Co robić z takimi kierowcami? Dożywotnia utrata prawa jazdy?

Chciałbym zabrać głos w sprawie coraz częściej spotykanych kamerek montowanych w samochodach (*). Uważam, że mogą one stać się najważniejszą bronią w walce z piratami drogowymi. Trzeba tylko zmienić odpowiednie obowiązujące u nas prawo, a przede wszystkim naszą polską mentalność...

killer /poboczem.pl

Co robić z takimi kierowcami jak ten na filmie? Dożywotnia utrata prawa jazdy?

Jeżdżę dużo po Polsce i z przerażeniem obserwuję powszechną pogardę dla przepisów ruchu drogowego. Zresztą nie tylko przepisów, ale także zdrowego rozsądku, by nie powiedzieć - instynktu samozachowawczego. W dużych miastach, może poza Warszawą, nie jest jeszcze z tym najgorzej. Coraz więcej kierowców już wie, że aby w miarę sprawnie się po nich poruszać, muszą sobie wzajemnie pomagać. Zgodnie z zasadą: "teraz ja ustąpię tobie, za chwilę ty ustąpisz mnie". Ludzi stać na drobne, a jakże ważne gesty - ułatwienie zmiany pasa ruchu, wyjazdu z ulicy podporządkowanej, opuszczenia ronda itp. Oczywiście nadal nagminne są przypadki lekceważenia pomarańczowego lub nawet czerwonego światła na sygnalizatorach, bezmyślnego blokowania skrzyżowań czy niewłaściwego używania kierunkowskazów, ale generalnie jakoś to wszystko funkcjonuje.

Reklama

Niestety, w mniejszych miejscowościach, a przede wszystkim na trasach pozamiejskich gdzieś ta cała świadomość i kultura znika. Nadmierna prędkość, wyprzedzanie w niedozwolonych  miejscach, zajeżdżanie drogi, popędzanie "maruderów" światłami, uporczywa jazda lewym pasem, wymuszanie pierwszeństwa, zwyczajne chamstwo to codzienność, norma, do której wielu z nas zdążyło się niebezpiecznie przyzwyczaić. Niewiele pomaga tu zaostrzanie kar, ustawianie coraz to nowych fotoradarów, niewiele dają też szumnie zapowiadane policyjne akcje. Zresztą tak się dziwnie składa, że gdy spotykam stojący przy drodze patrol w radiowozie, to okazuje się, że zatrzymał on nie szaleńca w superfurze, który przed chwilą wyprzedził mnie z wielką szybkością na podwójnej ciągłej przed zakrętem tylko jakiegoś Bogu ducha winnego biedaka w starym seicento albo piętnastoletniej astrze.

Nie bardzo wierzę też w edukację, apelowanie do zdrowego rozsądku, w skuteczność bilboardów i telewizyjnych spotów zachęcających do bezpiecznej, zgodnej z przepisami jazdy. Największą nadzieję pokładam, jak wspomniałem na wstępie, w pokładowych kamerkach. Uważam, że im będzie ich więcej, tym bezpieczniej będzie się jeździć po naszych drogach. Dlatego należy rozpocząć wielką kampanię na rzecz jeszcze większego upowszechnienia się takich urządzeń. Powinno się w nią włączyć państwo, organizacje pozarządowe, a także firmy ubezpieczeniowe. Ważne, aby montowane rejestratory nie były jakimś tanim badziewiem, lecz zapewniały obraz odpowiednio wysokiej jakości, umożliwiający identyfikację sfilmowanych pojazdów, a zatem i ich właścicieli.

Oczywiście to dopiero początek. Trzeba bowiem odpowiedzieć sobie na pytanie o los powstałych w ten sposób filmików. Dzisiaj najczęściej trafiają one do Internetu. Błąd. I nie mam bynajmniej na myśli zarzutów, że publikowanie takich nagrań narusza przepisy o ochronie danych osobowych sprawców wykroczeń. Prawdę mówiąc mam w nosie prawa obywatelskie szalejących po drogach bezmózgowców. Znowu chodzi o skuteczność. Owszem, obrazki z kamer fajnie (chociaż często ze zgrozą) się ogląda, ale nie ma to żadnego wpływu na poprawę bezpieczeństwa ruchu. Jedynym rozwiązaniem jest wprowadzenie i utrwalenie się zasady, że każdy filmik ukazujący naganne zachowania użytkowników dróg musi bezwzględnie trafić w ręce właściwych służb. Zasady wynikającej nie z jakichkolwiek ustaw czy rozporządzeń, lecz z poczucia obywatelskiego obowiązku. Obyczaju, który stanie się obyczajem masowym, jeżeli zostanie spełnionych kilka warunków...

Po pierwsze, ten, kto dostarczy takie nagranie musi mieć zagwarantowaną pełną anonimowość. Po drugie - nie będzie ciągany po sądach, zmuszany do osobistego składania zeznań na policji itp. Po trzecie - będzie miał pewność, że policja przyłoży się do swojej pracy, ukarze sprawcę wykroczenia i poinformuje o tym nadawcę filmiku. Wreszcie po czwarte - autor nagrania nie będzie ścigany za to, że przy okazji sam naruszył przepisy ruchu.

Już słyszę głosy oburzenia, że namawiam do działań, które są obce naturze Polaków. Mniejsza to, że ów rzekomy wstręt do kapusiostwa to mit,  o czym świadczą tysiące donosów, trafiających do urzędów skarbowych i różnego rodzaju instytucji kontrolnych. Pisanych i wysyłanych ze zwykłej zawiści, chęci zaszkodzenia nielubianym sąsiadom, pracodawcom itp. Akcja kamerkowa miałaby zupełnie inny, szlachetniejszy wymiar. Pomagałaby przecież w ograniczeniu tragicznego żniwa zbieranego rokrocznie na polskich szosach i ulicach.

Spójrzmy na to jeszcze inaczej. Wyobraźmy sobie, że sfilmowaliśmy szalejącego pirata drogowego. Gdybyśmy przekazali nagranie policji, zostałby on odpowiednio ukarany, co okiełznałoby jego temperament. Niestety, w imię źle pojętej solidarności nie uczyniliśmy tego i po pewnym czasie ów kierowca spowodował śmiertelny wypadek. Czy w takiej sytuacji nie powinniśmy czuć się moralnymi współsprawcami tragedii?

Z poważaniem Jurek Jackowski

(*) - List czytelnika

Współtwórz razem z nami pierwszy serwis internetowy dokumentujący polską drogową paranoję. Byłeś świadkiem niecodziennego zdarzenia? Zamiast "prawie nówki" handlarz chciał Ci "wcisnąć" złom? Straciłeś dwa dni urlopu w wydziale komunikacji i odesłano Cię z kwitkiem? Napisz do nas! Jesteśmy po to, by tępić polskie samochodowe patologie! Najciekawsze sprawy na pewno pojawią się na łamach naszego serwisu. Zjedź na pobocze i buduj z nami wirtualny mur, który odgrodzi nas od rodzimej drogowej głupoty! Zrobiłeś niecodzienne zdjęcie i chcesz się nim pochwalić? Nakręciłeś ciekawy filmik i nie wiesz co z nim zrobić? Załóż swój profil na POBOCZU i pokaż swą twórczość całemu światu!  Kliknij TUTAJ.



Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony