Hamilton kujonem F1

Kujoni mają to do siebie, że oprócz oczarowanej nimi kadry pedagogicznej nie lubi ich właściwie nikt.

Zdjęcie

Kliknij
Zawsze uśmiechnięci, uczesani i wszechwiedzący rozsiewają wokół siebie aurę nienawiści. To, że nie są poważani przez środowisko nie wynika jedynie z zazdrości o ich wiedzę i umiejętności. Brak szacunku bierze się głównie z tego, że są oni faworyzowani przez nauczycieli...

Kubica a spiskowa teoria dziejów

W poniedziałek 11 czerwca, gdy było już wiadomo, że Robert Kubica powrócił z wycieczki na tamten świat pierwszą klasą i bez szwanku, pisaliśmy, że kłopoty naszego rodaka dopiero się zaczynają. Posądzaliście nas w komentarzach, że siejemy defetyzm i natrętnie rozdrapujemy polsko-niemieckie... czytaj więcej

Wszystko wskazuje na to, że w sytuacji typowej dla kujona znalazł się właśnie Lewis Hamilton, debiutant i lider klasyfikacji mistrzostw świata w Formule 1. Dotychczas wiadomo było, że do konfliktów dochodziło głównie pomiędzy nim a drugim kierowcą teamu McLarena - mistrzem świata Hiszpanem Fernando Alonso. Mówiło się o tym, że brytyjski zespół faworyzuje swojego rodaka, sam Alonso nie ukrywał, że jego współpraca z teamem McLarena nie jest w tym sezonie łatwa.

Reklama

Zdjęcie

Kliknij
Wygląda jednak na to, że Hamilton naraził się już nie tylko swojemu partnerowi z zespołu. Ostatnie decyzje FIA (m.in. oczyszczenie Anglika z zarzutu niebezpiecznej jazdy podczas GP Japonii, kara dla Kubicy za kolizję z Hamiltonem) przysporzyły mu w środowisku wielu wrogów. Kierowcy mówią już wprost o faworyzowaniu Anglika przez FIA. W tym sezonie, mimo często brawurowych manewrów Hamilton ani razu nie otrzymał od federacji żadnej reprymendy. Co więcej, podczas deszczowego Grand Prix Europy na torze Nurburgring, gdy z powodu ulewnego deszczu kilka samochodów na jednym zakręcie opuściło tor, tylko Anglikowi za pomocą dźwigu umożliwiono powrót do rywalizacji.

Kubica "króliczkiem" BMW?

Niemałą sensacją zakończył się w niedzielę wyścig o Grand Prix Bahrajmu. Robert Kubica, jadąc rezerwowym bolidem BMW-Sauber dojechał do mety... Co więcej, udało mu się uplasować na punktowanej, szóstej pozycji. czytaj więcej

Podczas GP Japonii karę przejazdu przez "pit lane" otrzymał również Robert Kubica, którego uznano winnym spowodowania kolizji z Hamiltonem, mimo że większość kierowców F1 zgodnie twierdzi, że Robert jechał prawidłowym torem a kontakt bolidów był wynikiem zwyczajnej sportowej walki. Zdanie takie podziela m.in. kierowca Ferrari Felipe Massa, który w jednym z wywiadów stwierdził, że Kubicę potraktowano zbyt surowo i, że odnosi wrażenie, że wszystkim zależy na tym, by to właśnie Hamilton został w tym sezonie mistrzem świata.

Przed GP Chin zawodnicy nie ukrywali swojego lekceważącego podejścia do aktualnego lidera klasyfikacji. W tradycyjnej paradzie kierowców parę zdań z Hamiltonem zamienił jedynie Adrian Sutil, który w jednym teamie startował niegdyś z Anglikiem w Formule 3. Szkolny błąd, jaki Hamilton popełnił przy zjeździe do boksów (który wyeliminował go z dalszej jazdy) większość kierowców przyjęła z nieukrywanym entuzjazmem... Podobnie jak dziennikarze w centrum prasowym...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Hamilton kujonem F1

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony