Czy Zientarski nie wiedział o zagrożeniu?

Przeczytałem na Waszym serwisie tekst pod tytułem "Wyceniają życie kierowców", co skłoniło mnie do wyrażenie swojej, bardzo odmiennej od pana Pawła Rygasa opinii na temat tego tragicznego wypadku. Według mnie winę za katastrofę drogową, bo tak należy nazwać wypadek, w którym ginie jedna osoba, a życie drugiej jest poważnie zagrożone, ponosi w 100% kierowca pojazdu.

Zdjęcie

Miejsce tragicznego wypadku /PAP
Miejsce tragicznego wypadku
/PAP

Zacznijmy od specyfiki samego pojazdu, jakim jest Ferrari Modena. Zapewne wiele osób w tym serwisie będzie znało ją w znacznie wyższym stopniu, niż ja, gdyż nigdy się motoryzacją nie interesowałem w stopniu większym, niż przeciętny kierowca. Niemniej jednak udało mi się dowiedzieć o następujących faktach. Ferrari jest samochodem typowo torowym, o niskim zawieszeniu, dla którego nawet niewielka nierówność może okazać się zabójcza.

Co więcej jest on przeznaczony do jazdy wyłącznie po ciepłym asfalcie. Opony zimowe do tego modelu nie są dostępne w sprzedaży, bo po prostu nie zgadzają się z przeznaczeniem tego pojazdu. Co więcej, dzięki bardzo sztywnemu zawieszeniu auto traci kontakt z podłożem nawet przy minimalnych nierównościach. Oznacza to, że jazda takim samochodem, nawet z racjonalną prędkością po polskich drogach już trąci głupotą.

Reklama

Dzisiaj o godzinie 12 w Kościele Środowisk Twórczych przy pl. Teatralnym 18 w Warszawie odbyła się msza żałobna, a o 14. na cmentarzu w Błoniu pod Warszawą pogrzeb naszego kolegi, dziennikarza motoryzacyjnego Jarosława Zabiegi. czytaj więcej

Kolejną sprawą, którą chciałbym poruszyć jest znajomość drogi, którą zamierza się pędzić z zawrotną prędkością. Czy p. Zientarski nie wiedział o czekającym go nieopodal zagrożeniu w postaci nierówności drogi? Jeżeli wiedział, to tym bardziej jego brawurę mogę nazwać wyłącznie idiotyzmem. Jeżeli natomiast nie wiedział i przeoczył znaki, (przy prędkości przekraczającej 200 km/h nie jest to trudne) to czy można nazwać inaczej kierowcę poruszającego się z tą szybkością po nieznanej sobie trasie, z pominięciem słowa "idiota"? Według mnie nie.

Sądząc po tekście, zgadzacie się ze mną w sprawach, o których napisałem powyżej, dlatego też przejdę teraz do tematu, w którym tej zgody nie ma. Hopa, o której mowa jest przeznaczona do remontu. ZDM w Warszawie ogłaszał, że droga ta jest przeznaczona do remontu, który ma niedługo nastąpić. Remont miał zostać przeprowadzony wcześniej, ale znalazła się pilniejsza inwestycja i zabrakło funduszy na wyrównanie tej hopy.

Czy jest się czemu dziwić? Wszystkie polskie drogi są w fatalnym stanie, z wyjątkiem nielicznych, chlubnych wyjątków dróg, które są świeżo po remoncie, a do fatalnego stanu powrócą za 2-3 lata. Kasa miejska nie jest natomiast drukarnią pieniędzy, z której można wyciągać co chwilę kilka milionów złotych. Dlatego też decyzja o ustawieniu w tym miejscu ograniczenia prędkości jest rozwiązaniem wyłącznie tymczasowym.

Ciąg dalszy na następnej stronie

Zdjęcie

/

Pan Rygas napisał w swoim felietonie także: wasza w tym głowa, kochani drogowcy i samorządowcy, by po takim błędzie kierowca miał szansę na drżących nogach wyjść z samochodu, popukać się w głowę i zrozumieć co zrobił..

Tutaj przede wszystkim nie mogę zgodzić się z autorem artykułu. 200 km/h to prędkość, która nie jest bezpieczna nawet na gładkim jak stół do ping-ponga torze wyścigowym. Zapewne wszyscy pamiętamy, jak skończył się wyścig w Montrealu, dla naszego najlepszego kierowcy - Roberta Kubicy. Szybkość była niewiele wyższa, niż samochodu prowadzonego przez pana Zientarskiego. Tylko super bezpiecznej budowie bolidu F1 zawdzięczaliśmy wówczas fakt, że wciąż mamy swojego kierowcę w tych najbardziej prestiżowych wyścigach świata. Gdyby jechał wówczas innym samochodem, skończyłby prawdopodobnie w ten sam sposób, co prowadzony przez niego egzemplarz bolidu.

Wyobrażam już sobie tę wizję autora felietonu. Obok każdej drogi znajduje się kilkudziesięciometrowy pas, pokryty żwirem. Pod mostami nie ma żadnych żelbetonowych słupów, gdyż te utrzymują swoją masę na poduszkach powietrznych, dzięki czemu żaden kierowca nie może w nie uderzyć. Kierunki ruchu oddzielone są nie tylko pasem zieleni, ale również grubą na kilka metrów warstwą styropianu, mającą na celu złagodzenie zderzenia z nią samochodu.

Ciąg dalszy na następnej stronie

Wizja jest bardzo mało realistyczna, ale sądzę, że nawet przy jej realizacji, idioci pędzący z zawrotną prędkością znaleźliby sposób na pozbawienie się życia.

Podsumowując, bardzo się cieszę, że wypadek pana Zientarskiego skończył się tak, jak się skończył. Jego głupota mogła pociągnąć za sobą jeszcze wiele niewinnych istnień. Życzę mu powrotu do zdrowia, aby mógł stanąć przed sądem i zostać poddany dotkliwej karze za spowodowanie katastrofy drogowej i mam nadzieję, że jej elementem będzie nie tylko więzienie, ale również dożywotnie odebranie prawa jazdy.

Skodą tatusia 180 km/h...

Współczesna młodzież ma zdecydowanie za dobrze. W porównaniu ze światem, z jakim musieli się mierzyć ich rodzice, śmiało można powiedzieć, że większość dzisiejszych nastolatków wkracza w dorosłe życie w komfortowych warunkach. czytaj więcej

Ktoś kiedyś powiedział, że ryzyko jest wpisane w pracę dziennikarza motoryzacyjnego. Wszystko w porządku, dopóki taki dziennikarz wrzuca do puli wyłącznie własne życie. Mam wielką nadzieję, że nie spotkam się nigdy na jednej drodze z tak nieodpowiedzialnym kierowcą. Jestem również zażenowany faktem, że takim idiotą okazał się człowiek, który brał udział w akcji "Zwolnij, szkoda życia", narażając ją na śmieszność.

A gronu redakcyjnemu poboczem.pl chciałbym przypomnieć, jakie sformułowania padały przy okazji publikacji artykułu "Skodą tatusia 180 km/h", a bohaterowie tego artykułu poruszali się po mało uczęszczanej, wiejskiej dróżce. Marek Klęsk

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Czy Zientarski nie wiedział o zagrożeniu?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 18,

przeczytane przez: 27 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony