Reklama

Dzień bez samochodu, czyli fikcja

Zadanie na spostrzegawczość. Wyjrzyjcie na ulicę... Już? To teraz powiedzcie, czym ten widok różni się od widoku wczorajszego, sprzed tygodnia czy miesiąca. Trudne?

Zdjęcie

  Dzień bez samochodu w Warszawie /PAP
  Dzień bez samochodu w Warszawie
/PAP
Nie dostrzegacie żadnych różnic? Ruch jak zwykle? To dziwne, przecież dzisiaj mamy Europejski Dzień bez Samochodu. Powinniście ujrzeć tłumy pieszych, uśmiechniętych rowerzystów, bardziej niż zwykle zatłoczone autobusy i tramwaje. Zero aut, czyste powietrze.

Zobacz również:

  • Wielkanoc to dla katolików okres spowiedzi. Powinien ją poprzedzić solidny rachunek sumienia. W jego przeprowadzeniu zmotoryzowanym ma pomóc "Dekalog kierowcy", zawarty w ogłoszonej w 2007 r. przez Papieską Radę Duszpasterstwa Migrantów i Podróżnych instrukcji pt. "Wskazania w duszpasterstwie drogi". więcej

Niestety, to utopia. Owszem, przez centra wielkich miast jak co roku przemkną hałaśliwe i kolorowe manifestacje cyklistów, zapewne z liczniejszym niż zwykle udziałem polityków (wiadomo, wybory), są jakieś wzmianki w mediach, ktoś powie przed kamerą, że słusznie, że jest za. Tak naprawdę Dzień bez Samochodu nie różni się jednak niczym od pozostałych dni w roku. Jest taką samą ułudą, jak wszystkie inne dni z "bez" w nazwie: bez papierosa, śmiecenia, przeklinania... I nie pomogą tu żadne zaklęcia, hasła i apele, a nawet akcje typu: "dziś każdy zmotoryzowany może za darmo jeździć środkami transportu publicznego". Wystarczy zamiast biletu mieć przy sobie dowód rejestracyjny samochodu. Podobno w ubiegłym roku w Warszawie z tej możliwości skorzystało 500 kierowców. Nie wiemy co prawda, w jaki sposób uzyskano te dane, ale jeżeli są prawdziwe, to zważywszy liczbę aut jeżdżących po stolicy, oznaczają kompletną porażkę pomysłu.

Wyobraźmy sobie, że idąc z duchem czasów rzeczywiście postanawiamy zrezygnować z używania samochodu. Jaką mamy alternatywę? Czy podstawowym, codziennym środkiem lokomocji Polaków może stać się rower? Bardzo wątpliwe i nic tu nie pomoże wskazywanie Holandii czy Danii, jako przykładów krajów z powodzeniem "zroweryzowanych". Nie ten klimat, nie ta infrastruktura, inne tradycje i przyzwyczajenia.

Reklama

Nawet ci, którzy ufają hasłom rzucanym przez Zielonych mają duże kłopoty z wdrażaniem ich idei w życie. "Naprawdę próbowałem dojeżdżać do pracy rowerem" - opowiada znajomy czterdziestoparolatek, na kierowniczym stanowisku w średniej wielkości firmie w centrum miasta. "Pal sześć, że podwładni zaczęli mnie uważać za dziwaka albo skąpca, który oszczędza na benzynie; że miałem trudności z zaparkowaniem mojego pojazdu; że wciąż obawiałem się złodziei. Gorzej, że po 10 kilometrach pedałowania przyjeżdżałem do biura spocony i zziajany. Powinienem się przebrać i wziąć prysznic, na co oczywiście nie mam w firmie warunków. A poza tym muszę jedno dziecko odstawić rano do szkoły, drugie do przedszkola. Po pracy często robię zakupy albo mam coś do załatwienia na drugim końcu miasta. W końcu skapitulowałem..."

Zdjęcie

  Dzień bez samochodu w Warszawie
/PAP
Może zatem komunikacja publiczna? Cóż, nawet w krajach, w których jest znacznie bardziej rozwinięta i działa o wiele sprawniej niż u nas nie spowodowała radykalnego zmniejszenia ruchu samochodów. Po prostu są ludzie, którzy za żadne skarby nie wsiądą do zatłoczonego tramwaju czy autobusu. Wychodzą z założenia, że nie po to pracują, zarabiają, by nie korzystać z wygód. A własne auto daje - zgoda, często złudne - poczucie komfortu, większej mobilności, intymności, bezpieczeństwa. To także kwestia wizerunku, dającego odpowiednie miejsce w hierarchii społecznej. Podobno w Moskwie młodzi pracownicy korporacji w drodze do pracy godzinami przebijają się przez uliczne korki. Wsiadają do prywatnych czy służbowych aut nawet wtedy, gdy o wiele szybciej i taniej byłoby dojeżdżać do biura metrem. Metro to jednak obciach, za to licytowanie się, kto i gdzie dłużej stał w korku należy do najmodniejszych tematów rozmów.

Dzień bez samochodu. No to wyjrzyjcie jeszcze raz na ulicę...

Sprawdź w serwisie kamery.interia.pl, jak Polacy obchodzą dzień bez samochodu.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Wasze komentarze (68)

  • 22.03 (03:59)
    ~Ahmadullah
    Jakiej polskiej racji stanu? Bo na cwlihe obecna cos takiego nie istnieje - jest tylko banda slugusow ktora trzyma wszystkim dookolapalec prosto w ... no niewazne gdzie ;)Pamietam jak dzisiaj wypowiedz Jarka o tym, ze niemcy wybili nam wyborcow ;) Na angielskich portalach troche sobie z tego zartowali, ale tez padaly uwagi "a czemu nasi przywodcy nie potrafia tak powiedziec?". Europa staje sie powoli socjalistyczna republika.A co do awanturnictwa - z przyczyny tak prozaicznej jak wirtualne zloze ropy angole prawie skoczyli ameryce poludniowej do gardla. I nikt jakos sie tego nie wstydzi. Nie mowiac juz co wyrabiaja amerykanie w imie wlasnej racji stanu. O wlasne interesy trzeba walczyc, niestety niektorzy preferuja wiernopoddancza postawe - a nuz pan rzuci psu jakis ochlap.pozdrawiam
  • 21.03 (22:08)
    ~Yaseeno
    Autor: "Odnotowano 20 tysięcy głosf3w, z 46 tysięcy możliwych, czyli zagłosowała niespełna połowa cyuawnionprh do głosowania."Czy nie jest tak, że warunkiem oddania głosu jest zapłacenie zaległych składek? A tym wielu członkf3w PO, ktf3rzy nie załapali się na partyjne synekury, może mieć problem.Gartuluję refleksu i pozdrawiam
  • ~Link sponsorowany
  • 08.10.2011 (10:45)
    ~R
    ~yzzoPolska jest daleeeko w tyle ZA Europą. Tutaj dzień bez samochodu będzie ledwo widoczny DOPIERO jak benzyna będzie po 10 zł i jeździć będą w 90% tylko taksówki i autobusy - czyli jak już zbliżymy się nędzą do najbiedniejszych rejonów Ukrainy.Tylko taksowki iautobusy to wypisz wymaluj centrum Londynu, nie Ukraina
  • 27.09.2011 (07:48)
    ~dres kod
    nasi kierowcy są jak "nasi" politycy - trudno o logiczne zachowania.
  • 27.09.2011 (07:47)
    ~dres kod
    ~zenonimJak ktoś musi wozić dups... samochodem do pracy,... "to się do wiochy nigdy nie przyzwyczaji". W mieście, nie jest to potrzebne! Ilość samochodów wzrosła w ostatnich latach dziesięciokrotnie. Nawet DOBRA rozbudowa infrastuktury nie rozwiąże problemu, sprawdzono to dawno temu na zachodzie. Nowe drogi szybko się zapełniają! Może władze zabrałyby się do... ograniczenia ilości samochodow. Koszt mniejszy, niż budowa autostrad. Tylko pozornie to absurd. Władze, i urzędy w PL są mistrzami, we wprowadzaniu znacznie mniej sensownych, i bardziej szokujących... zmian. Tylko że pewnie na "budowaniu autostrady" mozna więcej "zarobić". Jak na ukladach z koncernami. Interes się kręci, a "gospodarka rozwija". Bez sektora łapówkarskiego, dawno mielibyśmy kryzys! I tak niewielka w skali społeczności, ilość dobrze sytułowanych(ale jednak cepów), skutecznie uprzyksza życie całej reszcie, i zatruwa środowisko :[.RACJA:-(
  • 24.09.2011 (18:39)
    ~Obywatel IV RP
    Ale jak żyć bez samochodu?
  • 24.09.2011 (18:33)
    ~Wwa
    Płatny wjazd do miasta dla samochodów na obcych blachach i po problemie.
  • 23.09.2011 (21:52)
    ~grzesiek
    Ciekawe. Mieszkam w małej miejscowości i do miasteczka w którym pracuję nie jeździ żaden autobus rano. gdyby nie samochód, pewnie musiałbym jechać rowerem 12 km. Są miejsca w Polsce, gdzie człowiek nie może żyć bez samochodu. Takie czasy. Kiedyś był PKS, teraz ludzie mają samochody i nikomu nie opłaca się utrzymywać linii. Dodam, że wcale nie mieszkam w jakiejś zapadłej wiosce.
  • 23.09.2011 (16:24)
    ~Olgierd
    Z jakiej racji mam stosować się do jakiegoś dnia, ustanowionego przez kogoś tam dla jakieś idei, która jest fikcją w kraju gdzie nie ma infrastruktury dla rowerzystów a przewiezienie roweru tramwajem kończy się kara pieniężna lub wywaleniem z wagonu. Gdzie PKP nie pozwala przewozić rowerów bez dodatkowych opłat. Gdy drogi dla rowerzystów są stosowane jako miejsce do parkowania, gdy Policja nie zwraca uwagi na niebezpieczne zachowanie kierowców.
  • 23.09.2011 (12:32)
    ~Staszek
    Jeżeli wszyscy mają to gdzieś to po co w ogóle o tym mówić? Kto właściwie wymyślił takie "dni bez...". Jeśli już, to w Polsce jedynym sensownym pomysłem byłby Dzień Bez Smoleńska :-)
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony