Jednym słowem - buractwo...

Witam! Od dłuższego czasu przeglądam Waszą stronę i z nieukrywaną satysfakcją obserwuję jak piętnujecie wszelkie przejawy chamstwa, cwaniactwa i głupoty.(*)

Zdjęcie

/
Co do skuteczności tych działań można mieć oczywiście sporo zastrzeżeń, ale cieszy fakt, że choć garstka ludzi w tym kraju potrafi je dostrzec. Ja chciałem dodać i swoją "cegiełkę".

Parę lat temu zaparkowałem samochód przy supermarkecie i poszedłem na zakupy. Po powrocie ze sklepu zobaczyłem, że mój samochód jest zablokowany przez inne auto i nie mogłem wyjechać. Z niecierpliwością czekałem więc na powrót owego jegomościa, który "uszczęśliwił" mnie tą sytuacją. Chciałem już nawet zadzwonić na policję, ale oto do pojazdu spokojnym, wręcz dystyngowanym krokiem podeszła kobieta - kolor włosów oczywisty. Śpieszyło mi się i już miałem z góry przygotowaną mowę powitalną.

Reklama

Na początek zapytałem "dlaczego zablokowała mi Pani samochód skoro dookoła jest tyle wolnych miejsc"?

Odpowiedź tej kobiety wręcz zwaliła mnie z nóg - to przez moją głupotę(!)

Ale jest jeszcze jedna rzecz, która mnie przyprawia o palpitację serca. Bardzo często się zdarza, że właściciele samochodów szczególnie tych "lepszych" podjeżdżają pod same drzwi wejściowe hipermarketów.

Dziś zastałem taką sytuację. Mam wrażenie, że jakby drzwi mogły sie otworzyć na tyle szeroko to zakupy byłyby robione z samochodu!

Zaznaczam, że miejsc na parkingu nie brakowało, ale trzeba by było przejść się kilkanaście metrów, ale w końcu nie po to wydaje tyle pieniędzy na samochód żeby chodzić na piechotę, a zresztą niech widzą jakim "mesiem śmigam".

Jednym słowem - buractwo...

(*) - list do redakcji

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Jednym słowem - buractwo...

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony