Hejt na drogach, czyli kiedy zostaje się kapusiem?

Zawsze, ale to zawsze, pod artykułami gdzie ktoś kogoś nagrał pojawiają się głosy osób hejtujących na kierowców z kamerkami, zarzucających im "kapowanie". Drodzy czytelnicy - wyjaśnijcie mi proszę jedną rzecz. Kiedy zostaje się kapusiem? Czy samo odezwanie się do policjanta czyni ze mnie groźnego antyspołecznego konfidenta?

Zdjęcie

Antykamerkowcy  powołują się na zakaz używania kamer np.: w Niemczech /Fot. Motor /
Antykamerkowcy powołują się na zakaz używania kamer np.: w Niemczech
/Fot. Motor /

Liczne grono z was z nienawiścią wręcz krytykuje postawę kiedy ktoś zgłasza wykroczenia drogowe, a ja się zapytam gdzie jest granica według was? Jeżeli widzicie złodzieja, który kradnie samochód, czy też włamuje się do niego - zatrzymanie go czy też wezwanie policji jest według was donoszeniem?

 A może wtedy już można i jest ok? Wielu uważa, że zgłaszanie pijanych kierowców jest donoszeniem. A co z nimi należy robić? Pozwolić dojechać na miejsce? Jak kierowca z promilami zaśnie za kierownicą stojąc na czerwonym świetle to co należy według was zrobić? Zadzwonić na policję, zrobić fotkę i wrzucić jako coś śmiesznego na portal społecznościwy, czy może pokręcić głową i pojechać dalej z niesmakiem myśląc "jak tak można?".

Reklama

Donosicielstwo jest złe zawsze jeżeli "pokrzywdzony" jest kierowcą anonimowym. Ale jak już ktoś jest politykiem czy (o zgrozo) policjantem to zawsze ci najbardziej przeciwni donosicielstwu biegną ze skargą do mediów - bo "jaki on przykład daje". Co to za podwójne standardy?! Krytykujecie, że władza czy policja nadużywa swoich kompetencji, a sami próbujecie pobłażać zwykłym obywatelom bo nic się nie stało, bo "rząd zły", bo "policja jest be", bo "po co tam ta ciągła linia"...

Prawda, są miejsca, gdzie znaki są z niezrozumiałych powodów, ale nie walczy się z nimi poprzez nieprzestrzeganie przepisów. Można oznakowanie zgłosić do zweryfikowania przez odpowiednie służby - tak można tak robić, tylko komu się chce, a poza tym czy to nie jest już donos?

Wygodniej jest złamać przepis niż spróbować go zmienić - podobnie jest ze wszystkim w naszym kraju. Staramy się porównywać do krajów na zachodzie, ale już wzorów z zachodu u siebie nie chcemy stosować. Niemcy przestrzegają przepisów - nie ma tam wypadków tak tragicznych jak u nas.

Antykamerkowcy dodatkowo powołują się na zakaz używania kamer np.: w Niemczech, ale już nie powołują się na to, żeby zachowywać się jako kierowcy w Niemczech. Dlaczego? Dlaczego tylko "wygodne" dla nas rzeczy chcemy zaadoptować, a tych wymagających czegoś od nas samych już nie?

My wolimy łamać wszystkie przepisy, błahe i poważne i krzyczymy później, że nie jest tak jak na zachodzie.

 Czy wiecie, że najwięcej pieszych w Polsce ginie na przejściach dla pieszych z powodu nadmiernej prędkości i nieprawidłowego wyprzedzania?

Cytat

Jak w inny sposób chcecie zmienić podejście ludzi to kulturalnego zachowania na drodze? Samosądy? Hejt w internecie?

LUDZIE! Przeczytajcie jeszcze raz - z powodu wyprzedzania i prędkości giną piesi w miejscach gdzie wolno im przejść przez jezdnię! Drobne z pozoru wykroczenie - wyprzedzanie na przejściu dla pieszych - zbiera niesamowite żniwo. Ale przecież 9 razy na 10 "nic się nie stało".

Nikt nie pomyśli o tym, że kierowca, który tak robi w ogóle nie zastanawia się nad tym co się dzieje na drodze - on myśli tylko co się dzieje z jego samochodem. Taki podstawowy brak myślenia przestrzennego powoduje wiele zagrożeń i brak kultury na naszych drogach.

Czy jakby taki "typ" dostał pięć razy mandat bo ktoś zgłosiłby/nagrałby go jak wyprzedza na pasach - to może by zrozumiał, że na pasach się nie wyprzedza.

Przykład z życia wzięty, pewnego dnia w pobliżu szpitala przy ul. Banacha w Warszawie, zatrzymałem się przed przejściem aby wpuścić osobę o kulach. Kiedy przechodziła przed moją maską, z prawej strony wyprzedził mnie BMW (ta marka niestety ma pecha do właścicieli) - dzięki powolnemu przejściu pieszego uniknął spotkania z maską rozpędzonego samochodu.

Na kolejnych światłach spotkałem się drzwi w drzwi z tym kierowcą. Otworzyłem okno i zapytałem czy wie, że wyprzedzał na pasach, kiedy ja zatrzymałem się i wpuściłem pieszego. Odpowiedział, że nic się nie stało przecież więc o co mi chodzi. Zapytałem czy wie, że mógł kogoś zabić w bardzo prosty sposób odpowiedział: "zamknij mordę bo wyjdę i Ci wpier***".

Gdybym miał kamerkę to bym go zgłosił i nie dlatego, że był chamem, tylko, że nikt z kierowców nie lubi w naszym pięknym kraju, gdy ktoś zwraca mu uwagę.

Niestety w Polsce tylko "bicie po portfelu" sprawdza się jako element wychowania na drogach. Ale większość nic sobie nawet z tego nie robi bo mandaty są rażąco niskie. Bo kogo zaboli mandat 500 zł gdy on tyle miesięcznie wydaje na paliwo?

Podsumowując mój przydługi wywód - chcąc aby było lepiej musimy zmienić podejście. Należy wymagać i od siebie i od innych. Odsetek chamstwa powoduje, że zwykłe uprzejme zwrócenie uwagi nie przynosi skutku. Zgłoszenie (czy też nazywajcie sobie to donosem - nie boli mnie to) takich rzeczy jest potrzebne.

Jak w inny sposób chcecie zmienić podejście ludzi to kulturalnego zachowania na drodze? Samosądy? Hejt w internecie? Tylko to potrafimy...

Sprawą należy zająć się systemowo, a nie populistycznie. Wiem, że policja nie jest święta, ale nikt nie jest. Ale właśnie naprawianie systemu poczynając od podstaw (czyli od siebie i innych) przeniesie się na wyższe sfery po czasie. Trzeba tylko zmienić podejście i tylko tyle.

Michał Wójtowicz

Zirytowany kierowca, rowerzysta i pieszy

PS. Jest to odpowiedź na artykuł: "Wyprzedzanie na podwójnej ciągłej? A co w tym złego?"

Współtwórz razem z nami pierwszy serwis internetowy dokumentujący polską drogową paranoję. Byłeś świadkiem niecodziennego zdarzenia? Zamiast "prawie nówki" handlarz chciał Ci "wcisnąć" złom? Straciłeś dwa dni urlopu w wydziale komunikacji i odesłano Cię z kwitkiem? Napisz do nas! Jesteśmy po to, by tępić polskie samochodowe patologie! Najciekawsze sprawy na pewno pojawią się na łamach naszego serwisu. Zjedź na pobocze i buduj z nami wirtualny mur, który odgrodzi nas od rodzimej drogowej głupoty! Zrobiłeś niecodzienne zdjęcie i chcesz się nim pochwalić? Nakręciłeś ciekawy filmik i nie wiesz co z nim zrobić? Załóż swój profil na POBOCZU i pokaż swą twórczość całemu światu!

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Hejt na drogach, czyli kiedy zostaje się kapusiem?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 391,

przeczytane przez: 586 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony