Dzień Wyznawania Miłości. Tutaj o tej motoryzacyjnej

20 sierpnia cały świat obchodzi Dzień Wyznawania Miłości, która, jak wiadomo, miewa różne oblicza. Zupełnie jak w starym dowcipie...

Zdjęcie

A ty swój samochód kochasz czy nienawidzisz? /
A ty swój samochód kochasz czy nienawidzisz?
/

Szkolenie ideologiczne dla robotników w Związku Radzieckim.

- Wynaturzonym, kapitalistycznym rodzajem miłości jest miłość mężczyzny do mężczyzny i kobiety do kobiety. W ZSRR praktycznie ten rodzaj nie występuje. Nasze społeczeństwo akceptuje jedynie miłość mężczyzny do kobiety i odwrotnie. Ale za najwyższą i najcenniejszą formę miłości uznajemy miłość narodu do partii komunistycznej - tłumaczy prelegent. - Czy są jakieś pytania?

Reklama

- Tak - słychać głos z sali. - Kto kogo w takim związku ... ?

Końcówkę musieliśmy wykropkować, ale chyba łatwo domyślić się, jakie słowo winno się tam znaleźć. Zresztą mniejsza z tym. Ważniejsze, że propagandzista z powyższej historyjki zupełnie pominął jedną z bardzo istotnych odmian miłości, mianowicie miłość człowieka do samochodu. Przy czym pisząc "człowieka" mamy na myśli przede wszystkim mężczyznę, bowiem kobiety z zupełnie niezrozumiałych względów traktują pojazdy mechaniczne jako zwykłe środki transportu, nader rzadko widząc w nich obiekty godne lokowania uczuć wyższych.

I jeszcze jedno zastrzeżenie. Często używa się określenia "miłośnicy motoryzacji". Mawia się także, trochę górnolotnie, o osobnikach, w których żyłach "zamiast krwi płynie benzyna". Jednak obie te kategorie są nazbyt szerokie. Nam bowiem chodzi o ludzi, którzy kochają konkretne marki, modele czy wręcz egzemplarze aut, darząc je miłością szczerą i bezbrzeżną.

Niekiedy jest to miłość platoniczna. Tak jak niektórzy wzdychają tęsknie do finalistek konkursów piękności czy porażających urodą gwiazd ekranu, tak inni marzą o sportowych bolidach lub ekskluzywnych limuzynach. I jedni, i drudzy dobrze wiedzą, że owe cudeńka zapewne zawsze pozostaną dla nich niedostępne, co jednak nie przeszkadza, by je kochać.

Człowiek zakochany platonicznie w samochodzie wie o przedmiocie swojego uczucia absolutnie wszystko. Potrafi z pamięci recytować historię marki i modelu. Zna każdy szczegół konstrukcji ukochanego pojazdu. Godzinami może rozprawiać o różnicach pomiędzy poszczególnymi jego wersjami. Z odległości kilometra rozpoznaje dźwięk silnika napędzającego wymarzone cacko. Ba, będzie z ożywieniem dyskutować, jak się nim jeździ, chociaż prawdopodobnie nigdy nie miał okazji zasiąść za jego kierownicą.

Z miłością platoniczną wiąże się pewne ryzyko. Otóż gdy zdarzy się, że przejdzie ona w fazę, powiedzmy, konsumpcyjną, może prowadzić do bolesnych rozczarowań. Tak będzie, jeśli okaże się, że wyśniony samochód nie jest tak dynamiczny, komfortowy i idealnie wykonany, jak się nam wcześniej wydawało. Co oznacza jednak, że nie była to miłość prawdziwa, ta bowiem jest, jak wiadomo, ślepa. Człowiek naprawdę zakochany w samochodzie nie dostrzega jego wad, a jeżeli nawet, to je bagatelizuje i wybacza. Jego auto jest zawsze większe, wygodniejsze, szybsze, oszczędniejsze i bardziej niezawodne niż mogłoby się to wydawać postronnym. 

Cechą prawdziwej miłości jest również troska, którą otaczamy obiekt naszego uczucia.

- Miałem sąsiada, właściciela Fiata 126p, niewątpliwie bezgranicznego kochającego swoje auto - opowiada jeden ze znajomych. - W każdą sobotę godzinami je pucował. Z zegarmistrzowską punktualnością przestrzegał terminów przeglądów, wymiany oleju. Nie wpuścił do wnętrza kabiny nikogo w zabłoconych czy zaśnieżonych butach. Regularnie prał pokrowce na fotele i usuwał każdą odrobinę piasku z wycieraczek. Boleśnie przeżywał najmniejszą ryskę na nadwoziu i natychmiast próbował ją usunąć. Nie miał garażu, więc co kilkanaście minut wyglądał przez okno, sprawdzając, co dzieje się z jego fiacikiem. Czynił to również w nocy. A każdą dyskusję na temat motoryzacji kończył wychwalaniem zalet malucha, którego uznawał za najlepszy samochód świata.

Bardzo fajnie móc pozwolić sobie na zakup ukochanego, wymarzonego samochodu. Niestety, jak to w życiu - częstsze są związki z rozsądku, czyli kupno pojazdu, na który akurat nas stać. Jednak nic straconego. "Nie martw się, miłość przyjdzie po ślubie" - uspokajała matka córkę, niepewną wyboru życiowego partnera. I tak bywa również w przypadku uczucia do samochodów, które niekiedy pojawia się dopiero po kupnie auta. Często okazuje się, że choć nie jest ono tym wyśnionym cackiem z kolorowych filmów z życia bogatych celebrytów, to przecież da się polubić, a często i pokochać.

A wy? Czy darzycie swoje samochody miłością? A jeżeli nie swoje, to jakie i dlaczego?        

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Dzień Wyznawania Miłości. Tutaj o tej motoryzacyjnej

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 35,

przeczytane przez: 52 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony