Ideał: kierowca pijak

Pogrążone w kryzysie największe amerykańskie koncerny samochodowe zabiegają o pomoc państwa. Za pierwszym podejściem się nie udało, bowiem prezesi Forda i GM przybyli do Waszyngtonu firmowymi odrzutowcami, co było posunięciem wielce niepolitycznym.

Zdjęcie

/poboczem.pl
Teraz podobno zmądrzeli i przesiedli się z samolotów do własnej produkcji samochodów. O napędzie hybrydowym - dla podkreślenia troski o kieszenie zmotoryzowanych i środowisko naturalne. Następnym razem zapewne przyjadą na rowerach, aż wreszcie przybędą pieszo - w pokutnych workach i z głowami posypanymi popiołem. Warto się trochę upokorzyć, bo gra toczy się o dużą stawkę - ponad dwadzieścia miliardów dolarów z federalnego budżetu.

W Polsce rząd też obiecał wsparcie dla przemysłu motoryzacyjnego. Być może już w grudniu rozważy wstępnie zarys ramowej koncepcji takiej pomocy. Na razie, w obliczu globalnego zawirowania na rynkach finansowych, zareagował w sposób wypracowany jeszcze w czasach PRL, mianowicie zapowiedział wzrost podatków, obciążających ceny alkoholu i samochodów. Z punktu widzenia budżetu państwa idealnym obywatelem jest kierowca - pijak.

Reklama

W USA producentów aut ratuje w jakimś stopniu patriotyzm tamtejszych konsumentów. Wielu Amerykanów przy decyzjach o zakupie towarów kieruje się nie zdrowym, ekonomicznym rozsądkiem, lecz miłością do ojczyzny. Wiedzą o tym tamtejsi dilerzy, ozdabiając prezentowane w salonach samochody miniaturkami gwiaździstych sztandarów. Auta są zresztą jednymi z ostatnich wyrobów, które pozwalają okazać tak chwalebną postawę. W przypadku butów, odzieży, sprzętu elektronicznego itp. byłoby to praktycznie niemożliwe, gdyż cała produkcja tego typu dóbr dawno została przeniesiona do Chin.

W Europie też są dostrzegalne podobne tendencje. Francuzi jeżdżą samochodami francuskimi, Niemcy - niemieckimi. Przed wielu laty zapytliśmy znajomego Holendra, dlaczego nie pozbędzie się wciąż psującego się starego fiata i nie kupi jakiegoś "japończyka". Jestem Europejczykiem i będę jeździł europejskim samochodem! - oburzył się.

A czym ma jeździć Polak - motoryzacyjny patriota? Owszem, fiat panda jest produkowany w Polsce, ale ostatnim prawdziwie polskim samochodem, wytworem rodzimej myśli technicznej, była syrena. Teraz zostaje nam tylko podkreślanie europejskości...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Ideał: kierowca pijak

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony