"Jestem Kropka. Mam 9 lat i postanowiłam zmienić faceta"

Są dwie zasadnicze szkoły pisania prywatnych ogłoszeń o sprzedaży samochodów. Zwolennicy pierwszej z nich, nazwijmy ją klasyczną, ograniczają się do zestawu suchych, rzeczowych informacji na temat oferowanego auta.

Zdjęcie

"Przeturlałam 200 tys. km. To jak 5 x dookoła Ziemi. Nieźle, co? A jednak żyję i mam się dobrze - jak o mnie zadbasz, to posłużę Ci być może jeszcze drugie tyle, bo Pan Fiat zainstalował mi bardzo solidny i długowieczny silnik!" /Fot. Otomoto /
"Przeturlałam 200 tys. km. To jak 5 x dookoła Ziemi. Nieźle, co? A jednak żyję i mam się dobrze - jak o mnie zadbasz, to posłużę Ci być może jeszcze drugie tyle, bo Pan Fiat zainstalował mi bardzo solidny i długowieczny silnik!"
/Fot. Otomoto /

Wyznawcy drugiej, którą moglibyśmy zdefiniować jako ludową, posługują się swoistym kodem, niezrozumiałym dla laików spoza branży, ale oczywistym dla szerokiej klienteli rynku pojazdów używanych. Ludzi, którzy doskonale wyczuwają różnice między "samochodem bezwypadkowym" a "absolutnie bezwypadkowym". Między "przebiegiem autentycznym", "przebiegiem", a "stanem licznika". Którzy wiedzą, co może kryć się za określeniami: "nie wymaga wkładu finansowego", "wymaga drobnych poprawek lakierniczych", "gotowy do opłat" itp.

Nie czują się zaskoczeni, że "pierwszy właściciel" wcale nie musi być pierwszym właścicielem. Nie muszą zastanawiać się, czy "stan igła" oznacza to samo, co "stan lalka". Istnieje jednak jeszcze trzecia droga, trudniejsza, więc zdecydowanie rzadziej uczęszczana. Podążają nią ci, którzy pragną, by ich anons wyróżnił się spośród tysięcy innych, sztampowych ofert. W poszukiwaniu oryginalności sięgają po wzorce znane z literatury.

Reklama

Jakiś czas temu  naszą uwagę zwróciło ogłoszenie o sprzedaży Fiata Punto. Jego ambitny autor zastosował zabiegi antropomorfizacji podmiotu lirycznego oraz odwrócenia ról, zaczerpnięte z eksperymentalnych powieści, w których narratorem jest na przykład rosnące na podwórku drzewo, snujące opowieść o losach kilku pokoleń domowników. W tej ofercie to nie właściciel szuka chętnego na swój samochód, lecz samochód szuka nowego właściciela. Oferta ma charakter osobistego listu, skierowanego do potencjalnych klientów. List zaczyna się nie od sztampowego, wszechobecnego w mailach "Witam", lecz od znacznie cieplejszego, weselszego "No hej". I dalej:       

"Jestem Kropka. Mam 9 lat i postanowiłam zmienić Faceta, bo mi się znudził. Jeśli to właśnie my mamy być razem, musisz wiedzieć o mnie wszystko".

Taki początek brzmi naprawdę nieźle i zachęca do dalszej lektury, bo zapowiada intymne szczegóły. Jeżeli mamy być razem, to musisz wiedzieć o mnie wszystko... Tak mogłaby powiedzieć Magdalena Cielecka do Piotra Adamczyka. No i ta sprytna zmiana płci - Fiat Punto, osobnik męski, stał się wdzięczną Kropką.

"Przeturlałam 200 tys. km. To jak 5 x dookoła Ziemi. Nieźle, co? A jednak żyję i mam się dobrze - jak o mnie zadbasz, to posłużę Ci być może jeszcze drugie tyle, bo Pan Fiat zainstalował mi bardzo solidny i długowieczny silnik!

Katalizator mi ostatnio wycięli, bo majster powiedział, że zużyty i lepiej jeździć bez. No i fakt: teraz jeżdżę jeszcze lepiej niż przedtem. Ale jeśli chcesz, wstaw sobie nowy lub używany (...)

Jestem świeżo po SPA: nowy rozrząd, cewki, wahacze, drążki, poduszka skrzyni biegów, linka hamulca i inne drobiazgi. No i przez dłuuugi czas Twój portfel będzie spał spokojnie:)

Zabierz mnie natomiast na regulację gazu, bo bywa, że po odpaleniu kaszlę przez chwilę (później mi przechodzi; to podobno kwestia regulacji mieszanki paliwowej czy coś - dokładnie to się nie znam).

I żebyś się nie dąsał, mówię od razu, że mam parę ubytków na lakierze (czas - morderca dotyka każdego, nawet Violettę Villas pokonał). No ale to już kwestie kosmetyczne.

A gdybyś chciał mnie prześwietlić przed kupnem, to grzecznie pojadę z Tobą na dowolne RTG - niech mi zajrzą w każdą rurę i zawór, byleś miał pewność, że generalnie jestem zdrowa i silna!

Propos gazu: jestem tania w jeżdżeniu. 8-10 litrów LPG na 100 km - to maks, więc przy dzisiejszej cenie gazu, 100 kilometrów przejedziesz za 17-18 zł. Nieźle w porównaniu do benzyniaków (30 zł/100 km), co nie? Czyli że jak przejedziesz kolejne 120-130 tys. km, to na samym paliwie zwróci Ci się moje kupno! Bomba, co nie?!"

Szczerość godna uznania. Dowiadujemy się nie tylko o licznych zaletach bohaterki ogłoszenia, ale i o jej brakach, które ze względu na formę ich przedstawienia nie niepokoją, lecz przeciwnie - wzbudzają sympatię. Aż chce się Kropkę przytulić i pocieszyć. Nie martw się, ubytki na lakierze to jeszcze nie tragedia!

Także prezentacja wyposażenia bohaterki ogłoszenia jest daleka od schematu...    

"Z przechwałek:

- klima dwustrefowa,

- 6 poduszek - i bezpieczniej jest,

- elektryczne szyby - no bo komu się chce korbką kręcić,

- elektryczne i podgrzewane lusterka - ustawiasz je sobie bez otwierania okien; a podgrzewanie jak zapodasz, to i szron szybciutko zejdzie,

- podgrzewana szyba tylna - i nie musisz skrobać na mrozie,

- podłokietnik,

- kubełkowe fotele - siadasz i tak Cię fajnie, jakby to powiedzieć, opatulają,

- 6-biegowa skrzynia - i jazda dostaje od razu fajniejszej dynamiki,

- komputer pokładowy - zmierzysz sobie spalanie, dystans, średnią prędkość, a nawet ustawisz, przy jakiej prędkości mam Cię opierniczyć, że za szybko jedziesz,

- system audio 200W - że niby głośniki i radio i CD,

- elektrycznie pompowany fotel kierowcy - niektórzy wolą sobie poduszkę pod plecy wkładać, a Ty tylko guzik naciskasz i fotel dopasowuje się do lędźwi; quul, co nie?

- skórzana kierownica wielofunkcyjna - łatwo podgłośnisz muzę albo przełączysz utwór bez zdejmowania łapek z kółka,

- radio CD MP3 - że płytkę z "empetrójkami" też przeczyta; niby jest też system bluetooth, ale to sobie musisz sprawdzić, bo kiedyś nie chciał odpalić,

- centralny zamek na pilota w kluczyku,

- ABS i ESP - nie wiem sama, co to znaczy, ale brzmi fajnie, no to mówię Ci, że to mam,

- wspomaganie kierownicy system "CITY" - to taki pierdolnik dla leszczy: generalnie bardzo łatwo się mnie prowadzi, ale jeśli cierpisz na zanik mięśni, to możesz sobie włączyć tę opcję."

Nie ma co - "quul", by zacytować bohaterkę ogłoszenia. A na tym przecież nie koniec.  

"Bonusy mam dla Ciebie:

- drugi komplet opon (wart. ok. 1200 zł) - masz więc zimówki (zainstalowane) i dodatkowo letniówki,

- koło zapasowe (wart. ok. 200 zł),

- dywaniki letnie + zimowe,

- jestem zatankowana (na jakieś 300-400 km)."

- Zimówki - letniówki... Dobre! A określenie: "jestem zatankowana" prowadzi wyobraźnię w obszary tylko dla dorosłych.

Pora na puentę:

"Reasumując: jestem zdrowa, jeżdżę bez większych fochów, mam książkę serwisową, instrukcję i 2 klucze. A w brzuszku mam najlepszy silnik, jaki Fiat montował w punciakach - to jednostka z gwarancją długowieczności. Ha! A więc jeszcze sobie trochę pojeździmy. O ile mi się spodobasz;) PS Jestem do kupienia tylko do 18 listopada, później ten mój facet wyjeżdża i wstawia mnie do komisu... Brr! Nie pozwól mu na to."

Zwyczajowo utarło się mówić, że silnik jest sercem pojazdu. Tymczasem w przypadku Kropki mieści się "w brzuszku". Do tego zapewnienie o braku fochów (który facet ich się nie boi) i ponownie odrobina frywolnej kokieterii (pojeździmy sobie, jeżeli mi się spodobasz). Wreszcie przerażająca wizja odstawienia do komisu i apel do ludzkich uczuć czytelników ogłoszenia. Popieramy: Kropka zasługuje na nowego faceta. Nie pozwólcie, by marzła i mokła na jakimś zapyziałym placu! 

(RA)

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: "Jestem Kropka. Mam 9 lat i postanowiłam zmienić faceta"

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 63,

przeczytane przez: 5838 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony