"Jestem wesoły Romek..." czyli w weekend będziesz stał w korkach

Po czym poznać, że rozpoczęły się wakacje? Po uśmiechniętych buziach dzieci? Zrelaksowanych wreszcie twarzach nauczycieli? Po zafrasowanych minach rodziców, którzy nie wiedzą, jak zorganizować nadmiar wolnego czasu swoim pociechom? Nie, najlepszym wskaźnikiem jest sytuacja przy wjeździe i zjeździe z płatnych odcinków prowadzącej nad morze autostrady A1. W pierwszy weekend lipca tworzyły się tam wielokilometrowe kolejki do punktów poboru opłat. Znaczy się - sezon urlopowy A.D. 2016 został zainaugurowany!

Zdjęcie

. /
.
/

Poprzedni rząd, chcąc przypodobać się zmotoryzowanym obywatelom, nakazywał podnoszenie w takich wypadkach szlabanów na bramkach, rekompensując prywatnemu zarządcy autostrady wynikłe stąd straty z rezerwy budżetowej. Były to rzecz jasna decyzje z gruntu niesłuszne, oznaka bezradności i ogólnego rozkładu państwa, określanego jakże szczerze i trafnie przez jednego z ministrów jako "ch..., d... i kamieni kupa".

Nowa władza nie zamierza pójść tą drogą i o żadnym udrożnianiu A1 nie ma mowy. Jak wypowiedział się w radiu pewien urzędnik od infrastruktury komunikacyjnej, którego funkcji i nazwiska niestety nie zapamiętaliśmy, można to czynić jedynie przy bezpośrednim zagrożeniu ludzkiego życia - w obliczu katastrof, klęsk żywiołowych, ekstremalnie wysokich lub niskich temperatur itp. Korki jako takie do tej grupy zjawisk się nie zaliczają. Kierowcy, planując podróż podczas wakacji, powinni po prostu uwzględnić możliwość wystąpienia zatorów i wyjechać odpowiednio wcześniej albo w dzień powszedni.

Reklama

Zresztą nie przesadzajmy - cóż to znaczy godzinka lub dwie spędzone w kolejce przed bramkami wobec perspektywy laby na złotych bałtyckich plażach. A żar lejący się z nieba? Oj tam, oj tam. Żyjemy w klimacie umiarkowanym i polskie upały nie są aż tak dokuczliwe. Ponadto współczesne auta bywają zazwyczaj wyposażone w klimę, chłodzone schowki na napoje, gniazdka, do których można podłączyć turystyczną lodówkę. Pamiętajmy, że nasi przodkowie o podobnych luksusach nie mogli nawet marzyć. Zresztą, trawestując słynną kwestię z jednego z kultowych rodzimych filmów, można rzec: "Jest lato, to musi być gorąco, pani kierowniczko".

O tworzenie się korków na autostradach obwinia się archaiczny, skomplikowany i do tego niejednolity system poboru opłat za przejazdy autostradami. Opozycja, najwyraźniej wciąż nie mogąc pogodzić się z wynikiem ostatnich wyborów, dopytuje się, kiedy wreszcie zostanie on unowocześniony. Czesi i Austriacy mają winiety, Hiszpanie i Włosi specjalne czytniki, a my?

Cytat

Czy nie byłoby miło, gdyby w skrajnych przypadkach zarządcy autostrad koili nerwy kierowców i pasażerów atrakcyjnymi występami artystów? Jak to leciało w "Misiu"? "Jestem wesoły Romek, mam na przedmieściu domek..." Przed domkiem stoi fajny wóz, więc zamiast się pieklić, wrzuć proszę na luz...

Tego typu pytania to czysta złośliwość i gra polityczna. Trzeba bowiem przypomnieć, że już dwa lata temu ówczesna szefowa resortu infrastruktury i rozwoju Elżbieta Bieńkowska, koleżanka premiera Donalda Tuska, zapowiadała rychłe zastąpienie ręcznego inkasowania autostradowego myta elektronicznym, godnym XXI wieku. I co? Skończyło się na obietnicach. Wytykał kocioł garnkowi...

Co prawda oficjalnie nic na ten temat się nie mówi, ale z pewnością rząd dobrej zmiany, odrzucając błędne kierunki myślenia poprzedników, intensywnie pracuje nad kompleksowym i optymalnym rozwiązaniem tego problemu. To musi jednak potrwać, tym bardziej, że żyjemy przecież w demokratycznym kraju i efekt wspomnianych działań trzeba będzie  przed wprowadzeniem w życie poddać szerokim konsultacjom społecznym.

Na razie warto zastanowić się, jak przekuć słabość w siłę. Mamy przestarzały system poboru opłat na autostradach? No to uczyńmy z niego naszą atrakcję  turystyczną, ubierzmy kasjerki w PPO na A1 w kaszubskie stroje regionalne, a z głośników puszczajmy ludową muzykę. Narzekacie na długie kolejki przed bramkami? No to dostaniecie ulotki z poradami, jak pożytecznie wykorzystać czas  obecnie marnotrawiony w korkach - na rozmowy z rodziną, spokojne przemyślenie  ważnych spraw życiowych, itp.

A wracając do przywołanych wyżej legendarnych polskich komedii... Czy nie byłoby miło, gdyby w skrajnych przypadkach zarządcy autostrad koili nerwy kierowców i pasażerów atrakcyjnymi występami artystów? Jak to leciało w "Misiu"? "Jestem wesoły Romek, mam na przedmieściu domek..." Przed domkiem stoi fajny wóz, więc zamiast się pieklić, wrzuć proszę na luz...               

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: "Jestem wesoły Romek..." czyli w weekend będziesz stał w korkach

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 65,

przeczytane przez: 3749 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony