie za bardzo wiedzieli, co mają zrobić. Jakoś chyba im na odległość coś przetłumaczyli, ponieważ para bezdomnych ruszyła powolutku z przyjaznej ławki na druga stronę podwórka, a panowie strażnicy z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku odjechali w siną dal.

Na drugi dzień para tych bezdomnych pojawiła się znowu, ale już mi się odechciało jakiejkolwiek interwencji kogokolwiek. Przecież mamy wspaniały, wolny kraj!

(*) List do redakcji

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: "Buraki" z golfa...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 34,

przeczytane przez: 51 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony