Jestem burakiem z limuzyny!

Szczególnie w naszym kraju zadomowiło się takie przekonanie, iż kierowcy samochodów klasy premium to wszelkiej maści "buraki, rozpychający się wszędzie łokciami". (*)

Zdjęcie

  ...zrozumiałem, jak dalece ten samochód różni się od wszystkich innych aut
  ...zrozumiałem, jak dalece ten samochód różni się od wszystkich innych aut
Oczywiście nie są to bezpodstawne twierdzenia, szczególnie gdy widzimy jak nowa S-klasse zatrzymuje się na środku skrzyżowania lub przejścia dla pieszych, bo jej właściciel właśnie chce kupić coś w kiosku i ma poczucie wyższości nad innymi kierującymi.

Jednak najczęściej spotykam się z sytuacją, w której kierowcy tańszych i wolniejszych samochodów obserwują niezwykłe wyczyny kierowców aut sportowych czy limuzyn, ich brawurową jazdę z duża prędkością, szybkie pokonywanie zakrętów, czy też brak dostosowania się do słabych warunków atmosferycznych.

Reklama

Niestety tutaj zaczynają pojawiać się niepotrzebne generalizacje i szufladkowanie wszystkich wg jednego schematu "buraka" opisanego powyżej. Problem, na który chciałbym zwrócić uwagę, to kwestia dość powszechnie znana - "nie wszystkie auta rodzą się równe". Po tym jak sam stałem się właścicielem nowego luksusowego i do tego dość szybkiego samochodu zrozumiałem, jak dalece ten samochód różni się od wszystkich innych aut, jakimi do tej pory w życiu jeździłem.

Jego doskonałe wyciszenie, komfortowe zawieszenie (choć zarazem sztywne), precyzyjny układ kierowniczy sprawiają, że odczucia z prowadzenia tego samochodu z prędkościami powyżej 100 km/h są identyczne jak w tanim autku miejskim jadącym 40 km/h. Dodatkowo wszystkie rozwiązania techniczne, takie jak doskonały silnik o dużej mocy, napęd na wszystkie koła, szybka 7 biegowa skrzynia zautomatyzowana, doskonałe zawieszenie, które mimo wygody zapewnia rewelacyjne wyczucie drogi, szerokie ogumienie, które w połączeniu z hamulcami potrafią zatrzymać auto niewiarygodnie szybko (i tak dalej...) sprawiają, że autem tym po prostu jeździ się pod każdym względem szybciej.

Coś, co z okien kierowcy autka miejskiego wygląda jak ściganie spod świateł, z perspektywy kierowcy limuzyny jest spokojnym ruszeniem (gdyby chciał się ścigać mógłby wystrzelić jak z procy z takim zapasem mocy w silniku). Coś, co wyglądało jak przejechanie zakrętu na granicy możliwości, było w pełni kontrolowanym manewrem przejechania wirażu, przy prędkości dającej 100% poczucia bezpieczeństwa z dużym zapasem na więcej. Brawurowa jazda w śniegu i deszczu z okien limuzyny to bezproblemowa jazda z napędem AWD i nowoczesnymi systemami ESP, które sprawiają, że auto idzie jak po sznurku, a kierowca nawet nie wyobraża sobie jak walczą na jezdni inni kierowcy, bo w ciszy i spokoju słucha sobie muzyki na luksusowym zestawie audio. Przejazd po autostradzie z prędkością 180-200 km/h nie różni się względem odczucia niczym od jazdy z przepisowymi 130 km/h. Ponieważ i tak większość osób jeździ około 160 km/h, omijanie przy tych prędkościach innych kierujących nie wygląda jak przelot myśliwca 50 cm za oknem, tylko jak normalne omijanie wolniej jeżdżących.

Ludzie nie lubią otwarcie mówić lub słyszeć, że jedni są równiejsi od innych, ale przecież tak właśnie jest (i to nie tylko na drodze). Tylko polityczna poprawność każe nam temu oficjalnie przeczyć. Czyż fakty nie mówią same za siebie? Nowe i luksusowe auta są pod każdym względem lepsze od starszych i tańszych modeli, częstokroć powypadkowych, spawanych w połowie czy po innych przejściach. Kierowcy klasy premium wspomagani nowoczesną techniką mogą po prostu więcej na drodze przy zachowaniu tego samego, a nawet większego bezpieczeństwa (o ile są to ludzie rozumni, ale to już inna kwestia…).

Stąd nie potrafię zrozumieć, dlaczego w Polsce nie jesteśmy w stanie dorosnąć społecznie do braku ograniczeń na autostradach i dlaczego wszystkie przepisy dostosowane są do posiadaczy najgorszych aut, czy też są zupełnie nieżyciowe (typu ograniczenie z powodu dawno zakończonych robót drogowych do 40 km/h bez żadnego odwołania na odcinku 20 km).

Proszę też mnie źle nie zrozumieć, nie popieram ani nadmiernych prędkości w mieście (gdzie np. rośnie ryzyko potrącenia pieszego), ani też jakiegokolwiek przejawu prawdziwego "buractwa" wynikającego z mentalności osoby ważnej - jazda po pasie dla busów, parkowanie na środku, itp. Tego typu zachowania jak i wszelkie zachowania wynikające z głupoty powinny być powszechnie tępione, oraz szczególnie karane przez policję. Niestety jednak praktyka jest zupełnie odwrotna. Tak często widzimy nagrania w programach typu "Uwaga Pirat", w których nagrany osobnik dokonuje serii najgorszych dla mnie zachowań: dojeżdża na zderzak, wymusza, spycha na pobocze, zajeżdża drogę. To wszystko skwitowane w finale zatrzymania przez policjanta formułką "Dzień dobry, powodem zatrzymania pojazdu jest nadmierna prędkość", każe nam przypuszczać, że na drodze można być burakiem, byle by nie jechać za szybko.

Nie, nie, nie! Zatrzymajcie go za głupią i agresywną jazdę, wsadźcie go nawet do aresztu na 48 h, ale nie promujcie wizerunku szybkiej jazdy jako jedynej ważnej w ruchu drogowym kwestii. W nowym luksusowym samochodzie można jeździć szybko i bezpiecznie, o ile tylko zachowa się zdrowy rozsądek. Po prostu przepisy są nieżyciowe i nie dostosowane do nowoczesności.

Wolniejszy kierowco! Nie bądź samolubny - droga jest dla wszystkich i działa to w obie strony, ja nie staram się nikogo staranować, bo mam szybszy samochód - wy puśćcie tych, którzy chcą i mogą jechać szybciej. A jeśli zazdrościsz, czemu inni mogą tak szybko... no cóż, kto ci broni kupić taki samochód?

(*) - list do redakcji.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony