Chciał przyspieszyć Ferrari ale mu nie wyszło...

Dyskusja nad rodzajem napędu przypomina tę o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. Na forach internetowych wciąż przeczytać można wpisy, których autorzy sugerują, że prawdziwi faceci mają samochody napędzane na tylną oś, a "gdyby Bóg preferował przedni napęd chodzilibyśmy na rękach".

Zdjęcie

Ostatnie chwile pięknego Ferrari /
Ostatnie chwile pięknego Ferrari
/

 Prawda, jak zwykle, leży gdzieś po środku. Napęd na tył lepiej sprawdza się na torze, gdzie wymagana jest duża precyzja prowadzenia, zapewnia jednak zdecydowanie mniejszy margines błędu. Po przekroczeniu niezwykle cienkiej granicy wyprowadzenie tylnonapędowego auta z nadsterownego poślizgu jest właściwie niemożliwe. Dlatego właśnie w rajdach królują najbardziej skuteczne pojazdy 4x4, które uzupełniane są tzw. "ośką" czyli autami z przednim napędem. W sytuacji ekstremalnej, prawdopodobieństwo zapanowania nad takim autem jest większe.

 O pułapkach czyhających na kierowców tylnonapędówek często przekonują się właściciele aut pokroju Aston Martina, Ferrari czy Porsche. To, że stan naszego konta pozwala na złożenie zamówienia, nie oznacza jeszcze wcale, że będziemy potrafili zapanować nad pokaźnym stadem rumaków napędzających koła tylnej osi...  

Reklama

Poniżej prezentujemy filmik, który przysłał nam jeden z czytelników. Zwracamy też uwagę na prawdziwą miłość, jaką Włosi darzą markę Ferrari. "Mamma mia", w tłumaczeniu na polskim, nie oznacza ani "hahahaha", ani "ale urwał"...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Chciał przyspieszyć Ferrari ale mu nie wyszło...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 89,

przeczytane przez: 133 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony