Jaguar XJ6, co to jeździ na ropę

​Fani brytyjskiej motoryzacji doskonale pamiętają moment, gdy w 2001 roku Jaguar zaprezentował swój pierwszy "budżetowy" pojazd - zbudowanego w oparciu o Forda Mondeo X-type.

Zdjęcie

. /
.
/

  Niedowierzanie wywoływał wówczas nie tylko fakt, że samochód napędzany był na przednie koła. Sympatycy Jaguara dostawali torsji na wieść, że firma z Coventry opracowuje właśnie wersję napędzaną silnikiem Diesla. Ostatecznie pierwszy Jaguar z silnikiem wysokoprężnym trafił do klienta w 2003 roku.   

Okazuje się jednak, że Jaguarów na ropę jest na rynku znacznie więcej, niż wynikałoby to z danych producenta, a duża część z nich - przynajmniej teoretycznie - wyprodukowana została na długo przed premierą modelu X-type.

Reklama

By trafić na tego typu motoryzacyjne perełki odwiedzić trzeba jednak pewien malowniczy kraj nad Wisłą... 

Prezentujemy zdjęcia leciwego Jaguara XJ, który pojawił się ostatnio na jednym z serwisów ogłoszeniowych. Dostojna limuzyna wyjechała z fabryki w 1990 roku i - jeśli wierzyć właścicielowi - pokonała od tego czasu zaledwie 190 tys. km.   

Gdy samochód zjechał z linii montażowej pod maską "kiciusia" mruczała benzynowa, rzędowa szóstka - topowe odmiany wyposażane były w jednostki V12.

Silniki miały jednak kilka wad - zużycie paliwa mierzyć można było w litrach na kilometr a arystokratyczna, brytyjska elektryka miewała swoje humory. Dla większości nabywców tego typu drobnostki nie stanowiły problemu. Ten pojawiał się jednak, gdy - po kilku latach - auto trafiało do osób, które przez całe życie marzyły o luksusowej limuzynie nie bardzo zdając sobie sprawę z kosztów eksploatacji.   

Zdjęcie

. /
.
/

Na szczęście zaradni rodacy znaleźli sposób na to, by w niedzielę, pod kościołem, móc zadawać szyku brytyjską limuzyną i tankować ją z konewki odlewając trochę paliwa ze stojącego w szopie Ursusa C330. Wystarczyło jedynie wszczepić autu silnik, który kilka lat wcześniej wypadł z przegnitego na wylot Escorta i od tego czasu, bezproduktywnie, leżał sobie w chlewiku... 

Zdjęcie

. /
.
/

W wyniku wytężonych prac konstrukcyjno-modernizacyjnych powstał jeden z nielicznych na świecie czterocylindrowych Jaguarów XJ6, który - w dodatku - jeździ na ropę.   

Jak czytamy w ogłoszeniu, samochód wyposażono w fordowski  motor 1,8 l tddi, który pod maską Jaguara sprawia wrażenie odrobinę zagubionego. Mimo że silnik rozwija zaledwie 90 KM (a w zasadzie rozwijał tyle, jak był nowy) właściciel zapewnia, że - "ze względu na szybkie przełożenie" - auto ma niezłe osiągi i "dobrze się prowadzi". Spalanie - zdaniem obecnego właściciela - to zaledwie 5-6 l/100 km.

Zdjęcie

. /
.
/

By "Dżag" robił odpowiednie wrażenie wyposażono go również w "tapicerkę od nowszego modelu" (poprzednie zużyła się przy 190 tys. km?).  

 Warto dodać, że ten kolekcjonerski - jedyny w swoim rodzaju - okaz z 24-letnim stażem wyceniony został na okazyjne 14,5 tys. zł. Fanom brytyjskich klasyków radzimy się pospieszyć, zanim ktoś sprzątnie wam tę okazję sprzed nosa.

Naszym zdaniem tak przygotowane auto warte jest każdego funta. Kłaków.   

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Jaguar XJ6, co to jeździ na ropę

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 66,

przeczytane przez: 99 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony