Gdy policjant mówi "panie Jacku"…

Wychodzisz wieczorem po koncercie i za wycieraczką samochodu znajdujesz zatkniętą kartkę. Myślisz, że to jakaś reklama, ale nie - pisze do ciebie straż miejska. Szybki rzut oka na koła auta... Uff, nie ma blokady... Wzdychasz z ulgą i wczytujesz się w treść pisemka.

Zdjęcie

  Wiecznotrwałą cechą drogówki jest gotowość do dowcipkowania
  Wiecznotrwałą cechą drogówki jest gotowość do dowcipkowania
Otóż straż informuje cię, iż twój pojazd "został zaparkowany niezgodnie z przepisami Prawa o ruchu drogowym, co stanowi wykroczenie określone w art. 97 kodeksu wykroczeń, polegające na: postój pojazdu na chodniku - nie przy krawędzi jezdni". I tu zaskoczenie - zamiast standardowego, suchego wezwania do zgłoszenia się do siedziby straży w celu ukarania mandatem jest zapowiedź, że "w przypadku ponownego ujawnienia faktu popełnienia wykroczenia przez kierującego w/w pojazdem zostaną wszczęte czynności wyjaśniające zmierzające do zastosowania sankcji przewidzianych przez kodeks wykroczeń".

Zamiast gnębić i karać edukują i ostrzegają

Reklama

Co za wersal! Zamiast urzędowych pogróżek urzędowa uprzejmość i upomnienie: "nu, nu, żeby mi to było ostatni raz...". Zwróćmy też uwagę na wyszukaną, finezyjną polszczyznę: "w przypadku ponownego ujawnienia faktu popełnienia... zostaną wszczęte czynności wyjaśniające zmierzające do zastosowania...".

Być może łagodność straży wynikała stąd, że samochód rzeczywiście został zaparkowany niezgodnie z literą prawa, ale nikomu nie utrudniał wyjazdu, przejazdu czy przejścia, nie niszczył też zieleni ani nie psuł estetyki otoczenia itp. Albo z tego, że działo się to w pobliżu teatru, nowego, aczkolwiek całkowicie pozbawionego parkingu, co zmusza zmotoryzowaną publiczność do rozpaczliwego poszukiwania jakiegokolwiek miejsca postojowego na pobliskich, zatłoczonych uliczkach. Jednak, by pozostać w poetyce cytowanego pisemka, nie możemy powstrzymać się od ujawnienia zamiaru wszczęcia myślenia zmierzającego do wniosku, że w postawie tak często krytykowanych miejskich strażników coś się zmienia. Zamiast gnębić i karać zaczynają oni również edukować i elegancko ostrzegać.

Jeśli chodzi o policję, to zadziwiające, jak kolejne pokolenia funkcjonariuszy przejmują zwyczaje po poprzednikach. Na przykład skłonność do poufałego, protekcjonalnego traktowania zatrzymanych kierowców, którzy natychmiast po okazaniu dokumentów stają się "panami Jankami" (Wojtkami, Włodkami, Marcinami itp.) i "paniami Basiami" (Krysiami, Beatami, Dorotami...).

Drugą wiecznotrwałą cechą drogówki jest gotowość do dowcipkowania. W czasach PRL zostaliśmy ukarani za przekroczenie o 20 km/godz. dopuszczalnej prędkości. Obowiązywało ograniczenie do 50, jechaliśmy 70. Na pustej, prostej, podmiejskiej drodze, w środku nocy. Milicjant, wypisując mandat, wyjaśnił, że stoi tu, aby przypomnieć kierowcom, iż "po ciemku radary też działają". Po czym uspokoił, że dalej można jechać już bez przeszkód, bo to jedyna sprawna "suszarka" w całym powiecie. Przy innej podobnej okazji "pan władza" żartobliwie pytał, dlaczego pies jadący w samochodzie nie jest przypięty pasami. Jeszcze inny, wyskakując na środek drogi, poinformował rozdygotanego szofera, że chciał sprawdzić, czy renault megane rzeczywiście ma tak dobre hamulce, jak reklamowali w telewizji. Można pęknąć ze śmiechu...

Kilka typowych strategii

Trzeba jednocześnie uczciwie przyznać, że przez lata nie zmieniło się też zachowanie zatrzymanych kierowców, co widać choćby w programach tv, gdzie ekipa reporterów towarzyszy patrolom w nieoznakowanych radiowozach z wideorejestratorami. Można tu wyróżnić kilka typowych strategii...

Zobacz również:

1. "Tak naprawdę jestem aniołem" - Zawsze jeżdżę zgodnie z przepisami i bardzo ostrożnie; od wielu lat nie popełniłem żadnego poważnego wykroczenia; dzisiaj się jakoś zagapiłem, miałem po prostu pecha. Czysty przypadek.

2. "Ja niewinny, oni winni" - Widzieliście tę ciężarówkę? Prowadził ją chyba jakiś szaleniec... Wyprzedziłem go na linii ciągłej ze strachu - chciałem jak najszybciej uciec, bo bałem się, że ten wariat spowoduje wypadek. W dzisiejszych czasach ludzie jeżdżą zupełnie bez wyobraźni. Na przykład to audi, które minąłem pół godziny temu. Pędziło chyba z dwieście na godzinę. Gdybyście tego kierowcę przyłapali to ho, ho...

3. "Nadzwyczajne okoliczności" - Zazwyczaj jeżdżę rozsądnie, ale dzisiaj wyjątkowo spieszyłem się do pracy. Mam okropnego szefa, karze za najmniejsze spóźnienie. Sami rozumiecie... A po drodze chciałem jeszcze wpaść do apteki, kupić lekarstwa dla mojej ciężko chorej żony. I odwiedzić starą, wiecznie tęskniącą za synem matkę.

Zobacz również:

  • Jest 1 lutego 2015 roku, godzina 6.15 rano. Ktoś łomocze do drzwi twojego mieszkania. Zaspany otwierasz, a tu na progu stoi jegomość w odblaskowej, żółtej kamizelce i odzywa się nie znoszącym sprzeciwu głosem człowieka, trzymającego władzę: "Bilet do kontroli proszę!". "Jaki bilet?" - pytasz zdumiony. "Jak to jaki?! W 2010, czwartego lutego, parkował pan we Wrocławiu przy ul. Kotlarskiej? Tak? No to proszę okazać bilet!" więcej

4. "Pełna skrucha" - No tak, wiem że zawaliłem i popełniłem wykroczenie. Pierwszy i ostatni raz w życiu. Odtąd zawsze będę uważał. Jest mi strasznie głupio. Zachowałem się jak kretyn. Idiota. Debil. Naprawdę przepraszam. Właściwie to dobrze, że mnie zatrzymaliście. Będę miał nauczkę na przyszłość.

5. "Mój przyjaciel policjant" - Wy to naprawdę macie trudną robotę. Tak cały dzień jeździć i filmować piratów drogowych. Gdyby nie policja, chyba wszyscy byśmy się pozabijali... Szwagier kiedyś slużył w prewencji. Zawsze go podziwiałem. Równy gość i prawdziwy patriota. Ja też chciałem wstąpić do policji, ale zdrowie mi nie pozwoliło.

Na końcu z reguły następuje prośba o łagodny wymiar kary lub wręcz uniewinnienie. Policjanci jednak - przynajmniej w sytuacjach, które widzimy na ekranie - zachowują się wobec "panów Janków" i "pań Baś" pryncypialnie, zasłaniając się kodeksem i taryfikatorem mandatów.

Zobacz również:

Aha, jest jeszcze taktyka numer 6., o której słyszymy zazwyczaj w programach informacyjnych: "Możecie mi skoczyć, bo jestem posłem i mam immunitet. Jechałem za szybko? Spieszyłem się na posiedzenie komisji sejmowej. Służba publiczna nie znosi opieszałości. Czuć ode mnie alkohol? Dlatego, że rano zjadłem dwa kilogramy jabłek na czczo i teraz fermentują w żołądku".

Znacie to? Na pewno?

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Gdy policjant mówi "panie Jacku"…

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 209,

przeczytane przez: 313 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony