Czy za komuny w Polsce żyło się lepiej niż obecnie?

​Zaledwie jedna trzecia Polaków uważa, że wolny rynek jest lepszy od planowej, sterowanej przez państwo gospodarki socjalistycznej - wynika z badań przeprowadzonych przez CBOS.

Zdjęcie

Rok 1989. Olbrzymie kolejki na stacjach benzynowych. /Fot. Wojtek Laski /East News
Rok 1989. Olbrzymie kolejki na stacjach benzynowych.
/Fot. Wojtek Laski /East News

 Od razu pojawiły się komentarze, że jest to wyraz nieufności do ekip rządzących naszym krajem po 1989 r. i przejaw tęsknoty za PRL. Czy rzeczywiście?

Na pewno wiele starszych osób ciepło wspomina czasy, gdy w gazetach roiło się od ogłoszeń z wybitymi słowami "zatrudnimy natychmiast", nikt nie straszył zwolnieniami grupowymi, nikt nie musiał dopominać się u szefa o wypłatę czy odprowadzenie składek na ZUS, funkcjonowały dające poczucie bezpieczeństwa socjalnego kasy zapomogowo-pożyczkowe, zakładowe stołówki i ośrodki wypoczynkowe. Trudno jednak przypuszczać, by ktokolwiek o zdrowych zmysłach tęsknił do pustych półek, kartek na mięso, upokorzeń przy staraniu się o paszport, do braku wolności słowa itp. Niestety, jedno i drugie występowało niejako w pakiecie...

Reklama

Spróbujmy wyobrazić sobie polskie realia motoryzacyjne, gdyby nadal rządziła  PZPR, istniał Związek Radziecki i cały obóz "demokracji socjalistycznej", RWPG, rubel transferowy, centralnie ustalane rozdzielniki na blachę i opony...

Narzekamy na ślamazarne tempo budowy autostrad, dziurawe drogi itp. Otóż gdyby nie wydarzenia z roku 1989 i będąca ich późniejszą konsekwencją przynależność Polski do Unii Europejskiej byłoby zapewne jeszcze gorzej. Ba - nieporównanie gorzej. Z braku pieniędzy i motywacji. Państwa, nieustannie borykającego się z "przejściowymi trudnościami gospodarczymi", pozbawionego środków, które teraz wciąż wartkim strumieniem płyną z unijnej kasy, nie byłoby zwyczajnie stać na budowę nowych i remontowanie istniejących szlaków komunikacyjnych. Zresztą dla kogo miałoby podejmować ów wysiłek? Ruch na drogach byłby niewątpliwie większy niż przed ćwierćwieczem, ale bez tak rewolucyjnego skoku, jaki dokonał się dzięki otwarciu Polski na świat. A o skłaniających do przyspieszonego inwestowania w infrastrukturę imprezach w rodzaju Euro 2012 moglibyśmy jedynie pomarzyć...

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Czy za komuny w Polsce żylo sie lepiej niż obecnie?

  • 78%
  • 22%
głosów: 34924

Owszem, benzyna mogłaby być nieco tańsza niż obecnie. W PRL ropę naftową sprowadzaliśmy głównie z ZSRR, rurociągiem "Przyjaźń", rozliczając się według tzw. cen kroczących, ponoć - tak przynajmniej twierdzono - niższych od światowych, a przede wszystkim mniej podatnych na rynkowe wahania naftowej koniunktury. Oczywiście byłaby tańsza, o ile w ogóle byłaby. Co prawda u schyłku PRL rząd premiera Mieczysława Rakowskiego zniósł reglamentację paliw, ale nie wiadomo, czy udałoby się do dzisiaj utrzymać ten przyjemny stan rzeczy. A zatem kartki? 30 litrów benzyny miesięcznie na samochód? Tankowanie tylko w określone dni miesiąca, zgodnie z ostatnią cyfrą na tablicy rejestracyjnej pojazdu? Szukanie znajomości i korumpowanie pracowników stacji CPN, którzy, obok pracowników Polmozbytu i sprzedawczyń w sklepach mięsnych, prawdopodobnie należeliby do elitarnych, rozpieszczanych przez klientów grup zawodowych?

Można przypuszczać, że gdyby wciąż istniał PRL, w halach po warszawskiej FSO nie hulałby dzisiaj wiatr, lecz, dzielnie borykając się z problemami w zaopatrzeniu w surowce i materiały, nadal montowano by tam samochody. Tylko jakie? Kolejne wcielenie poloneza? A może jakiś model łady lub egzotyczny produkt motoryzacji chińskiej? Nie byłoby Opla w Gliwicach ani Volkswagena w Poznaniu. Zacieśnialibyśmy natomiast zapewne współpracę z Fiatem, negocjując zakup licencji na pandę II. Eksportowaną następnie za "cenne dewizy" do Wenezueli, a na Kubę i do innych bratnich krajów Trzeciego Świata w zamian za dostawy sznurka do snopowiązałek.

Zdjęcie

Kartki i pieniadze w PRL /East News
Kartki i pieniadze w PRL
/East News
Za komuny było lepiej. Były żuki, ursusy  i WSK

​PRL, zwłaszcza za rządów Edwarda Gierka, to była kraina mlekiem i miodem płynąca. Darmowa, powszechnie dostępna służba zdrowia, praca i mieszkania dla każdego, przyjazne szkoły, ład i porządek, żadnej korupcji, zero chuligaństwa. Zakładowe wczasy, kolonie, przychodnie, stołówki. Poczucie... czytaj więcej

Przodujący przedstawiciele klasy robotniczej i kolektywu kierowniczego mogliby liczyć na kupno samochodu po oficjalnej cenie, na podstawie rozdzielanych po łaskawości przez władzę talonów (dziś zwanych prawdopodobnie zupełnie inaczej, na przykład voucherami). Cała reszta zaopatrywałaby się, jak dotychczas, na giełdach samochodowych. Trudno przypuszczać, by państwo pozwoliło też na niekontrolowane sprowadzanie używanych aut z zagranicy.

Kogo zresztą byłoby na to stać, skoro zarabialibyśmy pewnie równowartość 100-150 euro miesięcznie? Nadal zatem funkcjonowałoby pojęcie "samochodu zachodniego", jako symbolu innego, lepszego świata, a nowości typu volkswagena golfa VII czy toyoty auris byłyby dostępne, za horrendalne pieniądze, jedynie w salonach Peweksu, w ramach tzw. eksportu wewnętrznego. Osiedlowe parkingi i wiejskie obejścia wyglądałyby zupełnie inaczej niż dzisiaj, szaro i ubogo.

Mając przed oczami wizję takiej alternatywnej współczesności zdecydowanie bardziej wolę obecną niepewność i "bezhołowie" niż rzekome wspaniałości socjalistycznej gospodarki planowej. A ty?   

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Czy za komuny w Polsce żyło się lepiej niż obecnie?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 3949,

przeczytane przez: 5923 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony