Reklama

Handlarz szczerze o autach z Niemiec

W odpowiedzi na artykuły, odsądzające handlarzy samochodów od czci i wiary, chciałbym zwrócić uwagę, że głównym zadaniem sprzedawcy jest wyjście naprzeciw oczekiwaniom klienta, i to właśnie te oczekiwania w głównej mierze determinują większość podejmowanych przez nas kroków.

Zdjęcie

  Jadą auta z Niemiec...
Mogę to wykazać na przykładach z życia wziętych. A mianowicie...

Jak sprzedajesz w Polsce auto ponad 10-letnie, musisz zrobić przebieg 180 tys km. Przy mniejszym ludziska będą się zastanawiać, czy to możliwe. Chyba, że zrobisz stan dziewiczy (zespawasz auto z dwóch, dasz świeży lakier) i kupisz książkę serwisową na Allegro; wtedy musisz wynająć firmę ochroniarską, bo klienci pobiją się o ten samochód. Sprawdzone. A jak masz na liczniku ponad 200 tys. km to wszyscy mówią: "ładne auto, ale wymęczone"; mimo, że stan salonowy.

Reklama

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Czy kupując używane auto kierujesz się przebiegiem?

  • 43%
  • 57%
głosów: 3437
Praktycznie każde auto liczące więcej niż 10 lat, sprowadzone z Niemiec, ma ponad 300 tys. km, na ogół standard to 400-600 tys. Tam w sześć godzin można zrobić 1000 km. U nas ludzie przyzwyczaili się do nierealnych przebiegów i sami mówią, żebym skręcił licznik, bo z takim przebiegiem to nikt nie kupi. No to pokazuję auto, które ma mniej na liczniku (co mam powiedzieć, że już skręcony?), ten się podoba, mimo że przed skręceniem miał o połowę większy przebieg od poprzedniego. No ale cóż, uśmiech na twarzy klienta - bezcenne.

Osobiście przywiozłem w 2000 r. mercedesa 124 kombi po taksówce, pięciolatka, który miał 1,8 mln km. Śmigał aż miło, więc zostawiłem go sobie jako auto użytkowe. Przez siedem lat katowałem dzień w dzień, ciągając przyczepy, wożąc w nim co tylko weszło. I nic się nie psuło. Zrobiłem przez ten czas dodatkowe 500 tys. km, czyli miał 2,3 mln km. W końcu w 2007 r. pomalowałem, odstawiłem, zrobiłem na liczniku 180 tys. km i poszedł z pocałowaniem ręki.

Prawda jest taka, że w Polsce nie ma klientów na dobre samochody. Sprowadzisz takie auto, wybulisz w Niemczech, najeździsz się, dasz u nas ogłoszenie po kosztach i nawet nikt nie zadzwoni. Kolega przywiózł z Niemiec rarytas, mercedesa dziesięciolatka, 80 tys. na liczniku, full opcja, od dziadka pierwszego właściciela, auto w pełni serwisowane, chodziło na najdroższych olejach, na fotelach trzy pokrowce. Dziadek sprzedawał, bo policjanci zgarnęli go, jak jechał 50 km/h po autobanie, zawieźli na badania i zabrali prawo jazdy. Auto jak nówka, i co? Kumpel dał ogłoszenie i zero zainteresowania. Przejechał się zaoferować po znajomych mechanikach, ci zaczęli się między sobą licytować i wziął o 5 tys. zł więcej niż wystawił w ogłoszeniu.

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Które sformułowanie najbardziej przekonuje cię do zakupu auta?

  • 14%
  • 15%
  • 9%
  • 21%
  • 11%
  • 16%
  • 14%
głosów: 11386
Obecnie opłaca się handlować tylko autami spawanymi z kilku, zrobionymi na ideał. Inaczej nie osiągniesz ceny i stanu, jaki życzy sobie klient. W klepanie już prawie nikt się nie bawi, bo klient się pozna, a jak wytniesz ćwiartkę, ładnie wspawasz albo zespawasz auto z trzech innych, nawet fachowcy mają problem by się połapać. A i klient zadowolony, bo ma piękne auto za psie pieniądze, ma czym zaszpanować i czym się pochwalić. No i zrobił "interes życia".

Im droższe auto, tym prawdopodobieństwo, że jest złożone z kilku, wzrasta. Wiadomo, większe pieniądze, to i więcej pracy opłaca się włożyć. Na Allegro można dzisiaj znaleźć praktycznie każdą ćwiartkę do każdego auta.

Moja rada: jeśli ktoś chce naprawdę kupić dobre używane auto, to przeglądając ogłoszenia, niech zaczyna od najdroższych albo niech przygotuje się na wielomiesięczne poszukiwania i zabiera na oględziny mechanika, blacharza i elektronika.

Ale nie, u nas klient patrzy tylko na te ogłoszenia z najniższą ceną, a żąda salonowego stanu, potem ma pretensje; mimo że handlarz, żeby go uszczęśliwić, musiał zrobić tak, by jego marzenie niemożliwe i nieosiągalne stało się nie tylko możliwe, ale i namacalne. Jeśli przychodzi nawiedzony klient z nierealistycznymi marzeniami, no to co ja mu mam powiedzieć? To się tak nie da? A on mówi: ale ja tak chcę . I takich klientów jest w Polsce 99 proc. Jeśli odeślę ich z kwitkiem albo do psychiatry, to komu będę sprzedawał?

Więc biedny handlarz, by uszczęśliwić klienta, musi być czarodziejem, świętym Mikołajem, no i musi umieć bajki opowiadać. Jak jeszcze będziecie chcieli, żebym wam śpiewał kołysanki i tańczył na rurze, to pasuję...

List od niezalogowanego czytelnika Maxgrot

Oceń swoje auto. Wystarczy wybrać markę... Kliknij TUTAJ.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Handlarz szczerze o autach z Niemiec

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7152

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

DBAMY O JAKOŚĆ! WYROŻNIJ ZA 1,23 PLN

Koszt całkowity SMS 1,23 PLN Nota prawna

? O co chodzi z wyróżnieniem

Wasze komentarze (1063)

Dodaj komentarz
ald

~ald -

Ja posiadam od nowości Lancie Deltę 1.8 rocznik 1994 i mam przejechane 120tys, nikt mi nie chce uwierzyć w ten przebieg każdy twierdzi, że cofałem licznik itd. ale jak ludzi oglądają wnętrze samochodu to od razu zmieniają zdanie.

MARCO

~MARCO -

Ja mam gościa, który prowadzi komis. Nie ma tam za wiele aut ale wszystkie sprowadza na zamówienie. Zadowolony jeden klient to kilku następnych klientów. Zamówienia ma na dwa miechy do przodu. Kiedyś właśnie szukałem autka dla siebie i od oszusta do oszusta. I właśnie znajomy mi polecił. Gościowi powiedziałem czego szukam i jadą po inne auto już rozglądał się za autem dla mnie. Zadzwonił i powiedział, iż jest ale trzeba zrobić parę rzeczy. Wymienił co i czy zgadzam się. Auto miało wówczas 230.000 ja przejechałem 90.000 i sprzedałem. Teraz kupiłem auto z przebiegiem 228.000 i po doinwestowaniu zrobiłem już 30.000 i jest oki. Nie zdecydowałem się na auto ponieważ jest taniej tylko wybór był niewielki z krajowych. Po za tym poniżej 2008r. krajowej Mazdy nie kupisz to niemożliwe..Wyszło z robocizną tyle co za krajówkę ale wiem czym jadę sobie. A propos lawet. Przecież wszystkie wracają na kołach...tyle, że lawet bo szuka się najtańszego i najdroższego złomu aby tylko zarobić coś. Im droższy tym większa przebitka. Auta do 20.000 PLN sprowadzają początkujący oszuści droższe wyspecjalizowani oszuści co dorobili się trochę. Jak można kupić MAZDĘ 6 Częstochowa z 2004r. z przebiegiem 92.000 i fuszerką progów i błotników i retuszem podwozia za 18.000. Popatrzcie na strony niemieckie z autami. Jest notacja tylko na export i znalźćauto z przebiegiem około 250.000 to jest igła...

Ciekawy

~Ciekawy -

Byłem w wielu komisach i u handlarzy samochodami.Wszyscy płaczą że sprzedają po kosztach albo zostanie im tylko na kiełbasę ha ha ha!!! . Nie słuchajcie tych zakłamanych oszustów.Każdy ma ma placu samochody o wartości od 1 mln nawet do 5 mln.Faktycznie słaby zarobek , a samochody na placu za miliony złotych

A-R 156

~A-R 156 -

FAJNE BREDNIE TU CZYTAM 5-CIO LATEK Z MILIONEM PRZEBIEGU.A NAWET JEDEN WYSKOCZYŁ Z 2.8MLN.CO WY TAM PALICIE????????

miro

~miro -

300 tyś po autostradzie a 200 tys po miescie to kolosalna róznica, w drugim przypadku auto nadaje sie na zyletki

pln

~pln -

dlatego ja sam pojechałem po auto do de ze znajomym który się zna... igła, która wyszła mnie może ze 2 tys zł drożej niż u nas średniak... czyli tyle co musiałem doliczyć za opłaty

nowy

~nowy -

tak juz było od dawna pamietam jedna historie chłopaki kupili nowego poloneza i jezdzili polska niemcy cos tam wozili ciagajac przyczepke jeden przyjezdzał w nocy drugi wsiadał i tak cały czas przez rok 120 tys potem krecenie licznika na 20 tys wymiana fotela itp na co nowy własciciel 20 tys przez rok to sporo po czym i tak kupił :D

Jacuś

~Jacuś -

:) muszę powiedzieć że teksty z płaczącymi niemcami są zabawne, ale kiedy sprzedawałem swój pierwszy samochód który kupiłem za swoje pieniądze i o który też dbałem za swoje to kiedy handlarz go zabierał to łezka mi się zakręciła. Dla niego to kolejny kawałek złomu a dla mnie coś więcej. Kilka randek się odbyło na tylnym siedzeniu i troszkę się wzruszyłem jak dziad nim odjeżdżał może niemcy też mieli takie przygody bo ja płakałem jak sprzedawałem. Na szczęście na giełdę przyjechałem swoim nowym nabytkiem i nie płakałem za długo ;P

Sebastian

~Sebastian -

Nie mogę spokojnie czytać takich bredni. Pewnie, najlepiej powiedzieć, że to klienci są winni takiego stanu rzeczy. Jeżeli autor artykułu jest taki biedny i nie może sprzedać uczciwie samochodu, bez oszukiwania ludzi, to może niech sobie znajdzie jakieś inne zajęcie. Żenujący artykuł.

actimel

~actimel -

A przecież wystarczy przed zakupem odwiedzić Hamownie, tam chłopaki wam wszystko powiedzą... I po co mi te wszystkie bajery krecenie licznikiem, wciskanie kitu, Pytam gościa czy mozemy pojechac na Hamownie iw iemy wszystko.Jezdze volvo 240, mam juz nabite prawie 850tys. i pewnie trafi na zlom bo to 85 rok. ale mam pelny serwis i w sumie mechanik ma taki fajny usmiech na twarzy jak go widzi. Ale nie wazne Jedziecie na Hamownie placicie troche wiecej niz za diagnostyke w aso ale oni nie oszukuja...

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony