Dziwne, ale mamy dla was trzy bardzo dobre informacje

Nareszcie jakieś dobre wiadomości! I to aż trzy niemal jednocześnie. Czy jednak rzeczywiście aż tak dobre?

Zdjęcie

Zakłady Opla w Gliwicach mogą ponoć liczyć na wzrost zleceń o 25 procent /
Zakłady Opla w Gliwicach mogą ponoć liczyć na wzrost zleceń o 25 procent
/
Według tygodnika "Der Spiegel" General Motors planuje zamknąć dwie swoje fabryki - w niemieckim Bochum i brytyjskim Ellesmere Port - przenosząc produkcję do krajów, gdzie można to robić taniej. Obok Chin, Brazylii, Rosji, Meksyku i Indii w tym kontekście jest wymieniana również Polska. Zakłady Opla w Gliwicach mogą ponoć liczyć na wzrost zleceń o 25 procent.

Cytat

Aspiracje finansowe polskich robotników wciąż rosną, i słusznie. Kiedy jednak zarobki w Polsce zaczną zbliżać się do poziomu zachodnioeuropejskiego?

Wspaniale, ale nie oszukujmy się. Owa "tańsza produkcja" oznacza przede wszystkim tańszą silę roboczą, czyli niższe niż gdzie indziej wynagrodzenia pracowników. Można wiele mówić o doskonałej jakości produkowanych w Polsce samochodów, o ponadprzeciętnym wykształceniu i pracowitości załóg, ale na końcu i tak zawsze liczyć się będzie kasa, a niekiedy polityka - jak w przypadku Fiata, który właśnie ze względu na polityczne kalkulacje i rodzime uwarunkowania postanowił ulokować produkcję w ojczystej Italii, a nie w tak często wcześniej chwalonej fabryce w Tychach.

Reklama

Dzięki nowoczesnym maszynom, dobrej organizacji pracy i właściwemu nadzorowi samochody można dziś produkować z równym powodzeniem właściwie wszędzie (choć oczywiście przychodzi to z mniejszym lub większym trudem, zależnie od kultury technicznej i infrastruktury w poszczególnych krajach). Podkreślił to dobitnie w rozmowie z nami podczas niedawnego salonu samochodowego w Genewie jeden z menedżerów Mitsubishi, twierdząc, że rozpowszechnione u nas przekonanie o wyjątkowej jakości aut pochodzących z fabryk w Japonii, jest całkowicie bezpodstawne. Turcja, Meksyk, USA, Japonia, Polska... Wszystko jedno gdzie. Ważny jest system i pilnowanie standardów. A dla opłacalności biznesu - koszty produkcji.

Aspiracje finansowe polskich robotników wciąż rosną, i słusznie. Kiedy jednak zarobki w Polsce zaczną zbliżać się do poziomu zachodnioeuropejskiego, koncerny samochodowe (i nie tylko one) bez żadnych sentymentów zaczną przenosić produkcję tam, gdzie będzie aktualnie taniej. Na Ukrainę, do Mołdawii czy choćby Wietnamu. Warto o tym pamiętać.

"Rzeczpospolita" informuje, że być może będziemy jeździli taniej po państwowych autostradach. Wiadomość dobra, aczkolwiek brzmi nieprawdopodobnie. Jak to? Rząd, który wszelkimi sposobami stara się strzyc zmotoryzowanych, sięgając coraz głębiej do ich kieszeni, nagle okazuje łaskawość i "pracuje nad obniżką opłat"? Z wnikliwszej lektury wynika, że nie czyni tego z własnej woli, lecz pod naciskiem Brukseli  i wobec groźby cofnięcia unijnych dotacji, przyznanych na budowę dróg.

Cała sprawa pokazuje, że powierzanie budowy i eksploatacji autostrad podmiotom prywatnym, choć z punktu widzenia ministra finansów kusząco opłacalne, było błędem. Za zbudowanie i utrzymanie podstawowej infrastruktury, także tej drogowej, powinno odpowiadać państwo. To ona bowiem warunkuje rozwój gospodarczy kraju. Budowa i eksploatacja autostrad nie jest zwykłym biznesem, a - w przypadku przedsiębiorcy całkowicie zrozumiały - wymóg, by na tym zarabiać, przy jednoczesnym braku konkurencji (nikt przecież nie zrezygnuje z, dajmy na to,  jazdy do Poznania, tylko dlatego, że podróż do Łodzi wypadnie taniej), prowadzi do śrubowania cen za przejazd. A po co nam autostrady, na korzystanie z których stać będzie tylko wybrańców?

Zdjęcie

Z policyjnych statystyk jasno wynika jednak, że zdecydowana większość pijanych kierowców w chwili zatrzymania prowadziła właśnie rower /poboczem.pl
Z policyjnych statystyk jasno wynika jednak, że zdecydowana większość pijanych kierowców w chwili zatrzymania prowadziła właśnie rower
/poboczem.pl

Wreszcie trzecia dobra wiadomość - prokurator generalny Andrzej Seremet chce, aby jazda po pijanemu rowerem nie była już przestępstwem, lecz jedynie wykroczeniem. Już dziś ogródki kawiarniane i bary pod gołym niebem, umiejscowione przy popularnych szlakach rowerowych, są w sezonie masowo oblegane przez cyklistów. Gdy wskutek zmiany kwalifikacji prawnej czynu kary za jazdę po alkoholu będą niższe niż dotychczas, wielu z nich zapewne nie poprzestanie na jednym piwie. Hulaj dusza, piekła nie ma...                            

 


Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl
Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Dziwne, ale mamy dla was trzy bardzo dobre informacje

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 59,

przeczytane przez: 88 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony