Kary ostrzejsze, ale...

No i stało się. Kampania społeczna prowadzona w mediach, także, bardzo intensywnie, w INTERIA.PL, przyniosła skutek. 1 lipca wchodzi w życie nowelizacja kodeksu karnego, zaostrzająca kary dla pijanych kierowców.

Zdjęcie

    /
   
/
Odnieśliśmy sukces, choć, jak to zwykle bywa, niestety połowiczny. Domagaliśmy się bowiem, a nasz postulat poparły tysiące internautów, by ci, którzy zostaną przyłapani na jeździe na podwójnym gazie, tracili na zawsze prawo jazdy. Wspomniana nowelizacja wprowadza taką sankcję, ale tylko wobec kierowców, którzy w stanie nietrzeźwym spowodują wypadek.

Warto od razu dodać, że również teraz sędziowie mogli stosować taką karę. Ale właśnie - mogli. Od 1 lipca będą musieli. Podobnie zresztą ma być traktowany sprawca wypadku, który ucieknie z jego miejsca.

Reklama

Nowelizacja podwyższa także - z dwóch do pięciu lat - górną granicę kary pozbawienia wolności dla pijanych kierowców, którzy już wcześniej mieli na swoim koncie wyrok za takie przestępstwo.

Wprowadzane właśnie zmiany w prawie to krok we właściwym kierunku, choć widzimy tu kilka wątpliwości.

Nie wiadomo na przykład, dlaczego prawo jazdy mają tracić dożywotnio tylko nietrzeźwi sprawcy wypadków, czyli zdarzeń drogowych z ofiarami w ludziach. A co z tymi, którzy spowodowali po pijaku kolizję? Przecież to, że udało się uniknąć tragedii, nikt nie zginął ani nie został ranny, wynika często z czystego przypadku, zbiegu okoliczności, czy po prostu szczęścia. Następnym razem może być gorzej. Aby nie było, trzeba eliminować zagrożenie w zarodku.

Koniecznie należałoby również zaostrzyć kary dla osób, które utraciły "prawko" za jazdę po pijanemu, ale nic sobie z tego nie robią i, choć już bez dokumentów, nadal wsiadają za kierownicę.

Warto również pamiętać, że wraz ze srogością kary wzrasta skłonność do prób korumpowania tych, którzy mogą sprawić, że tej kary unikniemy. Groźba dożywotniej utraty prawa jazdy z pewnością pokusę przekupstwa zwiększa. Dlatego trzeba będzie jeszcze baczniej niż obecnie patrzeć na ręce policjantom z drogówki. Zgodnie ze starą, sformułowaną bodaj przez Feliksa Dzierżyńskiego zasadą, że podstawą zaufania jest kontrola.

Podniesienie górnej granicy kary pozbawienia wolności dla nietrzeźwych kierowców - recydywistów nic, naszym zdaniem, nie da, jeżeli sądy nadal będą masowo zawieszać wykonanie tych wyroków. Pisaliśmy już o tym wielokrotnie, ale powtórzymy jeszcze raz: kara łagodniejsza, ale realna, jest skuteczniejsza niż ta pozornie surowsza, ale hipotetyczna. Perspektywa nieuniknionego spędzenia za kratkami niechby chociaż tylko (?) 2-3 miesięcy przeraża bardziej, niż opiewający nawet na wielokrotnie dłuższy okres wyrok "w zawiasach". Dotyczy to zwłaszcza ludzi, którym nawet przez myśl nie przejdzie, że kiedykolwiek mogliby stać się lokatorami zakładu penitencjarnego.

I jeszcze jedno... Wiadomo, że do popełnienia przestępstwa zniechęca nie tylko wysokość i bezwględność grożącej za to kary, lecz przede wszystkim jej nieuchronność. Podczas długiego, czerwcowego weekendu policja zatrzymała 2,5 tysiąca nietrzeźwych kierowców. To dużo, ale zastanówmy się, ilu innym udało się umknąć. Znamy wielu kierowców, którzy jeszcze nigdy nie mieli okazji dmuchać w alkomat i takich, którzy od lat nie zostali zatrzymani na drodze do jakiejkolwiek, choćby rutynowej kontroli.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Kary ostrzejsze, ale...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 192,

przeczytane przez: 288 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony