Dlaczego Marlena boi się BMW?

Szanowna Redakcjo Poboczem.pl Nie mogę się zgodzić z p. Marleną i podzielić jej strachu przed bmw. Samochody tej marki nie są najgorsze, a nawet uznałbym je za całkiem dobre. (*)

Zdjęcie

  Bmw są obecnie dostępne za te same pieniądze co miejskie cinquecento, polo czy ibiza, które nie mają takiego prestiżu
  Bmw są obecnie dostępne za te same pieniądze co miejskie cinquecento, polo czy ibiza, które nie mają takiego prestiżu
Miałem w życiu dwa E36 (316 i 320), które dawały naprawdę? sporo frajdy z jazdy. Oba sprzedałem w całości, jeżdżąc nimi nigdy nie miałem wypadku, choć o ile 316 nie sprawiało problemów w żadnych warunkach, to 320 potrafiło być trochę nerwowe, zwłaszcza zima albo po deszczu.

Uważam, że ze słabszymi wersjami bmw poradzi sobie każdy przeciętnie sprawny intelektualnie i fizycznie kierowca, o ile będzie miał olej w silniku, skrzyni, tylnym moście i w głowie, bo w tych układach jest on niezbędny. Przy autach z mocniejszymi silnikami przyda się trochę doświadczenia, bo niekiedy lubią one przejmować władzę. Ale to też da się opanować. Bmw dla niedoświadczonych kierowców ma w zasadzie jedną wadę: tylny napęd połączony z dość mocnymi silnikami, co jest kombinacja niebezpieczna, zwłaszcza na naszych nie do końca równych drogach.

Reklama

Na zaistnienie wypadku zawsze wpływ mają przynajmniej trzy czynniki: droga, auto i kierowca.

Droga - wiadomo, trudno jest opanować samochód (niezależnie od marki) podskakujący na wybojach, czy pływający w koleinach, ale w tej kategorii należy też ująć warunki pogodowe, natężenie ruchu, oznakowanie itp.

Auto - cóż, wszystkie samochody były kiedyś homologowane, czyli w momencie, gdy po raz pierwszy wyjechały na drogę, można było się nimi poruszać bezpiecznie. Czy tak jest dalej, to już zależy od właściciela. To on podejmuje decyzje o wymianie zużywających się elementów. To on również decyduje się na ewentualne przeróbki. Jeżeli sam nie ma odpowiedniej wiedzy, powinien korzystać z pomocy fachowców, którzy sprawią, że jego pojazd będzie poruszał się w sposób kontrolowany.

Osobny problem to auta po naprawach powypadkowych. Nasz system ubezpieczeniowy nie sprzyja eliminowaniu ich z dróg. W efekcie bywa, że poszkodowany pozostaje z wrakiem i niewielkim odszkodowaniem, za które nie może kupić porównywalnego samochodu, więc musi go naprawić jak najtańszym kosztem.

Jeżeli dochodzi do wypadku z powodu awarii auta (pękł przewód hamulcowy, coś się urwało, były łyse opony itp.), to wina leży po stronie właściciela, bo to on powinien dopilnować, aby pojazd był sprawny. Ktoś, kto zaniedbał bmw, najprawdopodobniej tak samo potraktowałby toyotę, vw, citroena...

Największy wpływ na szczęśliwe zakończenie podróży ma kierowca, jego doświadczenie, wiedza, praktyka i opanowanie oraz rozsądek. Z pewnością nie marka pojazdu. Jedyną "winą" bmw jest to, co odpowiada za jego charakter, czyli tylny napęd i stosunkowo mocne silniki.

Bmw są obecnie dostępne za te same pieniądze co miejskie cinquecento, polo czy ibiza, które nie mają takiego prestiżu, więc najczęściej odpadają przy dokonywaniu wyboru. Tymczasem kilka lat temu, gdy ja zaczynałem przygodę z motoryzacją, marzyłem, owszem, o bmw 3, najlepiej z przynajmniej dwulitrowym silnikiem, ale marzenia te musiały poczekać na urzeczywistnienie. Za kilka tysięcy zarobionych na wakacjach udało się kupić malucha.

Potem była pierwsza stała praca i potrzeba większego auta, wiec przyszedł czas ... Nie jeszcze nie na bmw, lecz poloneza. Niby też tylni napęd, ale niezbyt mocny sinik. Wreszcie po kilku latach odkładania - upragnione 316 compact.

Potem przyszła kolej na 320 sedan i wtedy okazało się, że po kilku latach jedzenia tylnonapędowką potrafi mnie ona jeszcze niemile zaskoczyć. I to mimo tego, że wszystko było sprawdzone, sprawne itd. Ale na mokrym albo śliskim trzeba uważać! Przydał się wówczas "trening" na innych (słabszych) autach.

Zobacz również:

Dziś za pieniądze, które wtedy zarobiłem w wakacje, kupiłbym od razu takie E36, może nawet z większym silnikiem i... pewnie długo bym się nim nie nacieszył.

Podsumowując: wypadki powodują ludzie, a nie auta i nie ma znaczenia, czym jedziesz. Albo robisz to z głową i wszystko jest ok, albo "z fantazją" i na końcu są żal, łzy i smutek...

Aha - obecnie nie jeżdżę bmw, choć nie wykluczam tego w przyszłości.

(*) - list od niezalogowanego czytelnika poboczem.pl

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Dlaczego Marlena boi się BMW?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 73,

przeczytane przez: 109 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony