Ferrari jechało 70 km/h?

Od wypadku Macieja Zientarskiego i Jarosława Zabiegi minęło już sporo czasu, ale kurz wzniecony przez pędzące ferrari wciąż nie opada. Oliwy go ognia dolali biegli, którzy sporządzili jakiś czas temu pierwsze ekspertyzy dotyczące tego tragicznego zdarzenia.

Zdjęcie

/poboczem.pl
Rezultaty ich pracy, które lotem błyskawicy obiegły media, wywołały głośną dyskusję. Większość czytelników zaprzyjaźnionego z nami serwisu motoryzacja.interia.pl nie kryła oburzenia interpretacją ekspertów.

Zientarski jechał 140 km/h!

Znane są już wstępne wyniki analizy ekspertów dotyczące wypadku, ferrari, w którym zginął dziennikarz Super Expressu Jarosław Zabiega, a ciężko ranny został Maciej Zientarski. czytaj więcej

Z pierwszych analiz wynika bowiem, że prędkość pojazdu w momencie najechania na słynną nierówność na ul. Puławksiej w Warszawie wynosiła nie więcej, niż 140-150 km/h. Wg ekspertyzy do chwili uderzenia w betonowy filar wiaduktu samochód znacząco zwolnił. Prędkość z jaką samochód rozbił się o beton oszacowano na 70-100 km/h.

Reklama

Zdjęcie

Kliknij
Z ekspertami w Polsce bywa tak, jak z dowódcami w Armii Czerwonej. Chociaż z kompetencjami jest różnie, zawsze mają rację. Na taką opinię zapracowali jednak sami. Wszyscy pamiętamy chociażby sławną ekspertyzę w sprawie Otylii Jędrzejczak z której wynikało, że nie ponosi ona winy za wypadek, gdyż wyprzedzając pod górę miała ograniczone pole widzenia...

Pierwszy raz zdarza mi się napisać maila do jakiejś redakcji, ale nie mogę po raz kolejny udawać, że nie ma nic nagannego w pisaniu nieprawdy. czytaj więcej

Polemika co do prędkości w momencie najechania na garb nie ma żadnego sensu. To czy wynosiła ona 150 km/h czy 200 km/h nie czyni różnicy. Puławska to nie autostrada i obowiązuje tam ograniczenie do 50 km/h. Czy słusznie, to inna sprawa. Każdy kto podróżuje tą drogą często wie, że tzw."realna prędkość przelotowa" to ok. 90 km/h - jadąc wolniej narażamy się na staranowanie. Biorąc to pod uwagę, mniejsza prędkość faktycznie może być traktowana przez prokuraturę jako okoliczność łagodząca.

Zdjęcie

Kliknij
Nas zastanowiły głównie szacunki ekspertów co do prędkości samego zderzenia. Z naszych ustaleń wynika, że po przejechaniu przez "hopę" większość dystansu do feralnego słupa czerwone ferrari pokonało w powietrzu i po trawie a ta, jak powszechnie wiadomo, nie grzeszy współczynnikiem przyczepnością. Dziwi więc, że samochód był w stanie wytracić aż 50-80 km/h. Oczywiście nie mamy na celu podważania wiarygodności fachowców, którzy sporządzili opinię. Nie wiemy jak konstrukcja ferrari radzi sobie z przenoszeniem obciążeń i rozprowadzaniem energii uderzenia (mamy jednak wrażenie, że nasi eksperci również nieczęsto badają samochody tej marki). Z naszych torowych doświadczeń wynika jednak, że nawet "cywilny"samochód klasy średniej po zderzeniu z drzewem przy 70 km/h nie wygląda tak tragicznie, jak owa modena.

W sobotnim wydaniu Super Expressu pojawił się dość dziwny tekst na temat Macieja Zientarskiego. Powstrzymamy się od jego komentowania publikując tylko kilka cytatów tego tekstu. czytaj więcej

Nie ulega wątpliwości, że niosąc pomoc, sporych zniszczeń dokonali strażacy, ale pamiętajmy, że z samochodu nie zostało w zasadzie nic.

70 km/h?

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Ferrari jechało 70 km/h?

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony