Co zrobić z fotoradarami po straży miejskiej? Masz pomysł?

"Proszę Państwa, 1 stycznia 2016 roku w Polsce zakończył się fotobiznes" - oznajmił w telewizji Emil Rau, słynny "łowca fotoradarów", wzorując się na słynnej wypowiedzi aktorki Joanny Szczepkowskiej o końcu komunizmu. Faktycznie, z nowym rokiem straże miejskie i gminne straciły prawo do używania mierników prędkości sprzężonych z aparatami fotograficznymi. No i powstał nowy problem - co zrobić z bezużytecznymi już, kosztownymi urządzeniami?

Zdjęcie

Zaklejony fotoradar - sporo można ich teraz spotkać /Bartosz Krupa /East News
Zaklejony fotoradar - sporo można ich teraz spotkać
/Bartosz Krupa /East News

Mówiło się, że przejmie je Inspekcja Transportu Drogowego, która się jednak do tego wcale nie kwapi, tłumacząc się ich niekompatybilnością z fotoradarami tworzącymi użytkowane przez ITD Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, czyli tzw. system CANARD.

Straż Miejska błędnie mierzyła prędkość, ale „nie celowo”

Bulwersująca historia o działaniu strażników w Olsztynie, którzy najpierw ustawiają fotoradar tak, aby zawyżał wyniki pomiarów, a później tłumaczone jest to brakiem odpowiednich umiejętności i sprawę się umarza. czytaj więcej

Jedni troskliwie pakują cenny sprzęt do pudeł i chowają w magazynie, wierząc, że w ramach "dobrej zmiany" wróci on jeszcze na drogi i znów zacznie zarabiać pieniądze, wspomagając chude gminne budżety. Trudno przecież wykluczyć, że nowa władza na fali odwracania wszelkich decyzji podjętych w minionych latach przez poprzedników odwoła również tę dotyczącą szlabanu na strażnicze fotoradary. Co prawda stosowną nowelizację prawa o ruchu drogowym w tej sprawie podpisał już prezydent Andrzej Duda, a nie Bronisław Komorowski, ale nie wolno tracić nadziei, że uczynił to z rozpędu, niejako przez pomyłkę i z czasem zmieni zdanie. Kierowcy jak zwykle mogą liczyć na media, w tym na publiczną telewizję, na której czele stanął Jacek Kurski, znany miłośnik szybkiej jazdy samochodem.

Reklama

Gospodarni samorządowcy nie czekają jednak biernie na rozwój wypadków. Jak poinformowała wspomniana TVP, burmistrz Debrzna na Pomorzu, gdzie rozstawione na odcinku kilku kilometrów przydrożne mierniki prędkości były istnym postrachem kierowców, chciałby, by nadal przynosiły one dochód - nieporównanie mniejszy niż dotychczas, ale liczy się przecież każdy grosz. Planuje mianowicie utworzenie na swoim terenie muzeum fotoradarów. Hm... Czy bylibyście gotowi kupić, nawet za parę złotych, bilet na taką wystawę? No właśnie... Dlatego chyba lepiej byłoby włączyć ją do szerszej ekspozycji w Muzeum III RP, które pewnie wcześniej czy później zostanie utworzone pod auspicjami IPN.

Przyszły nam do głowy jeszcze dwa pomysły na spożytkowanie zbędnych fotoradarów. Można je na przykład przekazać organizatorom akcji charytatywnych, zlicytować, a zarobione w ten sposób pieniądze przekazać na zbożny cel. Zainteresowanie kupujących wzmogłaby odpowiednia rekomendacja. Z pewnością znaleźliby się kolekcjonerzy, skłonni zapłacić okrągłą sumkę za fotoradar - przodownika pracy, który wykonywał w ciągu dniówki 800 procent normy. Albo za aparaturę, która zarejestrowała najwyższe przekroczenie prędkości. Rekordowe ceny osiągałyby prawdopodobnie jednak fotoradary, którym przytrafiło się przyłapać na wykroczeniu drogowym powszechnie znanego celebrytę, sportowca czy polityka. Któż nie chciałby postawić na honorowym miejscu urządzonka z certyfikatem, że w takim to, a takim dniu, cyknęło ono fotkę aktorce A., piłkarzowi B., biskupowi C., posłowi D. czy komendantowi policji E. Im więcej takich osiągnięć na koncie fotoradaru, tym większa duma dla jego nowego właściciela.

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Co zrobiłbyś z nieużywanymi fotoradarami?

  • 6%
  • 51%
  • 43%
głosów: 49

Drugi pomysł wiąże się z działającą w Krakowie Asocjacją Promotorów Radosnego Ptaka. Jej członkowie zachęcają do kupowania (lub jeszcze lepiej - samodzielnego wykonywania) i rozwieszania budek lęgowych, które przyczynią się do ratowania znikających z naszych miast sympatycznych i pożytecznych małych ptaszków. Niech wykorzystają skrzynki po osieroconych przez straże miernikach prędkości do swoich statutowych celów. Wszak już teraz przydrożne fotoradary bywają nazywane "budkami dla sępów". Czy nie mogą stać się przystanią dla wróbelków i sikorek?  

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Co zrobić z fotoradarami po straży miejskiej? Masz pomysł?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 33,

przeczytane przez: 496 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony