Jakby tu utrudnić życie kierowcom?

Unijni urzędnicy to taka nacja, która uważa, sama wie wszystko najlepiej, a cała reszta społeczeństwa ma jedynie ich słuchać i bez szemrania wykonywać polecenia.

Zdjęcie

  Wychodząc z założenia, że kierowcy nieświadomie łamią ograniczenia prędkości, sugeruje się wprowadzenie takich rozwiązań technicznych, które stale dostarczałyby kierowcy informacji o obowiązujących ograniczeniach
Przykład? W Brukseli działa organizacja non profit o nazwie European Transport Safety Council (ETSC), czyli Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu. Zgodnie z szumną nazwą, zamierza ona mówić ludziom, co mają robić, by nie zrobić sobie krzywdy na drodze.

W skrócie rozwiązanie tego problemu jest proste i sprowadza się do jednego: zwolnić. Mamy uzasadnione podejrzenie, że w ETSC dorabiają (bo non profit oznacza, że nie zarabia organizacja, a nie zatrudnieni w niej ludzie) polscy funkcjonariusze drogówki...

Reklama

Ludzie najczęściej wsiadają do samochodu nie dla przyjemności, ale dlatego, że muszą przejechać z miejsca na miejsce (zresztą, po to właśnie wymyślono samochody). A, że czas to pieniądz, to próbują to zrobić jak najszybciej. Nie bez racji: od czasu do czasu pojawiają się raporty mówiące o tym, ile miliardów euro tracą europejskie gospodarki przez to, że obywatele bezowocnie tkwią w korkach. To jednak ETSC nie wzrusza. Jest za szybko i trzeba wolniej. Kropka.

Jak Rada słusznie zauważyła przekraczanie prędkości jest społecznie akceptowalne bardziej niż jazda "po pijaku". Nie wiadomo jednak, co o tym myśleć, Rada nie raczyła bowiem określić, czy to dobrze czy źle... Ponadto ETSC zdaje sobie sprawę, że w skali Europy ograniczenia prędkości w terenie niezabudowanym łamie 35 procent kierowców, a w terenie zabudowanym - połowa (szczerze mówiąc, ciekawe jak wygląda sytuacja w Polsce, jednak jest bardzo prawdopodobne, że nie jest to 100 i 100 procent).

Jaki jest pomysł, by to zmienić? Osobiście podpowiadalibyśmy zwiększenie dopuszczalnych limitów - przecież sytuacja na drogach, by się nie zmieniła, poza tym, że ludzie przestaliby łamać prawo.

Organizacja ma jednak inny pomysł. Otóż wychodząc z założenia, że kierowcy nieświadomie łamią ograniczenia prędkości, sugeruje wprowadzenie takich rozwiązań technicznych, które stale dostarczałyby kierowcy informacji o obowiązujących ograniczeniach. W skrócie: chodzi o nawigacje z przypisanymi limitami prędkości, a więc coś, co od pewnego czasu już z większym lub mniejszym powodzeniem funkcjonuje.

Inną zalecaną "nowością" jest powszechne stosowanie fotoradarów. Wbrew pozorom, modelowym przykładem państwa, które wybrało takie rozwiązanie nie jest Polska, ale Wielka Brytania. I, jak donoszą tamtejsze środowiska automoblklubowe, jego wdrożenie nie doprowadziło do zauważalnego spadku liczby wypadków, czy ich ofiar.

Rada nie zamierza jednak zwalniać tempa i na specjalnej konferencji w Brukseli jej przedstawiciele debatowali, jakby tu jeszcze utrudnić życie kierowcom. Na szczęście, konkretnych decyzji zabrakło, ustalono jedynie, że działania będą podejmowane na wszelkich możliwych płaszczyznach. To była owocna konferencja!

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Jakby tu utrudnić życie kierowcom?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 45,

przeczytane przez: 67 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony