Gdy widzę niemieckie auto przechodzą mnie ciarki

Wiem, że osądzanie ludzi po wyglądzie lub tym, jakim samochodem jeżdżą jest głupie, ale muszę się przyznać, że gdy widzę w lusterku auto pewnej niemieckiej marki, przechodzą mnie ciarki.

Zdjęcie

  Fot. archiwum /INTERIA.PL
  Fot. archiwum
/INTERIA.PL
Zawsze starałam się unikać uogólnień i stereotypów, ale niestety - nauczona doświadczeniem - z dużą rezerwą podchodzę do poruszających się po naszych drogach bmw. Wiem, że budowane przez tą markę auta są naprawdę świetne (sama miałam dwa, marzę o M5), ale od dobrych pięciu lat, po prostu, wstyd nimi jeździć. Mimo że nie jestem przedstawicielem handlowym, z uwagi na charakter pracy, pokonuję rocznie ok. 60 tys. km. Niestety, odkąd sięgam pamięcią, nie mogę przypomnieć sobie ani jednego pełnego tygodnia, w którym jakiś półgłówek za kierownicą posuniętej w latach "trójki" czy "piątki" nie starałby się wysłać mnie na tamten świat.

Zobacz również:

Gdy więc, stojąc wczoraj w potężnym korku w stolicy, usłyszałam w radiu, że jego przyczyną jest zderzenie trzech samochodów tego samego producenta, zanim jeszcze spiker stwierdził, o jaką markę chodzi, miałam już pewność.

Reklama

Ponieważ nie wszyscy byli wczoraj wieczorem w Warszawie wyjaśniam, że doszło wówczas do ciekawego wypadku. Na krzyżówce, w starą zepsutą beemkę, holowaną przez inną, starą, jeżdżącą jeszcze beemkę, wjechało z impetem inne auto. Tak, też marki BMW. Holowany samochód uderzył jeszcze w zupełnie niewinną toyotę po czym wszystkie cztery pojazdy kompletnie zablokowały ruch w kierunku ulicy Starzyńskiego. Jedno z aut zablokowało też linię tramwajową i w taki oto sposób, wystarczyły trzy beemki i ich fantastyczni właściciele, by sparaliżować życie dobrych 200 tys. mieszkańców stolicy...

Stojąc w potężnym korku, gdy w swoim służbowym passacie czekałam aż policja usunie wraki wraków z jezdni, przyszło mi tylko do głowy, że - jak głosi znana ludowa mądrość - głupich nie sieją, tylko sami się rodzą. Oczywiście można się cieszyć, że w takich przypadkach jak ten, sami się przynajmniej eliminują.

Pytanie tylko, dlaczego zawsze dzieje się to kosztem innych?

(*) - List od zalogowanego czytelnika. Marlena

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Gdy widzę niemieckie auto przechodzą mnie ciarki

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 207,

przeczytane przez: 310 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony