Duży samochód na benzynę to tak, jak facet z małym...

Przeczytałem ostatnio tekst dotyczący samochodów na LPG ("Samochód na gaz to tak, jak wykastrowany facet") i postanowiłem powiedzieć tu coś od siebie.

Zdjęcie

LPG tylko dla biedaków? /Bartosz Krupa /East News
LPG tylko dla biedaków?
/Bartosz Krupa /East News

Już jakiś czas temu wpadłem na pomysł, aby do mojego BMW zamontować sekwencyjną instalację gazową. Proces wydawałoby się dość popularny, wywołał jednak wśród moich znajomych tak niesamowitą panikę i dysputę, że przypominało to ogłoszenie przez rząd planów łatania dróg rozgotowanym makaronem.

Wszyscy moi znajomi zaczęli nagle odradzać mi montaż instalacji - co ciekawe najbardziej odradzali mi ten krok Ci, którzy w życiu nie mieli samochodu z taką instalacją. Nie wiem do końca jak to działa, bo nigdy nie byłem zbyt biegły w tych tematach, ale z informacji, które od nich uzyskałem wynikało, że kiedy zamontuję do swojego samochodu instalację LPG skurczy mi się parówka, moc samochodu spadnie do jednego konia mechanicznego, a z wydechu zamiast basowego dźwięku bawarskiej rzędówki zaczną się wydobywać przeboje Zbigniewa Wodeckiego. BMW używam do jazdy na co dzień, a to oznacza że przez 90% czasu poruszam się nim po mieście lub w jego najbliższych okolicach. Jak nietrudno się domyślić jest to okupione sporym spalaniem - tym bardziej, że preferuję dość dynamiczny styl jazdy (jeśli można tę dzicz tak nazwać).

Reklama

"Samochód na gaz to tak, jak wykastrowany facet"

Szczytem motoryzacyjnego luksusu jest możliwość nie posiadania własnego samochodu. Zero kosztów stałych, żadnych wydatków na ubezpieczenia, przeglądy, naprawy, żadnych obaw, że ukradną, porysują, wgniotą błotnik... czytaj więcej

Wszystko było fajnie, ale po pewnym czasie wizyty na stacji benzynowej stały się zbyt częste. Ogólnie to jest tam dość sympatycznie - można sobie umyć szyby, a obsługa jest bardzo miła. No i mają świetne hot-dogi. Nie żebym narzekał, ale swego czasu byłem tam tak często, że niewiele brakowało a musiałbym przynieść swoją szczoteczkę do zębów i kapcie. I teraz zastanówcie się sami - jeśli na każdym litrze paliwa zaoszczędzicie połowę, to jest to doskonały pretekst, aby teraz wskoczyć w samochód i zdefraudować tę nadwyżkę na jakiejś górskiej, krętej drodze.

Samochodem z instalacją LPG jeżdżę już od jakiegoś roku. Do tej pory nie zdarzyła mi się jeszcze żadna awaria, silnik pracuje bardzo dobrze a moje narządy płciowe nie uległy skurczeniu. Nie urwało mi nogi, moja zmywarka nadal działa, a ja jestem nadal tak samo brzydki i prostacki jak byłem.

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Z którym stwierdzeniem się zgadzasz?

  • 30%
  • 35%
  • 48%
głosów: 4873

Coś się jednak zmieniło. Ilość przejechanych kilometrów w zestawieniu z różnicą w cenie benzyny i gazu sprawiła, że koszt montażu instalacji już mi się zwrócił. W ciągu najbliższego roku w mojej kieszeni powinno już zostać dodatkowe dwa i pół tysiąca złotych (już po odliczeniu droższych przeglądów i kosztów konserwacji instalacji). Z matematyki zawsze miałem dwóję, ale to oznacza, że nawet przy obecnej cenie paliwa i gazu po czterech latach zwróci mi się koszt zakupu samochodu...

Zastanawiała mnie również mnogość komentarzy, że zakładanie instalacji gazowej do samochodu to obciach, wioska i inne rodzaje aktywności, które z reguły fundują wam w dzieciństwie rodzice. Pojawiają się głosy, że jak ktoś już kupuje BMW to powinno go być stać na normalną benzynę, a nie jakiś gaz dla ubogich. Że jeżdżąc samochodem z LPG wychodzi na idiotę. Moim zdaniem jednak to, że "kogoś stać" jest spowodowane właśnie tym, że mądrze wydaje on swoje pieniądze, a oszczędzanie połowy kosztów paliwa raczej nie jest przejawem idiotyzmu. Instalacja gazowa w samochodzie naprawdę nie jest zła. Obawiałem się na początku, że silnik na LPG będzie pracował szorstko, straci na mocy i zużyje się w tydzień, po czym wytarte korbowody zostaną wciągnięte przez czarną dziurę powstałą z zapadnięcia się materii panewki (coś w ten deseń dało się wywnioskować z opinii na niektórych forach motoryzacyjnych). Zostałem jednak bardzo miło zaskoczony. Minęły dwa lata - jak dotąd instalacja jest niemal bezobsługowa, silnik pracuje równo i płynnie, a zmniejszenie kosztów nie wymagało ode mnie zmiany silnika na turbodiesla, który jeśli mam być szczery ze względu na swoją charakterystykę odpowiada mi równie bardzo, co twórczość Dody.

Cytat

Z matematyki zawsze miałem dwóję, ale to oznacza, że przy cenie paliwa na poziomie 5,50 zł i gazu 2,8zł po czterech latach zwróci mi się koszt zakupu samochodu...

Szczególnie spodobał mi się ten komentarz: "LPG jest dla dziadów. Mam 30 lat, ale stać mnie na auto klasy lux - silnik 4.0 litra, oczywiście benzyna, a nie diesel i oczywiście tylko 98 oktan. Zza szyby mojego auta wyglądacie śmiesznie w tych łupinkach zasilanych gazikiem." Nie wiem dlaczego, ale ten autor komentarza jednoznacznie kojarzy mi się z typem człowieka, który kupując nowe ubrania w pierwszej kolejności sugeruje się rozmiarem loga, a potem widocznością reklamówek do jakich pakują zakupy. Przypomina to trochę miłośników "muzyki ambitnej", którzy zamiast skupić się na jej słuchaniu większość czasu poświęcają na wyśmiewanie się z tych, którzy na co dzień słuchają pop-u. Mnie tam niespecjalnie interesuje czy sąsiad kupuje pepsi czy bingo colę. Co więcej - nie czuję potrzeby żeby informować go o tym, że jego ogrzewanie na pompę ciepła jest dla dziadów bo nie zużywa węgla jak ten prawdziwie męski twór stojący w mojej piwnicy. Zawiść, próżność?

Czytelnik


Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony