Czy "kaleka" Robert Kubica jest prawdziwym Polakiem?

Zabawa w szybkie skojarzenia: Robert Kubica? Kierowca, Formuła 1, rajdy, wypadek... Niestety, sądząc po komentarzach internetowych powyższe nazwisko kojarzy się często również ze słowem "kaleka".

Zdjęcie

Wielu dziennikarzy i internetowych komentatorów interesuje wyłącznie stan prawej ręki Kubicy /AFP
Wielu dziennikarzy i internetowych komentatorów interesuje wyłącznie stan prawej ręki Kubicy
/AFP

 Oficjalnie zakazanym, bo należącym do kręgu określeń kłócących się z zasadą politycznej poprawności, ale przecież powszechnie używanym.

Kaleka budzi zaciekawienie, co widać zwłaszcza po zachowaniu dzieci, nie potrafiących jeszcze ukrywać swoich uczuć, a jednocześnie odrazę. Współczucie i irytację, związaną z przysługującymi mu przywilejami. Kiedyś przejawiała się ona w awanturach, gdy człowiek z legitymacją inwalidzką, aczkolwiek często bez widocznych oznak ułomności, omijając kolejkę kupował towary trudno dostępne dla innych śmiertelników. Dzisiaj dostrzegamy ją choćby w traktowaniu miejsc parkingowych zarezerwowanych dla osób niepełnosprawnych.

Reklama

Cytat

Robert Kubica, nie oglądając się na opinie rodaków, po prostu robi swoje. Bez sentymentów, bez maszczenia pochlebcom i ugłaskiwania krytyków. Można się domyślać, że czuje się obywatelem świata

Żyje taki niby ze skromnej renty, a stać go na kupno i utrzymanie auta. Ciekawe, skąd bierze na to kasę? Najgorzej, jeżeli na miejscu dla niepełnosprawnych zatrzyma się pojazd uznawany za luksusowy. Od razu rodzą się głośno nieraz wyrażane podejrzenia, że należy do cwaniaka, który korzystając z układów załatwił sobie stosowne papiery, żeby móc wjeżdżać do stref z wyłączonym ruchem i wygodnie parkować przed hipermarketem. A tak w ogóle to kaleka zamiast szwendać się po mieście powinien siedzieć w domu, tam jest jego miejsce...

Wedle takiego myślenia kaleką jest również Robert Kubica. Wielu dziennikarzy i internetowych komentatorów interesuje wyłącznie stan jego prawej ręki. Co się z nią dzieje? Jeżeli jest sprawna, to proszę bardzo, niech Robert dalej się ściga, ale bez żadnych ustępstw ze strony pełnosprawnych rywali. Jeżeli nie, to powinien dać sobie spokój ze sportem i poszukać innego zajęcia, najlepiej w zakładzie pracy chronionej. Co najwyżej startując w paraolimpiadach.

Ostatnio znaczny rozgłos w mediach zyskał rzekomy sprzeciw Volkswagena Motorsport wobec zgody na modyfikację samochodu rajdowego Roberta Kubicy tak, by mógł on zmieniać biegi nie standardowym lewarkiem, lecz manetką umieszczoną z lewej strony kierownicy. Okazało się, że żadnego protestu nie było, a aferę wymyślił pewien hiszpański dziennikarz. Ale i tak Internet znów zdążył rozgrzać się od "dobrych rad" dla polskiego kierowcy co do wyboru dalszej jego drogi życiowej.

Oczywiście "kalectwo" to nie jedyne źródło negatywnych emocji, które budzi w rodakach Robert Kubica. Pojawiają się mianowicie wątpliwości, czy jest on prawdziwym Polakiem. Owszem, urodził się w Polsce, mówi po polsku, ale rzadko bywa w kraju, słabo manifestuje swoje przywiązanie do Mazurka Dąbrowskiego, do tych pól szerokich i łąk szumiących... Ignoruje polskich dziennikarzy. Lekceważy laury przyznawane mu w najróżniejszych lokalnych i ponadlokalnych plebiscytach. Nie bywa w telewizji, nie widzieliśmy go ani u Lisa, ani u Wojewódzkiego. Nie wystąpił w tańcu z gwiazdami. Pewnie nawet nie potrafiłby nic ugotować przed kamerami.

Ludzie lubiący grzać się w blasku cudzej sławy wciąż nie umieją wybaczyć Kubicy, że zamiast spokojnie kontynuować karierę w Formule 1, wbijając nas w narodową dumę, zaryzykował życie i zdrowie w jakimś trzeciorzędnym włoskim rajdzie. To zupełnie tak, jakby Adam Małysz tuż przed igrzyskami olimpijskimi wystartował na prowizorycznej skoczni w mistrzostwach powiatu i nadział się na żerdź w okalającym ją płocie. Lekkomyślność granicząca z głupotą.

Tymczasem Robert Kubica, nie oglądając się na opinie rodaków, po prostu robi swoje. Bez sentymentów, bez maszczenia pochlebcom i ugłaskiwania krytyków. Można się domyślać, że czuje się obywatelem świata, mocno związanym ze środowiskiem, w którym obecnie się obraca. Jest pragmatykiem, przekonanym, że nikomu w ojczyźnie niczego nie zawdzięcza, więc i nie musi się nikomu odwdzięczać. Działa na własną odpowiedzialność i na własne konto (i nie mamy tu bynajmniej na myśli konta bankowego!). Czy można mieć o to do niego pretensje?     

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Czy "kaleka" Robert Kubica jest prawdziwym Polakiem?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 675,

przeczytane przez: 1012 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony