Do Polski napłynie fala tanich, używanych samochodów

Powraca sprawa rejestracji w Polsce samochodów z kierownicą po prawej stronie. Dyskusję ożywiła wypowiedź rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (nawiasem mówiąc, jak to dumnie brzmi: rzecznik generalny).

Zdjęcie

Używane samochody w Anglii są znacznie tańsze niż w Niemczech... /
Używane samochody w Anglii są znacznie tańsze niż w Niemczech...
/

Niilo Jaaskinen przyznał, że prowadzenie takiego pojazdu w kraju z ruchem prawostronnym rzeczywiście może powodować pewne trudności i zagrożenia, które jednak nijak mają się do tego, że obecnie obowiązujący u nas zakaz rejestracji "anglików" narusza dwie unijne dyrektywy oraz zasadę swobody przemieszczania się obywateli UE. Jego zdaniem, wspomniane trudności można zresztą rozwiązać na przykład przez zamontowanie w aucie dodatkowego lusterka. Jasne - a jak nie lusterka, to zapewne instalację systemu peryskopów, kamer lub zalecenie wożenia na fotelu pasażera pilota, który będzie informował kierowcę o możliwości wyprzedzania jadącej przed nim ciężarówki.

Cytat

Wyobraźmy sobie, jak zareagowałby rząd Wielkiej Brytanii i tamtejsi zmotoryzowani, gdyby Komisja Europejska wpadła na pomysł ujednolicenia zasad ruchu w całej UE i nakazała wszystkim państwom Wspólnoty przejście na ruch prawostronny, jako na naszym kontynencie powszechniejszy.

Władze Unii Europejskiej słyną z obsesyjnej wręcz dbałości o bezpieczeństwo ruchu drogowego. Jak zatem wytłumaczyć ich zadziwiający liberalizm akurat w kwestii rejestracji samochodów z kierownicą po prawej stronie? Prawdopodobnie powody są dwa. Po pierwsze, rzecz dotyczy jakiejś tam Polski. Mało ważnej i zazwyczaj potulnej wobec nakazów i zakazów płynących z Brukseli. Wyobraźmy sobie, jak zareagowałby rząd Wielkiej Brytanii i tamtejsi zmotoryzowani, gdyby Komisja Europejska wpadła na pomysł ujednolicenia zasad ruchu w całej UE i nakazała wszystkim państwom Wspólnoty przejście na ruch prawostronny, jako na naszym kontynencie powszechniejszy. Brytyjczyk przyjeżdżający do Francji swoim Vauxhallem nie wpadałby w popłoch na ruchliwym rondzie w Paryżu, roztargniony Francuz nie jeździłby pod prąd szosą koło Londynu. Byłoby niewątpliwie bezpieczniej. Ale na podobnie rewolucyjne posunięcie wobec i tak eurosceptycznego Zjednoczonego Królestwa nikt się oczywiście nie odważy.

Reklama

Po drugie, unijni urzędnicy najwyraźniej nie doceniają wagi problemu. Pochodzą najczęściej z krajów, w których rejestracja auta z nietypowo umieszczoną kierownicą to zdarzenie wyjątkowe. Przesiedleńcy, nie chcący rozstawać się ze swoimi ulubionymi wozami? Kolekcjonerzy klasyków? Garstka ekscentryków? To wszystko. Polsce po zniesieniu zakazu rejestracji "anglików" grozi zalew sprowadzanych z ojczyzny Wiliama Szekspira i Jeremy'ego Clarksona, tanich, często leciwych i znajdujących się w kiepskim stanie technicznym aut.

Cytat

Władze Unii Europejskiej słyną z obsesyjnej wręcz dbałości o bezpieczeństwo ruchu drogowego. Jak zatem wytłumaczyć ich zadziwiający liberalizm akurat w kwestii rejestracji samochodów z kierownicą po prawej stronie?

Oczywiście swoje racje mają również ludzie podzielający opinie rzecznika generalnego. Logicznie brzmi argument, że skoro nie zgadzamy się na rejestrację "anglików", to w ogóle nie powinniśmy wpuszczać ich na nasze terytorium. Ba,  zmotoryzowany turysta czy rodak pracujący w Wielkiej Brytanii, okazjonalnie pojawiający się na polskich drogach, stwarzają większe zagrożenie niż ktoś, kto będzie miał czas, by nauczyć się prowadzenia samochodu z kierownicą po prawej stronie. A i inni uczestnicy ruchu zdążą się oswoić z obecnością nietypowych pojazdów, gdy będzie ich więcej. Poza tym "prawdziwy anglik" jest mniej niebezpieczny od "anglika" po dokonanych byle jak przekładkach,  przystosowujących go do aktualnie obowiązujących przepisów.

Co zrobić, by, jak to kiedyś mawiano, "owca była cała i Manchester City"? Czyli: jak zadowolić strażników unijnych dyrektyw i świętych zasad, a jednocześnie ustrzec  Polskę przed masowym napływem tysięcy samochodów z kierownicą po prawej stronie? Są na to różne pomysły. Jeden z internetowych komentatorów wypowiedzi Niilo Jaaskinena proponuje, by właścicieli "anglików" obciążać czterokrotnie wyższymi stawkami obowiązkowego ubezpieczenia OC.

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Czy Polska powinna zezwolić na rejestrację "anglików"?

  • 33%
  • 57%
  • 10%
głosów: 9065

Takich konstruktywnych propozycji jest jednak niewiele. Większość internautów po prostu wyraża swoje oburzenie. Tak jak na przykład "js", który radzi:  "przemądrzały unijny rzecznik niech sobie znajdzie coś godniejszego uwagi niż powiększanie w Polsce samochodowych złomów i powiększania zagrożeń w naszym i tak nie najlepszym ruchu drogowym." Ale są też i tacy, którym stanowisko Komisji Europejskiej i rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości wyraźnie się podoba. Wyrazicielem poglądów tej grupy jest internauta występujący pod nickiem "wyjechalem sobie", który uważa, że zniesienie zakazu rejestracji "anglików" to szansa "dla Polaków mieszkających w Polsce żeby mieć auto naprawdę bezwypadkowe, po normalnej cenie, a nie złom od niemca po czołówce z pociągiem, za 2 x tyle ile kosztował przed wypadkiem."                


Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Do Polski napłynie fala tanich, używanych samochodów

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 597,

przeczytane przez: 895 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony