Do opchnięcia Mondeo. Bywa kapryśne jak trzynastolatka, której zepsuł się smartfon

Ogłoszenia o sprzedaży używanych pojazdów dzielą się na dwie zasadnicze grupy. Te należące do pierwszej z nich brzmią mniej więcej tak: "Sprzedam (tu marka i model). Kupiony w polskim salonie. Rok produkcji... W wyposażeniu m.in: ... Pierwszy właściciel, niepalący. Auto garażowane, regularne przeglądy, stan techniczny bardzo dobry. Przebieg... Cena..."

Zdjęcie

Ford Mondeo 2001. Po polskich stepach jeździ od roku 2008 /
Ford Mondeo 2001. Po polskich stepach jeździ od roku 2008
/

Od razu widać, że powyższy anons napisał amator. Zawodowcy, i tu przechodzimy do grupy drugiej, sięgają bowiem po cały arsenał słów-wytrychów, skrótów myślowych, ukrytych symboli, kodów znaczeniowych itp. Dla laika prawidłowe odczytanie takiego przekazu bywa trudniejsze od interpretacji eksperymentalnego utworu literackiego. Musi on rozumieć określenia: stan igła, pali na dotyk, jedyny taki, funkiel nówka, full opcja tylko bez skóry... Musi wiedzieć, co kryje się lub może się kryć pod pojęciami: auto dla konesera, wymaga drobnych poprawek lakierniczych, klima sprawna tylko nie nabita, sprzedaję pilnie z powodu wyjazdu... Musi wyczuwać subtelne różnice między przebiegiem, przebiegiem autentycznym, a stanem licznika, między bezwypadkowością, a absolutną bezwypadkowością...

Amatorzy i zawodowcy... Wśród tysięcy standardowych ogłoszeń od czasu do czasu trafiają się prawdziwe perełki.

Reklama

W Internecie robi ostatnio furorę wpis, zamieszczony w jednym z popularnych serwisów aukcyjnych. Aby docenić to arcydzieło, należy przytoczyć je w całości. Dla ułatwienia lektury wspomniany utwór, bez konsultacji z autorem, podzieliliśmy na akapity, oczywiście przy zachowaniu oryginalnej pisowni.

"Uszanowanie. Mam do opchnięcia Forda Mondeo MK3 z 2001 roku. Po polskich stepach jeździ od roku 2008, bo wtedy zostało przytargane ze słonecznej Italii. Transakcja wyglądała następująco, pan Marco otworzył furtkę do chałupy, powiedział Buongiorno, wykasował sześć i pół gnoja ojro, powiedział Arrivederci i trzasnął drzwiami. Podobno po sprzedaży przestał przyjmować pożywienie, ze szczególnym naciskiem na wyroby mączne. Na pamiątkę zostawił sobie alufelgi, które zawiesił w salonie. Ponieważ auto na felgach stalowych było atrakcyjne jak tajlandzki transwestyta w gaciach z Koniakowa to zostały dokupione obręcze ze stopu aluminium w rozmiarze 16 cali za 250 ojro. Obecnie na felgi są naciągnięte onuce zimowe i ten stan trwa od 3 lat, bo w ten sposób zima mnie nie zaskakuje tak jak drogowców.

W bolidzie zostało wymienione koło dwumasowe za równowartość dwóch najniższych pensji krajowych, dwa razy był remontowany rozrusznik co doprowadziło mnie do uzależnienia od melisy, alternator bo zaczął ładować jak piach na wywrotkę łyżką od herbaty.

Zdjęcie

Ponieważ auto na felgach stalowych było atrakcyjne jak tajlandzki transwestyta w gaciach z Koniakowa... /
Ponieważ auto na felgach stalowych było atrakcyjne jak tajlandzki transwestyta w gaciach z Koniakowa...
/

Auto bywa kapryśne jak trzynastolatka, której zepsuł się smartfon. Podejrzewam, że w zbiorniku na zacier pływa jakaś meduza i przy niskim stanie wachy glut przylepia się do "smoka" a ja do siedzenia w Neoplanie komunikacji miejskiej. Takie akcje powtarzają się średnio co pół roku, ostatnio tydzień temu. Trzeba wypompować zupę z gąsiora i będzie po problemie.

Auto nosi ślady użytkowania, czyli jest odrapane jak paszcza męża 30 sekund po powrocie z imprezy ze śladami szminki na odcinku szyjnym. Wskazana byłaby polerka.

Gablota wyróżnia się przyzwoitym wyposażeniem. Furorę robi tapicerka z wieprzowiny, która za życia nie uczęszczała do solarium. Przednie taborety podgrzewane, zaś fotel kierownika jest regulowany prądem. Auto posiada 10 worków, więc w razie dzwonu jest na czym głowę położyć.

Silnik jest głośny jak stara mojego kumpla, kiedy wróci na kwadrat w stanie upojenia. Ten mankament rekompensuje świetny zestaw audio, który gwarantuje, że słowa ojca dyrektora podającego numer konta usłyszymy w jakości dolby surround.

Zdjęcie

Silnik jest głośny jak stara mojego kumpla, kiedy wróci na kwadrat w stanie upojenia /
Silnik jest głośny jak stara mojego kumpla, kiedy wróci na kwadrat w stanie upojenia
/

W zasłonkach przeciwsłonecznych znajdują się zwierciadełka, czyli unikamy marudzenia kobity, że nie może nałożyć fugi i emulsji podczas jazdy.

Z pilota w kluczyku możemy otwierać szyby i również je domykać. Niestety drugi kluczyk zginął jak nasze oszczędności z funduszu emerytalnego. A propos kluczyka, jego konstruktor jak zobaczył efekty swojej pracy to sam zażądał dla siebie kary. Taka ciekawostka.

W silniku pływa jak molinezje w akwarium olej MOBIL SUPER 3000 5W-30 w cenie 46 złotówek za litr a nie jakiś "Bartek" z Lidla po piątaku za galon.

Chętnie zamienię furmankę na Alfa Romeo 147 (bez dopłaty) lub Alfa Romeo GT (dopłacę jeżeli mi nerkę przyjmą w lombardzie ). Ewentualnie inne propozycje, ale nie na parasol ogrodowy, bo ogrodu nie mam. Więcej info pod numerem [ten szczegół rzecz jasna pomijamy - red. POBOCZEM.PL].

Jeżeli coś mi się jeszcze przypomni to dopiszę... Pozdrawiam i ładuję telefon, bo czuję że klienci będą dzwonić jak Bronisław do wyborców...

Po zażyciu pamikonu przypomniałem sobie, że w kokpicie jest klimatyzacja wydajna jak lodówki w zakładzie medycyny sądowej. Co prawda tylko jednostrefowa, co uniemożliwia nam ustawienie sobie temperatury idealnej, a teściowej nieco intensywniejsze chłodzenie żylaków.

Auto rozpędza się, uwaga proszę usiąść, do 210 km/h. Co prawda cały proces trwa półtora miesiąca, ale dzięki temu nie musimy spoglądać na sekundnik lecz na kalendarz. Nie napiszę na jakim odcinku osiągnąłem taką prędkość, bo mi się znowu dzielnicowy wprosi na kolację..."

Jest też ciąg dalszy, w postaci kolejnych wpisów, dokonanych po paru dniach...

"Dopuszczam możliwość zamiany na audi A3 lub VW Golfa IV, ale nie kombi, bo mi kombi pasuje jak żyrafie szalik..."

"W związku z licznymi zaproszeniami na wódkę informuję, że zaczynam żreć hepatil z taczki..."

"Byłoby niezmiernie sympatycznie, gdyby klient na mondeo charakteryzował się lekką kontuzją wzroku..."

"Akurat dokonywałem obmywania kopyt w miednicy kiedy zatarabanił smakfon : * Mówi się. * Dzień dobry. Ja w sprawie ogłoszenia. Pan tam pisze, że się chce zamienić na Audi? * Ale na jakie? * Ale ja nie wiem czy pan się chce zamienić? * Bo nie wiem na co? * No na Audi. * Ale jakie ? Pomarańczowe ? * Nie. A3. * Który rok ? * 96. * A możesz mi foty na e-mail wysłać. * (minuta ciszy jak po katastrofie) Yyyyyyy, Na mejla nie mogę, ale mogę tym yyyyy....MMS-em... * No spoko to wyślij. * Ale ja ich nie mam. * To co mi chcesz słoik po gołąbkach wysłać ? * No nie mam zdjęć, bo nie wiedziałem czy pan się chce zamienić...

Ja apeluję do rodziców chłopaka. Weźcie Państwo wprowadźcie mu do przewodu pokarmowego kilogram cukru na rozruch i pomieszajcie jakieś suplementy diety w betoniarce, bo on inaczej życia nie ogarnie..."

"Rodzice chłopaka jednak rad nie posłuchali. Przysłał zdjęcia, prawdopodobnie wykonane kiełbasą rzeszowską, budką dla ptaszków lub walizką na wiertarkę udarową. Konkretnie 3 sztuki. Tył, kawałek przodu oraz kierownicę. Oraz dopisek "I posiada dodatkowo czujniki parkowania w tylnym zderzaku". To piszę mu jaką sobie kwotę winszuje? To mi odpisał: Chciałbym się zamienić... Chłopie Ty goń do spółdzielni lekarskiej "Może się uda" i rób badania, bo poziom lecytyny jest raczej nieciekawy..."

"Następny orzeł chwycił zamiast za brony to za telefon. Naprawdę duży szacunek dla rodzicieli typa, bo nie każdy jest w stanie przyjąć na klatę słów położnej, że w tym wypadku to szału nie będzie i do "Krzyżówki trzynastolatków" raczej się nie załapie i to nawet będąc w wieku średnim. Chyba, że najwyżej do szatni. (...). Się pół wichury zrzuca na zasilenie za pięć zeta, a jeden, najbardziej naświetlony dzwoni. I oczywiście proponuje zamianę na rozrzutnik obornika. No przecież cymbał musiał mieć wynik w skali Apgar sporo na debecie..."

"Auto do obejrzenia w Zielonej Górze, hrabstwo lubuskie, ale dopiero w najbliższy weekend, bo mnie mój zakład pracy chronionej "Daremny Trud" rzuca na delegację i do piątku będę ubijał pluskwy laczkiem z PCV na zapyziałej kwaterze..."

I jak się wam podoba? Niezłe, prawda? Jest też jednak druga strona medalu: ogłoszenie wtedy jest dobre, kiedy jest skuteczne, czyli prowadzi do zawarcia transakcji. Aukcja Mondeo jeszcze trwa, więc może jednak lepiej byłoby po prostu napisać, że auto jest niebite, do jazdy i nie wymaga wkładu finansowego?

Oczywiście dopuszczamy też myśl, że cała ta historia jest zaplanowaną akcją marketingową, mającą jeszcze bardziej spopularyzować wspomniany na wstępie serwis internetowy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Do opchnięcia Mondeo. Bywa kapryśne jak trzynastolatka, której zepsuł się smartfon

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 347,

przeczytane przez: 69 832 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony