Hatchback FSO Saletrzak i SUV FSO Superfosfat... Brzmi pięknie, nieprawdaż?

Trzeba wreszcie skończyć z topieniem publicznych pieniędzy w nieefektywną firmę, która okazuje się workiem bez dna - tak mniej więcej skomentował premier Donald Tusk udzielenie z budżetu państwa pożyczki w wysokości 400 mln zł na poratowanie PLL LOT.

Zdjęcie

A może FSO Azoty zacznie produkować syrenę sport? /
A może FSO Azoty zacznie produkować syrenę sport?
/

Kasy szkoda, ale żal też LOT-u. Wiadomo - długie i chlubne tradycje, duma naszych skrzydeł, pamięć o smutnym losie pozbawionych wsparcia stoczni itp. Dlatego zrodził się chytry pomysł, by nasz narodowy powietrzny przewoźnik został przejęty przez inną państwową spółkę. Na tyle zasobną, aby mogła pokrywać jego straty ze swoich zysków. W tym kontekście wymienia się najczęściej Grupę Azoty. Zwolennicy takiego rozwiązania argumentują, że przy okazji udałoby się załatwić jeszcze jedną ważną sprawę - mianowicie zniechęcić Rosjan, żywo zainteresowanych udziałem w przyszłej prywatyzacji GA. Postąpilibyśmy jak ojciec, który mając na wydaniu piękną córkę, w celu odstręczenia nielubianych konkurentów do jej ręki przyprawia dziewczynie sztuczny garb.

Cytat

Zbudowanie od podstaw całkowicie nowego modelu samochodu wymaga ogromnych nakładów finansowych, doświadczenia i czasu

Pola bywają opylane z samolotów. Co jeszcze może mieć jednak wspólnego producent nawozów sztucznych, czy szeroko pojmowana branża rolnicza, z liniami lotniczymi? Tylko proszę nie dowcipkować, że na pokładach maszyn LOT-u podróżują często "buraki"...

Reklama

Żarty żartami, lecz rządowe koncepcje podsunęły nam inną śmiałą myśl. A może by tak, jeśli nie wypali pomysł z LOT-em, podrzucić Azotom inne kukułcze jajo, w postaci warszawskiej FSO? W planie minimum, w opuszczonych halach urządziłoby się magazyn worków z nawozami, ale kto wie... Może jednak udałoby się uruchomić tam produkcję samochodów? Hatchback FSO Saletrzak... SUV FSO Superfosfat... Brzmi pięknie, nieprawdaż?

A jeżeli nie Grupa Azoty, to widzimy innych kandydatów. Taki na przykład KGHM. Forsy ma jak lodu. Co mu szkodzi wydać miliard czy dwa na reanimację Żerania? W ramach wdzięczności co najmniej połowa produkowanych pod jego patronatem  pojazdów byłaby lakierowana w kolorze "miedź metalik".

 Całkiem naturalne byłoby też przejęcie FSO przez koncerny naftowe. Skoro LOTOS widzi sens w promowaniu się, poprzez sponsorowanie sportu rajdowego, w takim na przykład Meksyku, to dlaczego nie mógłby zainwestować w zasłużoną rodzimą fabrykę samochodów? Wiemy, wiemy, to zupełnie inna skala wydatków, ale zawsze przecież można wesprzeć się innym kontrolowanym przez państwo potentatem, Orlenem.

Pieniądze pieniędzmi jednak powstaje pytanie, skąd wziąć modele aut, które miałyby zjeżdżać z żerańskich taśm produkcyjnych? Patrioci-marzyciele odpowiedzą: sięgnijmy po własną myśl techniczną, wyciągnijmy z szuflad projekty stworzone przez polskich inżynierów. Niestety, jeżeli nawet zawartość owych szuflad nie jest mitem, to konstrukcje, które w nich znajdziemy, nijak nie przystają już do współczesnych standardów - wymogów bezpieczeństwa, ochrony środowiska, oczekiwań klientów...

Polskie kompleksy, czyli dlaczego FSO musiało upaść

Opublikowany w naszym serwisie tekst traktujący o upadku żerańskiej Fabryki Samochodów Osobowych wywołał sporo kontrowersji. czytaj więcej

Zbudowanie od podstaw całkowicie nowego modelu samochodu wymaga ogromnych nakładów finansowych, doświadczenia i czasu. Ostatnio taką próbę podjęli Chińczycy. Pokazany przez nich podczas targów w Genewie sedan Qoros powstał przy wydatnym udziale obcych (izraelskich) kapitałów oraz obcych (europejskich), z pewnością sowicie opłacanych inżynierów i menedżerów. Bardzo wątpliwe, aby nas było stać na podobny wysiłek.

Krzyż na drogę FSO...

Piszę ze względu na wydarzenie, które przez większość mediów jest, co najwyżej wzmiankowane, a przeważnie ignorowane, ukłony w Waszym kierunku, że w ogóle zwróciliście na to uwagę. * czytaj więcej

Pozostaje zatem - cały czas zakładając, że FSO, wsparta przez bogatą państwową spółkę, ma solidne podstawy finansowe - nawiązanie współpracy z renomowanym koncernem samochodowym. Jaki jednak mógłby on mieć w tym interes?  Każdy nowy gracz na rynku oznacza wzrost konkurencji i jeszcze większe kłopoty dla pozostałych. W Europie mamy obecnie nadwyżkę mocy produkcyjnych w przemyśle motoryzacyjnym i obowiązuje raczej tendencja do zamykania fabryk, a nie do ich otwierania czy wskrzeszania z martwych.

Jedynym realnym rozwiązaniem wydaje się w tej sytuacji kupno licencji na model starszej generacji, przeznaczony głównie na rynek wewnętrzny, bez większych szans na eksport, więc z punktu widzenia licencjodawcy niegroźny. Tylko czy takie auto zyskałoby uznanie wśród polskich nabywców? A jeżeli tak, to jakie? No i ile maksymalnie mogłoby kosztować?     

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Hatchback FSO Saletrzak i SUV FSO Superfosfat... Brzmi pięknie, nieprawdaż?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 228,

przeczytane przez: 342 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony