Dziury, czyli jak zrobić ludziom wodę z mózgu

"Znaleziono sposób na dziury w drogach!" - doniosły triumfalnie media. Wiadomość brzmiała zaiste elektryzująco i aż dziw, że nie trafiła od razu - z adnotacją: "Pilne" - na paski, prezentowane u dołu ekranów telewizyjnych.

Zdjęcie

  Ów tak głośno reklamowany "sposób na dziury"  to... /poboczem.pl
  Ów tak głośno reklamowany "sposób na dziury" to...
/poboczem.pl
Wstrzemięźliwość redaktorów można wytłumaczyć jedynie zawodową obawą przed rozpowszechnianiem informacji tyleż sensacyjnych, co nieprawdopodobnych: lądowanie Marsjan w pobliżu Koluszek, uścisk dłoni Jarosława Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego, obniżka cen benzyny o złotówkę na litrze, wstąpienie Dody do klasztoru, no i uporanie się z problemem dziurawych jezdni...

Kto jednak nie poprzestał na rzuceniu okiem na ekscytujący nagłówek wiadomości, lecz zagłębił się nieco w jej treść, musiał poczuć się rozczarowany.

Reklama

Ów tak głośno reklamowany "sposób na dziury" zrodził się w głowie marszałka dolnośląskiego, który wpadł na pomysł, by oddać drogi w tym województwie w zarząd prywatnym firmom. W zamian za remontowanie tras i utrzymywanie ich w należytym stanie otrzymywałyby czynsz. Dzięki temu - twierdzi pomysłodawca - za kilka lat region będzie mieć najlepsze drogi w Polsce.

Niestety, nie wyjaśnia, na czym opiera swą wiarę w cudowną moc wspomnianej decyzji. Dlaczego zmiana zarządcy miałaby - przy tych samych zapewne nakładach finansowych - doprowadzić do trwałej poprawy jakości nawierzchni dróg? Można przypuszczać, że marszałek Jurkowlaniec naczytał się - i postanowił zastosować w swojej bieżącej marszałkowej działalności - podręczników, doradzających, jak zrobić ludziom wodę z mózgu. Oto krótki przegląd takich przydatnych trików...

Sposób nr 1. "Jeżeli nie potrafisz sobie z czymś poradzić, postaraj się przerzucić problem na kogoś innego". Metodę "na podrzutka", po którą najwyraźniej chciałby sięgnąć Dolny Śląsk, od dawna szeroko stosują władze państwowe, powierzając coraz to nowe zadania i obowiązki samorządom. Dzięki temu niezadowolonemu obywatelowi zawsze można powiedzieć: "my za to nie odpowiadamy, idźcie do wójta (burmistrza, prezydenta, rady miasta itp.)".

Zobacz również:

Wedle tego samego, sprawdzonego przepisu, próbowano sprywatyzować program budowy autostrad w Polsce, zdejmując z państwa odpowiedzialność za jego realizację. "Narzekacie, że autostrady budowane są zbyt wolno, opłaty za korzystanie z nich są za wysokie, a w płynnej jeździe przeszkadzają nieustanne remonty? Miejcie pretensje do prywatnego zarządcy". Cóż, plan się nie powiódł, państwo nie zdołało się całkiem wymigać się z autostrad i stąd psy, wieszane przez zmotoryzowanych na kolejnych ministrach od infrastruktury.

Sposób nr 2. "Stwórz tak skomplikowaną strukturę organizacyjną, aby żaden normalny śmiertelnik nie potrafił się w niej połapać. Wtedy, gdy zaczną się ciebie czepiać, będziesz mógł powiedzieć, że to nie twój odcinek; i tak nikt tego nie zdoła sprawdzić." Tę metodę z powodzeniem wdrożyło PKP, gdzie wchodząc z peronu do pociągu, z wagonu pasażerskiego do restauracyjnego, z przedziału na korytarz, z korytarza do toalety, przekraczasz nieświadomie granice udzielnych kolejowych księstw, czyli odrębnych, niezależnych spółek. Również drogownictwo chyżo podąża tą samą ścieżką. Mamy drogi gminne, powiatowe, wojewódzkie, krajowe, wewnętrzne i publiczne, śmakie i owakie, mnożą się najróżniejsze zarządy i urzędy. Zwyczajny człowiek porusza się w tym biurokratycznym gąszczu jak pijane dziecko w gęstej mgle.

Zobacz również:

  • Gładko, szeroko, przewidywalnie, nudno... Tak wyglądają główne drogi w Europie Zachodniej. W Polsce kierowca może liczyć na zdecydowanie większe urozmaicenie. Miejscowi owych osobliwości nie zauważają - zdążyli się do nich przyzwyczaić. Za to cudzoziemcy są co chwilę zaskakiwani... więcej

Sposób nr 3. "Zwalaj całą winę za obecny bałagan i bylejakość na poprzedników". Zwolennicy tej metody wciąż gadają o wieloletnich zaniedbaniach, pokazują mapy i dokumenty z czasów zaborów, a nawet sięgają do średniowiecza, kiedy to, jak stwierdził na egzaminie z historii pewien maturzysta, "drogi były tak wąskie, że z trudem mijały się na nich dwa samochody". Dodajmy: wąskie i prawie tak wyboiste jak obecnie. Ci, którzy sięgają po podobne argumenty, usiłują nas przekonać, że 22 lata od upadku socjalizmu to okres zbyt krótki, by naprawić nawierzchnie polskich szos i ulic. Z tym problemem upora się być może któreś z następnych pokoleń. Nas owo zadanie przerasta. Powód: rzeczone "wieloletnie zaniedbania".

Sposób nr 4. "Tłumacz się trudnościami obiektywnymi". Te trudności to przede wszystkim klimat, który ponoć powoduje, że w polskich warunkach nie da się zbudować i utrzymać drogi dziuroodpornej.

Sposób nr 5. "Zasłaniaj się kłopotami finansowymi". Wymówka bardzo wygodna, bo czy istnieje choćby jedna branża, którtej przedstawiciele nie uskarżaliby się na ustawiczny brak kasy? Drogownictwo nie należy do wyjątków. Pieniędzy na remonty było, jest i zawsze będzie tu za mało.

Zobacz również:

  • Czy widzieliście kiedyś, jak się łata dziury w polskich drogach? Jasne, że tak, to przecież codzienny widok. Na pewno też, przynajmniej na początku, byliście zszokowani stosowaną przy tej pracy technologią. więcej

Sposób nr 6. "Pokaż, że naprawdę się starasz". Uroczyście, z pompą i udziałem kamer telewizyjnych, otwieraj stumetrowe odcinki świeżo wyremontowanych dróg. Organizuj konferencje prasowe, z dumą informując, że dzięki niewyobrażalnemu wysiłkowi ekip drogowców i ich kierownictwa, w ostatnim okresie sprawozdawczym, w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego, łączna powierzchnia załatanych dziur wzrosła o 23,5 proc. Urządzaj kierowcom slalomy między ustawionymi na ulicach pachołkami, by zobaczyli, że tu "się pracuje".

Sposób nr 7. "Przekuj porażkę w sukces". Tak, to prawda, że dziury w polskich drogach są zjawiskiem powszechnym i nieusuwalnym, ale dzięki temu staliśmy się krajem atrakcyjniejszym dla miłośników turystyki ekstremalnej. Są już pierwsze pytania chętnych do organizowania u nas ulicznych wyścigów off-roadowych. Pewien światowej sławy artysta pyta o możliwość urządzenia happeningu, w którym dziury w polskich drogach będą pokazane jako metafora nędzy ludzkiej egzystencji. Uderz w nutę patriotycznych sentymentów, tłumacząc, że obecny stan dróg w Polsce nawiązuje wprost do tradycji drogownictwa ze wspaniałej epoki Piastów i Jagiellonów.

Zobacz również:

  • Co wspólnego mają ze sobą pomidory i dziury w drogach? I jedne, i drugie były kiedyś zjawiskiem sezonowym. Pomidory pojawiały się w sklepach gdzieś tak koło maja, jako tak zwane nowalijki. więcej

Sposób nr 8. "Rzeczywiście, nie jest dobrze, ale inni też sobie nie radzą". Przeprowadź w mediach wielką kampanię informacyjną, przekonującą społeczeństwo, że dziury są zmorą nie tylko polskich dróg. Zilustruj ją materiałami filmowymi i fotografiami z Jakucji, Buriacji oraz Czadu.

Osiem sposobów, a każdy dobry. Marszałek dolnośląski sięgnął po jeden z nich. I czym się tu podniecać? Oceń swoje auto. Wystarczy wybrać markę... Kliknij TUTAJ.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Dziury, czyli jak zrobić ludziom wodę z mózgu

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 50,

przeczytane przez: 75 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony