Czy to była policja?

Niedawno jechałem autostradą A 4 z Wrocławia w kierunku Krakowa. W pewnej chwili zobaczyłem przed sobą mondeo na cywilnych, katowickich numerach. Widok takiego samochodu na drodze szybkiego ruchu zawsze wzbudza niepokój... (*)

Zdjęcie

  W pewnej chwili zobaczyłem przed sobą mondeo na cywilnych, katowickich numerach...
  W pewnej chwili zobaczyłem przed sobą mondeo na cywilnych, katowickich numerach...
Przejechałem na lewy pas, zrównałem się z fordem i zobaczyłem, że w jego wnętrzu siedzi dwóch młodych mężczyzn. Zauważyłem też, że pasażer trzyma w ręku policyjny lizak! O razu zwolniłem i wróciłem na prawy pas.

Mijały kilometry. Mondeo jechało równiutko, 120-130 km na godzinę. Wielu kierowców wyprzedzało mnie, dojeżdżało do forda, a potem... ustawiało grzecznie za nim. Byli jednak i tacy, którzy przemykali obok z prędkością 160 km/godz. i znikali w oddali. Myślałem, że mondeo pomknie za nimi, ale nie, nic takiego się nie zdarzyło. Powtórzyłem swój poprzedni manewr i znowu to samo - zmroził mnie widok faceta z "lizakiem". W końcu jednak poczułem się zmęczony całą sytuacją. Przed zakrętem ostro przyspieszyłem i wkrótce ford zniknął z pola mojego widzenia...

Reklama

Do dziś nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Kim byli ludzie w mondeo? Policjantami-tajniakami, którym nie chciało się ścigać autostradowych piratów? Przebierańcami, planującymi wykorzystać policyjne atrybuty do jakiegoś przestępstwa? A może dowcipnisiami, którzy dla hecy straszyli innych kierowców widokiem przedmiotu, który u nikogo chyba nie wywołuje przyjemnych skojarzeń?Czy ktoś może miał podobne doświadczenia i zna odpowiedź na powyższe pytania?

Tyle nasz czytelnik. My chcielibyśmy zwrócić uwagę na inny aspekt opisanej wyżej historii - niezależnie od tego, kim byli ludzie w fordzie mondeo, ich wyposażenie i zachowanie działało dyscyplinująco na pędzących zwykle bez opamiętania kierowców. Przynajmniej na niektórych. Zgłaszamy zatem wniosek racjonalizatorski: może, tak jak przy zwykłych drogach ustawia się atrapy fotoradarów, mające skłaniać do zdjęcia nogi z gazu, należałoby wypuszczać na autostrady atrapy nieoznakowanych radiowozów z wideoradarami? Na pewno znajdą się ochotnicy - właściciele samochodów marek i modeli wykorzystywanych przez drogówkę, którzy zgodzą się wcielić w taką rolę. Dla sadystycznej satysfakcji lub na przykład za zwolnieniem z opłat za przejazd autostradą. Cóż to bowiem za wysiłek pokazać od czasu przez szybę auta, że jesteśmy dysponentami policyjnego lizaka i, być może, nie zawahamy się go użyć...

(*) list do poboczem.pl

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Czy to była policja?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 65,

przeczytane przez: 97 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony