Japońskie auta pasują do czasów “dobrej zmiany"

W ubiegłym roku w Polsce sprzedano ponad 350 tysięcy samochodów osobowych. Niestety, jak to u nas bywa, zamiast się cieszyć z tego najlepszego od lat wyniku, zaczęło się marudzenie.

Zdjęcie

Toyota avensis Avensis TS /
Toyota avensis Avensis TS
/

Niektórzy twierdzą, że owe dane są zafałszowane przez reeksport, czyli manipulację, polegającą na chwilowym zarejestrowaniu auta w kraju tylko po to, aby zaraz wywieźć je za granicę. Według innych rekordowe zainteresowanie ofertą dilerów to efekt obaw przed  nieprzewidywalnością działań nowej władzy. Nie wiadomo, co jeszcze ona wymyśli w poszukiwaniu pieniędzy, które pozwolą spełnić kosztowne obietnice z kampanii wyborczej. Tymczasem nie ma się czego bać. Przeciwnie - przed indywidualną motoryzacją rysują się świetlane perspektywy.

Cytat

Spójrzmy na samochody z importu. Czechy, nasz sojusznik z Grupy Wyszehradzkiej. Skoda jest jeszcze bardziej prorodzinna i bliższa polskim sercom niż wiele innych marek. Co z tego, skoro należy do Volkswagena. Zgiń, przepadnij...

Duże nadzieje daje niedawna wypowiedź jednego z ministrów, który w wywiadzie prasowym zdefiniował lewactwo, jako postawę przejawiającą się w zamiłowaniu do wegetarianizmu, rowerów odnawialnych źródeł energii. A ponieważ obecny rząd z pewnością nie będzie popierał lewaków, więc można  sądzić, że istniejące ścieżki rowerowe zostaną zamienione w parkingi, nowe nie będą budowane (przez co potanieją inwestycje w infrastrukturę komunikacyjną w miastach), znikną niebezpieczne tzw. kontrapasy na ulicach jednokierunkowych i pozostałe nieuzasadnione przywileje dla cyklistów.

Reklama

Precz z rowerami, wiwat samochody! No dobrze, ale jakie? Na czym ma polegać "dobra zmiana" w motoryzacji? Ogólny trend wskazuje, że specjalnymi względami powinny cieszyć się marki narodowe. Kłopot w tym, że takich już nie mamy. W tej przykrej sytuacji należałoby wspierać produkty krajowych, aczkolwiek działających pod obcymi szyldami fabryk.

Tu od razu przychodzi na myśl oczywiście Fiat. Tradycja, bezkonfliktowa wspólna historia, z ziemi włoskiej do Polski... itd. Niestety, najważniejszy model wytwarzany w zakładach w Tychach, czyli "pięćsetka", to samochód fikuśny, przeznaczony raczej dla singielek i singli z dużych miast, młodych osób zaczynających robić karierę w międzynarodowych korporacjach, słowem tzw. lemingów.

Do roli pojazdu rodzinnego, w wersji 2+2 lub nawet 2+3, znacznie lepiej nadaje się opel astra z Gliwic. Szkopuł w tym, że Opel to firma niemiecka, więc sami wiecie - rozumiecie...

Spójrzmy na samochody z importu. Czechy, nasz sojusznik z Grupy Wyszehradzkiej. Skoda jest jeszcze bardziej prorodzinna i bliższa polskim sercom niż wiele innych marek. Co z tego, skoro należy do Volkswagena. Zgiń, przepadnij...

Cytat

Pozycję brytyjskiego przemysłu samochodowego ratują Japończycy, którzy ulokowali na Wyspach kilka swoich fabryk. Nissan, Toyota, Honda... W zaistniałej sytuacji najrozsądniej byłoby zatem sięgnąć właśnie po ich produkty. Cieszą się nad Wisłą dużym uznaniem. Politycznie jak najbardziej pasują do czasów “dobrej zmiany"

W okresie dobrej zmiany do rangi naszego przyjaciela numer 1 urosły Węgry. Tamtejsza motoryzacja starszemu pokoleniu kojarzy się z autobusami Ikarus. Raczej dobrze się kojarzy. Jaka szkoda, że bratankowie nie dorobili się żadnej własnej marki samochodów osobowych. Wyobraźmy sobie SUV-a Tamer Puszta (Pogromca Puszty) albo małego miejskiego hatchbacka o nazwie Mindenütt Jelenlevő Paprikás, czyli Wszędobylski Paprykarz... Nie każdy wie, że Węgry, choć od paru lat nie mają najlepszej opinii w Europie Zachodniej, są znaczącym producentem aut. To tam ulokowały swoje fabryki Suzuki, Audi, Mercedes...

Jeżeli nie Węgrzy, to może Rumuni? Ich Dacia jest od lat zadomowiona w Polsce, ale po pierwsze, nie zaspokaja ambicji rodaków, a po drugie jest bezpośrednio związana z francuskim Renault. A Paryż podejrzanie blisko kuma się z Berlinem. Trzeba być ostrożnym.

Wielka Brytania. Dumna, niezależna, nie klęcząca na kolanach przed komisarzami z Brukseli i zarozumiałymi politykami z kraju na N. O, to jest właściwy kierunek! Tylko zaraz, zaraz... Rolls Royce, Bentley, Aston Martin, Jaguar, Land Rover odpadają. Za wysoka półka. Nie doskoczymy, zresztą obecny status kapitałowy tych marek ma niewiele wspólnego ze Zjednoczonym Królestwem. Prawa do znaku towarowego RR posiada BMW (podobnie jak w przypadku innego, wydawałoby się ultra-Brytyjczyka, czyli Mini). Bentley od 1998 r. należy do Volkswagena. Jaguarem i Land Roverem rządzą Hindusi z Tata Motors. W Aston Martin udziały ma Daimler AG.

Do naszych możliwości bardziej pasowałby Rover, bez Land. Gdyby nie ta nazwa... A także okoliczność, że MG Rover Group już 10 lat temu ogłosił upadłość i został rozparcelowany przez Chińczyków. Vauxhall? Brzmi ładnie, bardzo brytyjsko, ale wszak to przebrany w inne logo Opel!

Pozycję brytyjskiego przemysłu samochodowego ratują Japończycy, którzy ulokowali na Wyspach kilka swoich fabryk. Nissan, Toyota, Honda... W zaistniałej sytuacji najrozsądniej byłoby zatem sięgnąć właśnie po ich produkty. Cieszą się nad Wisłą dużym uznaniem. Politycznie jak najbardziej pasują do czasów “dobrej zmiany". No i jak słychać są często składane rękami Polaków... 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Japońskie auta pasują do czasów “dobrej zmiany"

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 121,

przeczytane przez: 4107 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony